Piłka nożna

Podbeskidzie wróciło na Stadion Miejski. Emocje do ostatnich sekund!

today20.09.2026 19:23

Tło
share close

Po blisko miesięcznej przerwie rozgrywki Betclic 1. Ligi wróciły do Bielska-Białej. W ramach 9. kolejki sezonu Podbeskidzie zmierzyło się przed własną publicznością z Unią Skierniewice. Po emocjonującej końcówce spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

Wrócili na Stadion Miejski

Po długich tygodniach oczekiwania piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biało ponownie wybiegli na murawę Stadionu Miejskiego. Naprzeciw nich stanął drugi z tegorocznych beniaminków – Unia Skierniewice. Pierwsze minuty nie przyniosły zbyt wielu sytuacji. Nieco ciekawiej zrobiło się dopiero w 10. minucie – wówczas piłkę w kierunku bramki rywali posłał Bartosz Martosz. Młodzieżowiec „Górali” nie trafił jednak czysto w futbolówkę.

W kolejnych minutach także nie działo się wiele ciekawego. Spotkanie było dość wyrównane, a oba zespoły nie mogły przełamać defesywy rywala. Po upływie 15. minut sytuacja zaczęła się nieco zmieniać. Najpierw serca kibiców zebranych na trybunach zabiły szybciej, gdy Arkadiusz Kasperkiewicz po zgraniu Marcina Biernata trafił w boczną siatkę.

Do przerwy bez goli

Chwilę później przyjezdnych przed stratą bramki uchronił Stanisław Pruszkowski. Golkiper Unii odbił futbolówkę po strzale Marcina Urynowicza, następnie w polu karnym nieco się „zakotłowało”, a goście zdołali zażegnać niebezpieczeństwo. Po tych wydarzeniach ofensywne podrygi „Górali” nieco ustały.

Do głosu zaczęli dochodzić natomiast piłkarze ze Skierniewic, choć ich próby nie przyniosły żadnych wymiernych rezultatów. Po upływie dwóch kwadransów ponownie ciężar gry przeniósł się na połowę gości. W 33 minucie świetne podanie na wolne pole otrzymał Bartosz Martosz. Młody zawodnik po serii zwodów oddał strzał na bramkę, lecz piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

W końcówce pierwszej odsłony pierwszy raz zatrudniony do pracy został Szymon Brańczyk. W 38. minucie golkiper Podbeskidzia przeniósł piłkę nad bramką po groźnym uderzeniu Damiana Gąski. Na tym zawodnicy w żółtych strojach nie poprzestali i kilka chwil później ponownie wypracowali sobie ciekawą okazję. Strzelać próbował dobrze kojarzony przez bielskich kibiców Bartosz Bida – futbolówka została jednak zablokowana przez Lucjana Klisiewicza.

Unia po przerwie aktywniejsza

Po zmianie stron na zdecydowanie bardziej zmotywowanych wyglądali piłkarze Unii. To oni częściej gościli na połowie „Górali”, lecz z tych wizyt początkowo niewiele wynikało. Groźnie zrobiło się w 51. minucie. Po podaniu Damiana Gąski z piłką w polu karnym znalazł się Kamil Sabiłło. Jego uderzenie z lewej nogi minęło jednak światło bramki.

Kilkadziesiąt sekund później swoich sił zza pola karnego spróbował Jan Mierzwa. Efekt był podobny – nie udało mu się znaleźć drogi do siatki. Na tym ataki przyjezdnych nie ustały, a gra toczyła się głównie pod polem karnym Podbeskidzia.

Bielszczanie przejęli inicjatywę

Obraz gry zaczął się zmieniać w okolicach 60. minuty. To właśnie wtedy po jednym z rzutów rożnych z „drugiej piłki” uderzał Oskar Sewerzyński. Pomocnikowi zabrakło natomiast precyzji przy tym strzale, więc golkiper Unii mógł spokojnie wnowić grę z „piątki”. Z kolei w 66. minucie spotkania strzałem z dystansu bramkarza zaskoczyć chciał Michał Rakoczy – skutek był taki sam.

Nie była to ostatnia okazja nowego pomocnika „Górali”. W jednej z kolejnych akcji 24-latek dobrze odnalazł się z piłką w polu karnym rywala, ale uderzenie pozostawiało wiele do życzenia. To  zapoczątkowało groźny kontratak Unii, który został zwieńczony strzałem Bartosza Bidy. Były napastnik Podbeskidzia strzelił jednak wprost w Szymona Brańczyka.

Na gole trzeba było długo czekać

W 80. minucie po bardzo pechowej interwencji Maksymiliana Sitka arbiter został zmuszony, aby wskazać na „wapno”. Do futbolówki podszedł, faulowany kilka chwil wcześniej Bartosz Bida, a piłka po jego strzale zatrzepotała w siatce. Radość przyjezdnych nie trwała długo. Już sześć minut później do weyrównania doprowadził Yauheni Shykauka, notując tym samym pierwszego gola dla drużyny z Bielska-Białej.

Więcej goli już nie padło, a zespoły podzieliły się punktami.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (0:0) Unia Skierniewice

0:1 Bida (81′) (rzut karny)

1:1 Shykauka

Podbeskidzie Bielsko-Biała 

Brańczyk – Sochań, Kasperkiewicz (78 'Gach) , Biernat, Hirosawa(67. Sitek), Martosz, Urynowicz (67′ Słomka), Rakoczy, Sewerzyński (78′ Iwańczyk), Tomczyk ( 38′ Shykauka), Klisiewicz

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]