Bielsko-Biała

Dramat jerzyków podczas upałów. Do ośrodka w Bielsku-Białej trafiają dziesiątki ptaków

today30.06.2026 12:05

Tło
share close

Fala upałów, która od kilku dni utrzymuje się nad regionem, okazuje się śmiertelnym zagrożeniem nie tylko dla ludzi i zwierząt domowych. W dramatycznej sytuacji znalazły się również jerzyki – niezwykle pożyteczne ptaki, które masowo wypadają z gniazd. Do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Mysikrólik” w Bielsku-Białej trafiają ich dziesiątki.

Głównymi ptakami, które cierpią podczas tych upałów, są przede wszystkim jerzyki. To bardzo pożyteczne ptaki, często mylone z jaskółkami – mówi Radiu Bielsko Sławomir Łyczko z ośrodka „Mysikrólik”.

Upał zamienia gniazda w pułapki

Jerzyki zakładają gniazda w szczelinach pod dachami wysokich budynków i kamienic. W czasie ekstremalnych temperatur miejsca te nagrzewają się do bardzo wysokich wartości.

W tych szczelinach jest teraz tak gorąco, że młode próbując zaczerpnąć świeżego powietrza kierują głowę w stronę otworu wlotowego. Zdarza się coraz częściej, że po prostu z niego wypadają. To jest bezwzględny znak, że taki ptak potrzebuje pomocy – wyjaśnia Sławomir Łyczko.

  • cover play_arrow

    Dramat jerzyków podczas upałów. Do ośrodka w Bielsku-Białej trafiają dziesiątki ptaków Izabela Janoszek

Jak podkreśla, że w przeciwieństwie do większości ptaków, jerzyki nie przechodzą tzw. fazy podlota.

Nie każdy młody ptak potrzebuje pomocy

Latem wielu mieszkańców znajduje na ziemi młode ptaki i odruchowo chce je ratować. Tymczasem w większości przypadków nie jest to konieczne.

Sikorki, wróble, kosy, sroki czy sowy przechodzą fazę podlota. Opuszczają gniazdo zanim nauczą się latać. Rozchodzą się po ogrodzie, siedzą na trawie czy gałęziach, a rodzice nadal je odnajdują i karmią. To naturalny mechanizm zwiększający ich szanse na przeżycie – tłumaczy Łyczko.

Dlatego zdrowych podlotów nie powinno się zabierać do ośrodków rehabilitacji. Wystarczy, jeśli zostaną delikatnie przeniesione kilka metrów dalej w bezpieczne, zacienione miejsce.

One komunikują się z rodzicami głosem. Rodzice doskonale odnajdują swoje młode i dostarczają im pokarm. Gdybyśmy chcieli zabierać wszystkie podloty, musielibyśmy zatrudnić całe szkoły i wojsko do ich karmienia – dodaje.

Jerzyk bez człowieka nie przeżyje

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku jerzyków.

Jerzyki są jedynymi ptakami, które nie mają fazy podlota. Jeśli taki młody ptak wypadnie z gniazda, rodzice już go nie dokarmią. On sam również nie zdobędzie pożywienia ani nie wystartuje. Bez pomocy człowieka nie ma szans przeżyć – podkreśla przyrodnik.

Opieka nad takim ptakiem jest bardzo wymagająca. Jerzyki trzeba karmić specjalistycznym pokarmem – między innymi świerszczami czy drewnojadami – nawet cztery razy dziennie. Co więcej, nie otwierają one dziobów tak jak inne pisklęta.

To jest siłowe, specjalistyczne karmienie. Trzeba bardzo ostrożnie otworzyć dziób i odpowiednio umieścić pokarm. Dopiero kiedy ptak osiągnie właściwą wagę i odpowiednią długość lotek, może zostać wypuszczony na wolność – wyjaśnia.

Dziesiątki nowych pacjentów każdego dnia

W ostatnich dniach liczba trafiających do ośrodka jerzyków gwałtownie wzrosła.

Mamy już około 70 jerzyków. Dzisiaj od rana odebrałem kolejne telefony i wiem, że następne ptaki do nas trafią. Telefon praktycznie cały czas wibruje – mówi Sławomir Łyczko.

Jak dodaje, samo karmienie tak dużej liczby ptaków zajmuje jednej osobie ponad dwie godziny.

Podobna sytuacja panuje także w innych ośrodkach rehabilitacji dzikich zwierząt.

Konsultujemy się z Leśnym Pogotowiem w Mikołowie. Tam telefonów jest jeszcze więcej. Kilka razy dziennie trzeba ładować telefon, bo po prostu nie wytrzymuje takiej liczby połączeń – opowiada.

Ptak, który niemal całe życie spędza w powietrzu

Jerzyki należą do najbardziej niezwykłych ptaków Europy. Po opuszczeniu gniazda potrafią pozostawać w powietrzu przez bardzo długi czas.

Jak podają źródła ornitologiczne, młody jerzyk może nawet przez dwa lata praktycznie nigdzie nie siadać. Rozmnaża się dopiero w drugim roku życia. W tym czasie większość życia spędza w locie, również nad Afryką, dokąd odlatuje jeszcze tej jesieni – mówi Łyczko.

To właśnie dlatego tak ważne jest, aby wypuszczany z ośrodka ptak był w doskonałej kondycji.

Co zrobić, gdy znajdziemy jerzyka?

Lepiej nie próbować samodzielnie karmić ptaka. To nam się po prostu nie uda – jerzyki nie otwierają dziobów w oczekiwaniu na pokarm.   

Najlepiej przełożyć go do niewielkiego kartonowego pudełka, wyłożonego papierem. Można go delikatnie napoić. Wystarczy zamoczyć palec w wodzie i kilka kropli podać na dziób albo okolice otworów nosowych. Z karmieniem sami sobie nie poradzimy – podkreśla.

Następnie należy jak najszybciej skontaktować się z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt, przesłać zdjęcie ptaka i dostarczyć go pod opiekę specjalistów.

Jerzyk, który wypadł z gniazda, bez pomocy człowieka nie przeżyje. Dlatego w jego przypadku liczy się każda godzina – podsumowuje Sławomir Łyczko.

Autor: Zdjęcie autora Izabela Janoszek
[email protected]