Sponsorowane

54 tys. zł kontra 6 groszy. Od czego naprawdę zależy wysokość emerytury

today22.09.2026 13:45

Tło
share close

Obie kwoty wypłaca ten sam ZUS, na podstawie tej samej ustawy. Różnica nie wzięła się z układów ani z wyjątku w przepisach – wzięła się z arytmetyki, którą można przewidzieć czterdzieści lat wcześniej.

Rekordzista i dwa grosze na jednej liście

Najwyższą emeryturę w Polsce pobiera mieszkaniec Śląska: Rekordzista dostaje niemal dwunastokrotność przeciętnej emerytury. Pracował ponad 67 lat, a wniosek złożył dopiero jako 86-latek – dwie dekady po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego.

Rekord wśród kobiet należy do bydgoszczanki. Ponad 42 tys. zł brutto, 61 lat pracy, wniosek w wieku 81 lat. Schemat identyczny.

Dla skali: średnia emerytura w marcu 2026 r. wyniosła 4509,64 zł brutto. Rekordzista dostaje jej dwunastokrotność.

Na drugim końcu tej samej listy są świadczenia liczone w groszach. Sześć groszy dla kobiety, która przepracowała w życiu trzy miesiące. Dwa grosze dla kobiety z jednym dniem pracy w historii ubezpieczenia – to obecnie najniższa emerytura w kraju. To nie jest awaria systemu. To ten sam wzór, tylko z innymi danymi na wejściu.

Cała różnica siedzi w jednym dzieleniu

Emerytura z nowego systemu to ułamek. W liczniku – kapitał ze składek zebrany przez całe życie zawodowe. W mianowniku – prognozowana liczba miesięcy, które statystycznie zostały Ci do przeżycia. Tę drugą liczbę co roku podaje GUS.

Tablica obowiązująca od 1 kwietnia 2026 r. do 31 marca 2027 r. przypisuje 60-latce 268,9 miesiąca. Rok wcześniej było 266,4. Przy identycznym kapitale świadczenie wychodzi więc niższe, bo żyjemy dłużej.

Stąd przewaga późnego wniosku, i to podwójna: kapitał dalej rośnie o nowe składki i waloryzację, a wraz z wiekiem zmniejsza się liczba miesięcy dalszego trwania życia przyjmowana do obliczeń. ZUS szacuje, że każdy dodatkowy przepracowany rok podnosi przyszłe świadczenie o jakieś 8–12 proc.

Rekordziści nie są więc ludźmi z kosmicznymi pensjami. To ludzie, którzy bardzo długo mieli odprowadzane składki i bardzo późno poszli po papiery.

Forma umowy to nie detal na końcu ogłoszenia

Kapitał bierze się wyłącznie ze składek emerytalnych. Brak składek oznacza co do zasady brak dopisywania kolejnego kapitału emerytalnego. Nie oznacza jednak automatycznie braku okresu zaliczanego do stażu, bo system uwzględnia także określone okresy nieskładkowe. I tu zaczynają się różnice, o których w ogłoszeniu nikt nie napisze wprost:

  • umowa o pracę – składki zawsze, bez wyjątków;
  • umowa zlecenia – co do zasady oskładkowana, ale student do 26. roku życia jest ze składek zwolniony, więc te lata po prostu nie istnieją;
  • umowa o dzieło – zwykle w ogóle bez składek społecznych i bez stażu;
  • B2B – składki są, tylko podstawę ustalasz sam, a przy „uldze na start” przez pierwsze pół roku emerytalnej nie płacisz wcale.

Forma zatrudnienia jest dziś podawana w ogłoszeniach wprost – w serwisach rekrutacyjnych takich jak rocketjobs.pl oferty można filtrować po rodzaju umowy, więc jeszcze przed wysłaniem CV wiadomo, czy rozmowa będzie o etacie, zleceniu, czy o współpracy B2B. To informacja tego samego kalibru co widełki.

Różnica między 6 tys. zł brutto na etacie a 6 tys. zł na dziele wygląda dziś jak premia. Po trzydziestu latach wygląda inaczej.

Próg, którego nie widać w CV: 20 i 25 lat

Od marca 2026 r. minimalna emerytura wynosi 1978,49 zł brutto. Tylko że to nie jest kwota gwarantowana każdemu, kto dożył wieku emerytalnego. Dopłatę do minimum dostaje się po 20 latach okresów składkowych i nieskładkowych w przypadku kobiet i po 25 latach w przypadku mężczyzn.

Poniżej tego progu obowiązuje czysta matematyka: ile uzbierałeś, tyle dostajesz – podzielone przez tablicę GUS. Bez poduszki, bez zaokrągleń w górę.

Skala nie jest marginalna. W grudniu 2025 r. ZUS wypłacił 459 317 emerytur z nowego systemu niższych od minimalnej. To 10,1 proc. wszystkich świadczeń nowosystemowych i o ponad 6 proc. więcej niż rok wcześniej. We wrześniu 2026 r. prezes ZUS mówił już o 473 tys. osób poniżej minimum – inne zestawienie, inny okres, ale kierunek ten sam.

Kobiety stanowią w tej grupie 76,3 proc. Powody są dość przewidywalne: przerwy na opiekę, powroty na część etatu, lata przepracowane bez tytułu do ubezpieczenia.

2026: zlecenie liczy się do stażu pracy, ale nie do emerytury

Tu trzeba uważać, bo dwa różne „staże” zaczęły żyć własnym życiem w nagłówkach.

Od 1 stycznia 2026 r. w sektorze publicznym i od 1 maja 2026 r. u pozostałych pracodawców okresy zleceń, jednoosobowej działalności i współpracy wliczają się do stażu pracy – także wstecz. Przekłada się to na wymiar urlopu, nagrody jubileuszowe, dodatki stażowe i wymagania na stanowiskach. Kto pracował cztery lata na zleceniu, a potem rok na etacie, może mieć nagle pięć lat stażu zamiast jednego.

Umów o dzieło ta zmiana nie obejmuje.

I najważniejsze zastrzeżenie: to staż pracowniczy, nie ubezpieczeniowy. Wysokość emerytury liczy się dokładnie tak jak wcześniej – z okresów składkowych i nieskładkowych. Nowelizacja może więc pomóc w uzyskaniu 26 dni urlopu po osiągnięciu wymaganego stażu, ale nie podnosi przez to emerytury.

Na dostarczenie pracodawcy dokumentów są 24 miesiące – odpowiednio do stycznia albo maja 2028 r. Zaświadczenie o okresach ubezpieczenia wydaje ZUS, wniosek składa się elektronicznie.

Co z tego wynika dla kogoś, kto ma dziś trzydzieści lat

Stopa zastąpienia, czyli relacja pierwszej emerytury do ostatniej pensji, wynosi dziś około 54 proc. Prognozy Funduszu Emerytalnego zakładają jej spadek mniej więcej do jednej czwartej wynagrodzenia w perspektywie 2080 r. Dla roczników trzydziestolatków to nie jest ciekawostka demograficzna, tylko konkretna różnica w budżecie domowym.

Kilka rzeczy, które da się zrobić bez czekania na reformę:

  • sprawdzić historię ubezpieczenia na koncie w eZUS i zobaczyć, ile lat faktycznie ma pokrycie w składkach;
  • policzyć własną prognozę kalkulatorem ZUS, zamiast zakładać, że „jakoś to będzie”;
  • przy negocjowaniu formy współpracy przeliczyć różnicę w składkach, a nie tylko w kwocie na rękę;
  • korzystać z PPK, IKE albo IKZE – żaden z tych filarów nie zależy od tablicy GUS;
  • rozważyć pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego, bo działa jednocześnie na licznik i mianownik.

To ostatnie przestaje być niszą. W 2015 r. pracowało ponad 575 tys. emerytów, pod koniec 2025 r. – już prawie 880 tys.

Podsumowanie

Emerytura ze Śląska nie jest historią o szczęściu, tylko o 67 latach umów ze składkami i cierpliwości przy składaniu wniosku. Sześć groszy to dokładnie ta sama formuła, tylko z prawie pustym licznikiem.

Rekordziści i groszowe świadczenia to dwa skrajne odczyty jednego wzoru, na który realnie wpływasz dziś: wybierając formę zatrudnienia, pilnując ciągłości ubezpieczenia i decydując, kiedy przestajesz płacić składki. Warto raz zajrzeć na własne konto w ZUS i sprawdzić, jak ten wzór wygląda w Twoim przypadku – to zajmuje kwadrans, a dotyczy kwoty, którą będziesz dostawać przez ćwierć wieku.

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]