Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Starcie Iskrzyczyna z Dębowcem od początku miało swój ciężar – w końcu to derby sąsiadujących miejscowości, a dodatkowo oba zespoły przed pierwszym gwizdkiem dzieliły zaledwie dwa punkty w tabeli. Jak się później okazało – emocji w tym spotkaniu było jak na lekarstwo, a o wyniku spotkania zadecydowała bramka z 87 minuty.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy swoim przeciwnikom dali gospodarze w 8 minucie. Po dalekim wrzucie z autu i zamieszaniu w polu karnym sytuacyjny strzał oddał Jakub Gaszczyk. Próba kapitana Iskry została jednak skutecznie zablokowana.
Strażak przez długi czas nie potrafił stworzyć zagrożenia. Dopiero w 23 minucie, po rzucie wolnym z okolic środka boiska, piłka trafiła do Jakuba Kubiciusa. Napastnik zdołał się obrócić i oddać strzał, lecz nie zaskoczył Kamila Kawuloka.
Chwilę później znów groźniej było pod bramką gości. Po dośrodkowaniu w pole karne doszło do nieporozumienia w szeregach Strażaka, a bramkarz musiał ratować się nietypową interwencją głową poza polem karnym. Dobitka z dystansu również nie przyniosła efektu, bo świetną paradą popisał się Jerzy Olchawa.
Poza tymi sytuacjami mecz nie obfitował w klarowne okazje. Gra była szarpana, a obu drużynom brakowało dokładności w ofensywie, przez co nikogo nie może dziwić, że do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Po „miałkiej” pierwszej połowie kibice w Iskrzyczynie liczyli, że po przerwie derby w końcu nabiorą tempa. Początek drugiej odsłony jednak również nie zachwycał – przez długie minuty na boisku brakowało składnych akcji i klarownych sytuacji.
Pierwszym momentem, który mógł zwiastować większe emocje, była sytuacja z 57 minuty. Igor Greń obejrzał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji opuścił boisko. Lewy obrońca Strażaka zupełnie niepotrzebnie sfaulował Tomasza Olszara, przez co goście od tego momentu musieli radzić sobie w dziesiątkę.
Mimo gry w przewadze, Iskra długo nie potrafiła przejąć inicjatywy. Tempo spotkania nadal było dalekie od oczekiwań, a gra obu zespołów pozostawiała wiele do życzenia.
Po ponad godzinie gry można było odnieść wrażenie, że niektórzy kibice większe emocje czerpali z widoku pasących się za boiskiem krów niż z wydarzeń na murawie. Co więcej – wyglądało to tak, jakby nawet one w spokojne przeżuwanie trawy wkładały więcej zaangażowania niż piłkarze obu drużyn w konstruowanie akcji ofensywnych.
Na pierwszą naprawdę groźną sytuację kibice musieli czekać aż do 72 minuty. Wówczas Dawid Gałuszka znalazł sobie trochę miejsca przed polem karnym i zdecydował się na strzał z około 20 metrów, jednak czujny Kawulok nie dał się zaskoczyć.
W ofensywie Strażaka aktywny był Jakub Dziwisz, który kilkukrotnie potrafił minąć rywali, jednak długo brakowało mu dobrego wykończenia.
Gdy wydawało się, że derby zakończą się bezbramkowym remisem, w 87 minucie goście zadali decydujący cios. Dziwisz otrzymał piłkę na wolne pole, urwał się spod krycia i stanął oko w oko z bramkarzem. Napastnik Strażaka zachował zimną krew i sprytnym lobem pokonał golkipera Iskry. Jak się szybko okazało, była to bramka, która rozstrzygnęła o losie derbów.
Zobacz wypowiedzi po spotkaniu:
LKS Iskra Iskrzyczyn – LKS Strażak Dębowiec 0:1 (0:0)
Bramka:
0:1 Dziwisz 87’
Składy:
Iskra Iskrzyczyn:
Kawulok – Szymala A. (Marcin Szymala), Gabryś, Gredka, Olszar, Chwastęk, Staniek, Kojma, Gaszczyk K., Gaszczyk J., Szymala M. (Brzózka)
Trener: Krystian Szleszyński
Strażak Dębowiec:
Olchawa J. – Greń, Stokłosa, Gruchel (Kluz), Olchawa D., Żwirek (Rozenkiewicz), Gałuszka, Kochman (M. Kubicius), Staniek D. (G. Staniek), Kubicius J., Dziwisz
Trener: Łukasz Agata
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Drążek
[email protected]
Ponadczasowa lista tanecznych hitów z kręgu muzyki euro dance. Największe z największych - hity wszech czasów w Twoim ulubionym radiu.
close
Copyright Radio BIELSKO