Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Takich obrazków zdecydowanie nie chcemy oglądać. W środę na boisku w Goleszowie doszło do bardzo przykrego wydarzenia. Jeden z zawodników gospodarzy ruszył w kierunku kapitana gości i powalił go na ziemie. Było to pokłosiem faulu, który nastąpił kilka chwil wcześniej i na wskutek którego poszkodowany zawodnik gości został przetransportowany karetką do szpitala.
W środę na boiskach skoczowskiej A-Klasy odbywały się trzy zaległe spotkania. Jednym z nich był mecz pomiędzy LKS-em Goleszów a Iskrą Iskrzyczyn. Ostatecznie to gospodarze wygrali 4:1 i dopisali na swoje konto trzy punkty, jednak więcej niż o samym meczu mówi się o incydencie z końcówki drugiej połowy.
Jak relacjonują nam świadkowie tych wydarzeń, wszystko rozpoczęło się od groźnie wyglądającego faulu na jednym z zawodników gości. Po przewinieniu pomiędzy graczami obu drużyn doszło do drobnych przepychanek (co można zaobserwować na nagraniu). Chwilę później jeden z zawodników LKS-u Goleszów ruszył w kierunku całego zamieszania, a następnie kapitan przyjezdnych upadł na ziemie. Samego momentu „kontaktu” na nagraniu nie widzimy… Tu pojawiają się odmienne wersje wydarzeń.
Film opublikowany przez Iskrę Iskrzyczyn:
Na facebookowym profilu Iskry Iskrzyczyn czytamy:
-Szanowni Kibice, Zawodnicy i Działacze Piłkarscy z okolicy! Przegrany mecz boli, ale to coś, co w sporcie jest nieuniknione. Jednak wydarzenia, które miały miejsce w końcówce wczorajszego meczu w Goleszowie, nie mogą przejść bez echa. I nie skupimy się na tym, że jeden z naszych zawodników po ataku zawodnika z Goleszowa wylądował pod tomografem. Chcemy zwrócić uwagę na boiskowy bandytyzm, który wydarzył się chwilę po tej sytuacji. Jeden z członków zespołu Goleszowa (bo trudno nazwać go zawodnikiem) w zamieszaniu, które powstało po brutalnym ataku na naszym napastniku, biorąc rozbieg uderzył z zaskoczenia pięścią w tył głowy naszego Kapitana {…}. Zobaczcie Państwo sami i oceńcie, czym dla naszego Kapitana mogła skończyć się ta napaść. W tym poście nie chodzi o to, żeby odwrócić uwagę od naszej porażki czy słabszej formy na początku rundy wiosennej. W tym poście chodzi o to, by mocnym echem odbiło się to, z jakimi boiskowymi bandytami mamy do czynienia i by całe nasze środowisko piłkarskie powiedziało NIE dla takich zachowań. Klub dołoży wszelkich starań, aby wyżej wymieniony osobnik nie wziął udziału w żadnych rozgrywkach pod egidą podokręgu Skoczów przez długi czas, chroniąc naszych synów, mężów i ojców przed innymi tego typu zachowaniami. Dla przypomnienia dodajmy, że podobne zachowanie naszego zawodnika sprzed kilkunastu lat owocowało długotrwałą, oczywiście słuszną, dyskwalifikacją.
Nieco inną wersję wydarzeń słyszymy z obozu Goleszowa. Dawid Janoszek – szkoleniowiec zespołu sytuację opisywał nam w następujący sposób:
– Z perspektywy naszego klubu przedstawienie tego zdarzenia wymaga sprostowania kilku istotnych kwestii. Zaczynając od zdarzenia z pierwszą czerwoną kartką należy zaznaczyć, że określenie sytuacji jako „bandyckiego ataku”, jak opisuje to strona z Iskrzyczyna, jest nieadekwatne do rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Sam poszkodowany następnego dnia rano skontaktował się z naszym zawodnikiem, informując, że wszystko jest w porządku i nie żywi do niego urazy. Warto również podkreślić, że nasz zawodnik nie pozostał obojętny wobec tego zdarzenia. Nasuwa się także istotne pytanie dotyczące samego zajścia – w szczególności, jak do tego nieszczęśliwego zajścia doszło. Bo było ono próbą odbioru piłki, która przerodziła się w mocne uderzenie w głowę rywala. Zdarzenie to miało miejsce w pod koniec meczu, w którym prowadziliśmy i nie mieliśmy żadnego interesu w podejmowaniu ryzyka skutkującego karami indywidualnymi. Tutaj nasuwa się dla mnie pytanie, które powinno rozwiać celowość zagrania przez naszego zawodnika: czy kolano miał na wysokości jego głowy, czy jednak głowa była na wysokości kolana naszego zawodnika? Oboje szli do piłki z zaangażowaniem – to pewne, lecz zawodnik z Iskrzyczyna się poślizgnął i „nadział” na kolano niefortunnie interweniującego zawodnika naszej drużyny. Co do późniejszej sytuacji na udostępnionym nagraniu nie widać dokładnie zdarzenia, które całą tą sytuacje sprowokowało. Widać tylko, że zawodnik dobiegł i – jak wynika również z protokołu pomeczowego – uderzył rywala klatką piersiową. Sędzia znajdował się w bardzo dobrej pozycji i miał pełen obraz sytuacji, co znalazło odzwierciedlenie w jego decyzji i pomeczowym protokole. Więc kłamstwem jest uderzenie pięścią w tył głowy. Zresztą stałem 15 metrów od całego zdarzenia i widziałem to znacznie lepiej niż kibice z trybun. Nie kwestionujemy słuszności pokazania czerwonej kartki – była ona konsekwencją zbyt dużego i nierozmyślnego impetu naszego zawodnika, który sam był świadomy swojego błędu i po meczu przeprosił wszystkich uczestników zdarzenia. Jednocześnie stanowczo zaznaczamy, że nie chcemy, żeby do takich sytuacji dochodziło na meczach. W szatni sobie wyjaśniliśmy tę kwestię i mamy nadzieję, że takie wydarzenie nie będą już miały miejsca. Wsparcie kolegi z zespołu i team spirit jest ważny, ale ma swoje granice. Zwracamy również uwagę, że nasi zawodnicy znajdowali się w pewnej odległości od miejsca zdarzenia, co może sugerować, że sytuacja została wcześniej sprowokowana. Nie zmienia to jednak naszego stanowiska – nie bronimy tego zachowania, ponieważ tego typu reakcje są dla nas całkowicie niedopuszczalne i niepotrzebne. Jako klub stawiamy na sportową rywalizację i wzajemny szacunek. Liczymy, że podobne sytuacje nie będą miały miejsca w przyszłości. A zawodnikom Iskrzyczyna życzymy powodzenia w następnych spotkaniach, zdrowia zawodnikowi poszkodowanemu w tej sytuacji i dystansu… bo 9 lat temu też wam przytrafił się niemiły akcent na meczu, a chyba o tym zapomnieliście… – przekazał nam szkoleniowiec drużyny z Goleszowa – Dawid Janoszek.
Nie nam rozstrzygać, kto w tej sytuacji ma rację. Być może – jak często to bywa – prawda leży gdzieś po środku. Jedno jest jednak pewne, takich obrazków na naszych boiskach chcemy oglądać jak najmniej, a najlepiej, aby nie było ich wcale. Na całe szczęście ze zdrowiem Kamila Brzózki, który ucierpał w zdarzeniu (tym pierwszym, jeszcze gdy toczyła się gra) wszystko jest w porządku – taką informację przekazał nam szkoleniowiec drużyny.
– Na szczęście zawodnik jest cały i zdrowy – i to jest najważniejsze. Musimy pamiętać, że jesteśmy amatorami, gramy na poziomie A- Klasy. Mecze odbywają się w tygodniu czy w weekendy, a później każdy z nas wraca do swojej pracy i codziennych obowiązków. Mamy rodziny, swoje zajęcia poza piłką i przychodzimy tutaj przede wszystkim po to, żeby się rozluźnić, pobawić i pograć w piłkę. Niestety zdarzają się takie sytuacje – na szczęście rzadko. W tym przypadku nie mogliśmy zareagować inaczej, bo nie chcemy, żeby coś podobnego spotkało w przyszłości kogokolwiek z zawodników – słyszymy od Krystiana Szleszyńskiego
Autor:
Mikołaj Lorenz
[email protected]
jak atrakcyjnie spędzić czas w regionie, jak ominąć korki i jak odpocząć?
close
Copyright Radio BIELSKO