Inne dyscypliny

Kawa pomściła Igę Świątek! Polska w finale, Bielszczanka bohaterką!

today10.01.2026 14:45

Tło
share close

To już nie jest pojedynczy „dzień konia”, tylko historia pisana seriami. Katarzyna Kawa, zawodniczka BKT Advantage Bielsko-Biała, wraz z Janem Zielińskim wygrała decydujący mikst w półfinale United Cup z USA i wprowadziła Polskę do wielkiego finału. A zrobiła to w stylu, który kochają kibice: na nerwach, w dwóch tie-breakach i przeciwko Coco Gauff.

Dwa tie-breaki z Gauff i „game over”: Kawa/Zieliński wytrzymali presję

Wszystko rozstrzygnęło się w mikście, bo po singlach było 1:1. Na kort wyszli Kawa i Zieliński – duet, który w tym turnieju stał się specjalistą od meczów „na wagę awansu”. Przeciwko nim stanęli Coco Gauff i Christian Harrison i… zaczęła się wojna nerwów.

Polacy wygrali 7:6(5), 7:6(3). W pierwszym secie obronili piłkę setową i w tie-breaku zamknęli partię 7:5. W drugim – po przełamaniu Kawy zrobiło się gorąco, ale wrócili do gry, obronili trzy piłki setowe, a w tie-breaku już odjechali, wygrywając 7:3. To był popis odporności, a nie „szczęście”. A także kolejny spektakl w wykonaniu naszego miksta (o ćwierćfinałowym meczu pisaliśmy tutaj: Tenisistka z Bielska rozstrzygnęła hit w Sydney! Polska już w półfinale!).

 

Najpierw Hurkacz, potem cios w Świątek – a Kawa zrobiła „rewanż”

Amerykanie i Polacy zafundowali sobie w trakcie United Cup półfinałowy thriller. Hubert Hurkacz otworzył rywalizację kapitalnie, pokonując Taylora Fritza 7:6, 7:6. Później Coco Gauff wygrała z Igą Świątek6:4, 6:2 i doprowadziła do decydującego miksta. I właśnie w tym momencie wjechała „nasza” wspaniała Katarzyna Kawa, wraz z nie mniej nietuzinkowym partnerem miksta. Skoro w singlu lepsza była Gauff, to mikst stał się miejscem, gdzie Polacy mogli ją „złamać” – i zrobili to.

Do trzech razy sztuka? Finał ze Szwajcarią 

W niedzielnym finale Polska zagra ze Szwajcarią, która po drodze ograła Belgię i po raz pierwszy zameldowała się w finale United Cup (liderką jest Belinda Bencic, ważną rolę odgrywa też Jakub Paul). Dla Biało-Czerwonych to natomiast trzeci finał z rzędu – po zeszłorocznej porażce z USA i wcześniejszym finale przegranym z Niemcami, liczymy na to, że stare porzekadło: do trzech razy sztuka, będzie miało tutaj zastosowanie.

Autor: Sebastian Snaczke