Piłka nożna

Co przesądziło o zmianie trenera? „Musieliśmy podjąć strategiczną decyzję”

today02.09.2026 08:13

Tło
share close

W Maksymilianie Cisiec doszło do zmiany na stanowisku trenera pierwszego zespołu. Współpraca z Markiem Makarewiczem została zakończona, a jego następcą został Krzysztof Bąk. Nowy szkoleniowiec ma rozpocząć pracę z drużyną już dziś. 

Zmiana po 4. kolejce sezonu

Marek Makarewicz do Ciśca przeniósł się wraz z końcem ubiegłego sezonu. Po zakończeniu całkiem udanej rocznej przygody na ławce Borów Pietrzykowice, kolejnym przystankiem okazał się beniaminek żywiecko-skoczowskiej Klasy Okręgowej.  W Maksymilianie na stanowisku pierwszego trenera wytrzymał jednak zaledwie cztery ligowe spotkania. Po ostatnim meczu z Sokołem Słotwina, zarząd klubu podjął decyzję o zakończeniu współpracy.

– Z panem Markiem Makarewiczem zakończyliśmy współpracę 31 sieprnia. Jest to bardzo inteligentny, wykształcony i kulturalny człowiek. Rozstaliśmy się bardzo spokojnie, bez żadnych kłótni – mówi nam Jacek Kąkol, prezes klubu.

Więcej na ten temat:

Wymagający terminarz

Nie ma co ukrywać, że Maksymilian nie miał łatwego wejścia w nowe rozgrywki. Teminarz był niezwykle wymagający, co z pewnością nie ułatwiło startu nowemu trenerowi. Jedyne punkty zespół zdobył przed własną publicznością z Wisłą Strumień. Oprócz tego pojawiły się porażki z Podhalanką Milówka (0:3), z Victorią Hażalch (1:3), a czarę goryczy przelała ta ostatnia, bardzo dotkliwa z Sokołem Słotwina (1:7).

– Wiedziałem, że jeżeli nie podjmiemy tej strategicznej decyzji teraz, to za chwilę możemy „zakopać się” w strefie spadkowej. Już w niej jesteśmy, a obawiałem się, że później może być na tyle źle, że nie zdołamy się z tego podnieść. Uważam, że naturalną rzeczą jest to, że jeżeli trener nie osiąga odpowiednich wyników sportowych, to trzeba coś zmienić – tłumaczy nam prezes.

Krzysztof Bąk wraca na ławkę trenerską

Marka Makarewicza na stanowisku trenera zastąpi Krzysztof Bąk. Szkoleniowiec, który przed laty był już związany z klubem z Ciśca. Oznacza to, że jego rozbrat z seniorskim futbolem trwał tylko kilka tygodni, po tym jak w czerwcu zakończyła się jego trwająca ponad dekadę przygoda w GLKS-ie Wilkowice.

– W piłce seniorskiej trener musi być głównym dyrygentem – zarówno na boisku, jak i w szatni. Czasem trzeba mocniej zareagować, postawić zawodników do pionu. Dlatego wspólnie z zarządem, po przeanalizowaniu całej sytuacji, podjęliśmy tę decyzję wyłącznie dla dobra klubu. O to w tym wszystkim chodzi – podkreśla prezes.

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]