Inne dyscypliny

17. urodziny spędził na rowerze. Z kolegą przejechał 705 km przez siedem krajów

today02.09.2026 10:23

Tło
share close

Mają 16 i 17 lat, a za sobą wyprawę, której nie powstydziliby się znacznie bardziej doświadczeni rowerzyści. Mateusz Michnik i Tomek Cader wyruszyli z Bielska-Białej do Zagrzebia. Plan zakładał pokonanie około 700 kilometrów w pięć dni. Ostatecznie do stolicy Chorwacji dotarli dzień wcześniej. Po drodze przejechali przez siedem krajów, spali w namiocie w lasach, dwukrotnie spotkali się z austriacką policją, a jednego dnia pokonali ponad 200 kilometrów.

Zamiast urodzin – kierunek Zagrzeb

Wszystko zaczęło się 27 sierpnia o godzinie 7:00. Wtedy Mateusz Michnik i Tomasz Cader wsiedli w Bielsku-Białej na rowery i ruszyli w stronę Zagrzebia. Data nie była przypadkowa. Mateusz ma 16 lat, a jego kompan właśnie tego dnia kończył 17.

Zamiast tradycyjnego świętowania urodzin postanowili więc rozpocząć największą rowerową wyprawę, jakiej do tej pory się podjęli.

Plan był ambitny. Około 700 kilometrów, siedem krajów i maksymalnie pięć dni jazdy. Termin był nieprzekraczalny – 31 sierpnia o godz. 16:25 z Zagrzebia odjeżdżał ich autobus powrotny.

Młodzi Bielszczanie jechali w formule bikepackingowej. Cały potrzebny ekwipunek przewozili na swoich rowerach, a zamiast hoteli czy pensjonatów wybierali namiot.

Przez całą wyprawę wieźliśmy na rowerach cały potrzebny ekwipunek i każdą noc spędzaliśmy w namiocie w lasach po drodze – relacjonuje Mateusz Michnik.

Siedem krajów i ponad 700 kilometrów

Na pokonanie trasy mieli pięć dni. Okazało się, że wystarczyły cztery.

Pierwszego dnia przejechali 174,34 km. Drugiego dołożyli 161,39 km, a trzeciego kolejne 140,08 km. Największe wyzwanie zostawili jednak na finał.

Czwartego dnia pokonali aż 204,63 km i około godziny 23:30 zameldowali się w centrum Zagrzebia.

Udało się, i nawet szybciej, niż zakładaliśmy! Do Zagrzebia dotarliśmy już po czterech dniach jazdy – mówi Mateusz.

Łącznie licznik zatrzymał się na 705,5 kilometra. Po drodze młodzi rowerzyści przejechali przez Polskę, Czechy, Słowację, Austrię, Węgry, Słowenię i Chorwację. Na rowerach spędzili co najmniej 33 godziny i 17 minut, pokonując około 5538 metrów przewyższenia. Nie wszystkie krótsze przejazdy zostały jednak zarejestrowane, dlatego suma zapisanych aktywności jest nieco niższa od rzeczywiście pokonanego dystansu.

Mateusz Michnik i Tomek Cader

„Dokąd jedziecie?” „Do Zagrzebia”

Przy takiej wyprawie trudno oczekiwać, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jedna z ciekawszych historii wydarzyła się przy granicy z Austrią, gdzie nastolatków zatrzymała policja.

Funkcjonariusze zapytali, dokąd jedziemy, a kiedy odpowiedzieliśmy, że z Bielska-Białej do Zagrzebia, byli mocno zaskoczeni. Ostatecznie rozmowa była bardzo sympatyczna i zrobiliśmy sobie nawet wspólne zdjęcie – opowiada Mateusz.

Na tym jednak ich spotkania z policją tego dnia się nie skończyły. Wieczorem, gdy rowerzyści mieli już przygotowany nocleg w lesie, pojawił się kolejny patrol.

Policjanci świecili latarkami i wołali „Police, police!”. Kiedy powiedzieliśmy, że jesteśmy z Polski i wyjaśniliśmy, co robimy, skojarzyli nas z wcześniejszą kontrolą. Skończyło się na: „Aaa, you’re from Poland. Good night” i pojechali dalej – wspomina Bielszczanin.

Nawigacja też dała im popalić

Nie zabrakło również problemów z trasą. W pewnym momencie nawigacja skierowała Mateusza i Tomka na drogę, na której rowerzystów nie powinno być.

Sytuacja wymagała szybkiej zmiany planów. Musieli zawrócić, a następnie przedostać się z ciężkimi, w pełni załadowanymi rowerami przez ogrodzenie, aby bezpiecznie wrócić na właściwą trasę.

Ostatecznie ani problemy z nawigacją, ani zmęczenie, ani noclegi w lesie nie przeszkodziły w realizacji celu. Co więcej, młodzi bielszczanie wykonali swój plan z jednodniowym zapasem.

Najmocniejszy był zdecydowanie czwarty dzień. Przejechaliśmy wtedy ponad 204 km i około 23:30 dotarliśmy do centrum Zagrzebia. Autobus powrotny mieliśmy dopiero następnego dnia po południu, więc trasę, na którą zakładaliśmy pięć dni, udało nam się przejechać w cztery – podsumowuje Mateusz Michnik.

705,5 kilometra, siedem państw i cztery dni jazdy. A wszystko w wykonaniu dwóch nastolatków z Bielska-Białej, dla których 17. urodziny jednego z nich stały się początkiem zdecydowanie nietypowej przygody.

Mateusz Michnik i Tomek Cader

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]