Piłka nożna

Debiut marzeń! Nastolatek bohaterem Podbeskidzia

today05.08.2026 18:00

Tło
share close

Podbeskidzie Bielsko-Biała rozpoczęło swoje tegoroczne zmagania w Pucharze Polski. Spotkanie rundy wstępnej z Hutnikiem Kraków rozegrane zostało w dość nietypowej lokalizacji. Ze względu wymianę murawy na Stadionie Miejskim, mecz odbył się w Dankowicach. Awans do kolejnej rundy drużynie Marcina Włodarskiego zapewnił debiutujący Krzysztof Twardosz!

Początek nie napawał optymizmem

Równo o g. 16.00 w środę na murawie stadionu w Dankowicach rozpoczęło się spotkanie rundy wstępnej Pucharu Polski, w którym Podbeskidzie Bielsko-Biała mierzyło się z Hutnikiem Kraków. Kibice zebrani na obiekcie, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa V-ligowy Pasjonat Dankowice od samego początku mieli okazję obserwować rywalizację toczoną na całkiem wysokim tempie.

Pierwsze minuty spotkania przyniosły nieco zagrożenia pod bramką Podbeskidzia. Dwukrotnie spore zamieszanie po rajdach lewą stroną boiska zrobił doskonale znany w Bielsku-Białej Oskar Zawada, który przebywa aktualnie na wypożyczeniu w Krakowie. Po jednym z jego uderzeń interweniować musiał Szymon Brańczyk. Chwilę wcześniej skrzydłowy stworzył natomiast sytuację Krystianowi Lelkowi – on strzelał jednak niecelnie.

Strzelali, ale nie wpadało

Po tym dość niemrawym początku „Górali” gra przeniosła się na połowę rywala. Pierwszy sygnał do ataku w 18. minucie wysłał Bartosz Martosz, który odebrał piłkę, a następnie oddał strzał – ten jednak nieznacznie minął bramkę. Niedługo później na bramkę Wiktora Nowaka strzelali Yauheni Shykauka i Dalibor Takac. Po uderzeniu tego drugiego piłka obiła nawet słupek.

To był bardzo dobry fragment meczu dla Podbeskidzia. Niewiele brakło, by w 31. minucie spotkania Bartosz Martosz otworzył wynik spotkania. Ogromny wybuch radości bardzo szybko zamienił się jednak w jęk niedosytu. Futbolówka po jego próbie nieznacznie minęła cel. Kilka chwil później bliski szczęścia był także Dalibor Takac – na drodze do siatki stanął jednak jeden z defensorów.

Ostatecznie pierwsza odsłona pucharowego starcia zakończyła się bezbramkowym remisem, mimo że tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra, przed znakomitą szansą ponownie stanął Martosz. Młodzieżowiec Podbeskidzia nie wykorzystał jednak znakomitego dogrania Tokiego Hirosawy. Niebezpiecznie było także pod bramką Brańczyka, który musiał interweniować po strzale Igora Gałka.

Pech Oskara Tomczyka

Bielszczanie po zmianie stron nie osiedli na laurach. Sporo „wiatru” z boku boiska robił Toki Hirosawa. Aktywny w polu karnym krakowskiego Hutnika był także wprowadzony w przerwie Oskar Tomczyk. Pech chciał, że jego pucharowy występ potrwał jedynie kilkanaście minut. Już w 60. minucie gry musiał opuścić murawę z urazem. W jego miejsce na placu gry zameldował się debiutant, Krzysztof Twardosz.

Wejście smoka

Jak czas pokazał, było to prawdziwe wejście smoka. Nastolatek w 73. minucie wykorzystał dogranie Hirosawy i tym samym wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Niewiele brakowało, a radość bardzo szybko zostałaby stłumiona. Ledwie dwie minuty później arbiter wskazał bowiem na „wapno” po faulu Kamila Sochania.

Tym razem sprawy w swoje ręce wziął drugi z zawodników występujących na co dzień w IV-ligowych rezerwach. Szymon Brańczyk wyczuł intencje strzelca i odbił futbolówkę po strzale Oskara Kordykiewicza. Niedługo później młody golkiper ponownie musiał interweniować. Najpierw odbił piłkę posłaną z dystansu przez Nazara Ponomarenkę, kilka chwil później zaskoczyć próbował go jeszcze Maksymilian Soja.

Sprawę definitywnie zamknął Krzysztof Twardosz, który w 87. minucie gry dopisał na swoje konto drugie trafienie. Spotkanie ostatecznie zakończyło się wynikiem 2:0.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (0:0) Hutnik Kraków

Podbeskidzie Bielsko-Biała

Brańczyk – Gach, Kasperkiewicz (46′ Sochań), Majsterek, Sitek (46′ Pietraszkiewicz), Hirosawa, Takac, Smoliński (60’Słomka), Iwańczyk, Martosz, Shykauka (46′ Tomczyk, 60′ Twardosz)

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]