Bielsko-Biała

Umówili ją na spotkanie. Po 65 tysięcy złotych przyszedł konkretny człowiek

today28.07.2026 15:11

Tło
share close

Przez ponad miesiąc kolejne kobiety dzwoniły do 59-latki i prowadziły ją od przelewu na 461 złotych aż do kredytu. Po największą transzę pieniędzy zgłosił się jednak ktoś osobiście. To właśnie ten mężczyzna trafił do aresztu, a prokuratura ustala, kto stał za nim.

Twarze, które miały uwiarygodnić ofertę

Sprawę nadzoruje Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała-Północ. Śledczy zarzucają 20-latkowi doprowadzenie pokrzywdzonej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 77 958 złotych.
Wszystko zaczęło się 20 maja. Kobieta natrafiła w internecie na ogłoszenie obiecujące znaczne zyski z inwestycji. Autorzy oferty wykorzystali wizerunki dwóch osób publicznych – prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz jednego ze znanych polityków. Pokrzywdzona kliknęła w link i zostawiła swoje dane kontaktowe.
Wkrótce odebrała telefon. Rozmówczyni podała imię i nazwisko, przedstawiła się jako doradca inwestycyjny i poleciła pierwszy przelew. Chodziło o 461 złotych na program SpaceX. Transakcja nie doszła do skutku z przyczyn technicznych.

Kwoty rosły z każdą rozmową

Po kilku dniach zadzwoniła kolejna kobieta. Tym razem podała inne imię i nazwisko, ale namawiała do inwestowania w ten sam program. Przekonała 59-latkę do przekazania łącznie 12 958 złotych. Pokrzywdzona wypłaciła te pieniądze w czterech transzach, używając kodów BLIK.
Telefony nie ustawały. 16 czerwca kobieta przekazała 65 tysięcy złotych w gotówce. Wcześniej rozmówczyni dokładnie poinstruowała ją, gdzie i o której ma się stawić z pieniędzmi. Potem 59-latka zaciągnęła jeszcze zobowiązanie kredytowe.
Wątpliwości pojawiły się dopiero 26 czerwca, gdy usłyszała propozycję przekazania następnej transzy. Tego samego dnia zawiadomiła organy ścigania.

Ogniwo, które udało się zatrzymać

Ten schemat zwykle chroni sprawców. Kontakt odbywa się przez telefon i internet, a pieniądze znikają bez śladu. Tutaj jednak ktoś musiał przyjechać po gotówkę i pokazać twarz.
Policjanci zatrzymali 20-latka 23 lipca. Usłyszał zarzut oszustwa popełnionego w warunkach czynu ciągłego. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności i obowiązek naprawienia szkody.
Sąd uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował tymczasowy areszt na trzy miesiące. Podzielił obawę matactwa, ukrycia się podejrzanego oraz groźbę surowej kary.

Prokuratura szuka kolejnych osób i kolejnych ofiar

Śledztwo ma charakter rozwojowy. Organy ścigania ustalają, kto jeszcze brał udział w procederze. Sprawdzają też, czy ta sama grupa nie oszukała innych osób.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Małgorzata Moś-Brachowska zwraca uwagę na powtarzalny mechanizm takich spraw. – Oferowanie znacznych zysków finansowych z inwestowania w nieustalone instrumenty finansowe, niemożliwych do osiągnięcia przy korzystaniu z ofert banków czy innych podmiotów działających pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego, powinno wzmóc czujność każdego, kto z takimi propozycjami się spotyka – podkreśla Małgorzata Moś-Brachowska.
Jak dodaje rzecznik, pieniądze pokrzywdzonych finalnie stanowią zarobek osób, które nigdy nie zamierzały ich inwestować. Dla sprawców to po prostu źródło utrzymania.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]