Piłka nożna

Spadek czy utrzymanie? „Docierają do nas sprzeczne informacje”

today24.06.2026 12:22

Tło
share close

Sokół Słotwina ma za sobą bardzo nieudany sezon. Apetyty kibiców i ambicje zespołu bez wątpienia sięgały zdecydowanie wyżej. Drużyna zakończyła rywalizację na 12. miejscu – trzecim od końca –  i w normalnych okolicznościach oznaczałoby to utrzymanie, jednak wcale nie musi tak być. Ostateczne decyzje w tej kwestii mają zapaść jeszcze dziś. 

Spadek, czy utrzymanie?

W niższych ligach kwestie awansów i spadków bardzo często rozstrzygają się nie tylko w ostatniej kolejce sezonu, ale jeszcze długo po niej. W tym roku sytuacja jest podobna. Jednym z zespołów, który najbardziej się niecierpliwi, z pewnością jest Sokół Słotwina.

Podopieczni Przemysława Jurasza minioną kampanię zakończyli na miejscu, które w normalnych okolicznościach powinno im zapewnić ligowy byt. Jednak na skutek pewnych zawirowań, w przyszłym sezonie mogą występować w żywieckiej A-Klasie. Wciąż nie znamy ostatecznej decyzji, a sygnały napływające z przeróżnych stron, zmieniają się bardzo szybko.

-Docierają do nas sprzeczne informacje i tak naprawdę niewiadomo komu wierzyć. Trzeba poczekać na oficjalną decyzję – mówi nam szkoleniowiec Sokoła.

„Byliśmy drużyną, która nie zasłużyła na spadek”

Nie ma też jednak co ukrywać, że ambicje zespołu ze Słotwiny sięgały zdecydowanie wyżej. Po nieudanej rundzie jesiennej zdecydowano się na bardzo jakościowe wzmocnienia. Do okręgówkowicza dołączyli wówczas m.in. Rafał Hałat, Seweryn Caputa, czy Kamil Kozieł.

Mimo tych transferów drużyna wiosną nie wystartowała zgodnie z oczekiwaniami. Nie pomagały także urazy, które trapiły kluczowych zawodników. Przełamanie przyszło dopiero w siódmym meczu rundy rewanżowej. Zwycięstwo z LKS-em Smrek Ślemień ponownie rozpaliło nadzieje, ale finalnie nie poskutkowało nagłym zwrotem akcji. 

Do końca sezonu zespół punktował dość regularnie, jednak to pozwolił jedynie na zajęcie 12. lokaty – a ta może nie dać utrzymania. Zdaniem wielu postronnych obserwatorów Słotwina nie wyglądała na boisku tak źle, jak kazałyby nam sądzić wyniki. Taką samą opinię ma zresztą Przemysław Jurasz.

– No jest duże rozczarowanie, bo patrząc z perspektywy całego sezonu uważamy, że byliśmy drużyną, która nie zasłużyła na spadek. W wielu momentach prezentowaliśmy się na tyle dobrze, że czysto piłkarsko nie zasługiwaliśmy na to, by znaleźć się w takiej sytuacji. Tym bardziej, że gdyby nie Łękawica, to w normalnych warunkach byśmy się utrzymali. – słyszymy od trenera.

Co dalej?

Cały czas czekamy na ostateczną decyzję odnośnie dalszych losów Sokoła Słotwina. Niewykluczone, że w następnym sezonie czeka ich rywalizacja na boiskach A-Klasy. Bezpośrednim powodem ich degradacji może okazać się bowiem reaktywacja pierwszego zespołu Orła Łękawica, który po wycofaniu się z rozgrywek IV ligi, planuje od nowego sezonu wystartować od okręgówki. 

Jest także szansa, że uda się wypracować alternatywne rozwiązanie, które pozwoliłoby „zrobić miejsce” Łękawicy w skoczowsko-żywieckiej Klasie Okręgowej. Na taki scenariusz z pewnością liczą w Słotwinie. Póki co, wciąż pozostaje niepewność…. A to bez wątpienia nie ułatwia działań na rynku transferowym, które zwyczajnie często są uzależnione od poziomu rozgrywkowego, na jakim występuje dany klub.

– Pewnie niektóre osoby odejdą, pewnie niektóre przyjdą. Rozmawiamy zarówno z zawodnikami, którzy mogą odejść, jak i z tymi, którzy mogliby do nas dołączyć. Chcielibyśmy się wzmocnić na kilku pozycjach, ale to też jest uzależnione od tego, na jakim poziomie będziemy grać, czy się utrzymamy, czy nie. Cały czas czekamy na decyzję… W moim odczuciu spadek nie byłby fair, bo sportowo się utrzymaliśmy – tłumaczy nam Przemysław Jurasz.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]