Bielska piłka

„W Japonii nie ma dziś Pikachu ani Naruto”. Junichi Ikeda o reprezentacji Samurajów

today17.06.2026 15:01

Tło
share close

Reprezentacja Japonii udanie rozpoczęła mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. W swoim pierwszym meczu „Samuraje” zremisowali 2:2 z faworyzowaną Holandią, a bramki dla azjatyckiej drużyny zdobyli Keito Nakamura oraz Daichi Kamada. Zdobyty punkt sprawił, że Japonia ponownie jest wymieniana w gronie zespołów, które mogą sprawić niespodziankę podczas turnieju. O reprezentacji swojego kraju, mundialowych marzeniach i drodze, która zaprowadziła go na Podbeskidzie, opowiedział nam Junichi Ikeda – były zawodnik Czarnych Jaworze i Iskry Rybarzowice.

Piłkarska podróż przez trzy kontynenty

Choć dziś Junichi Ikeda mieszka poza Polską, w naszym regionie pozostawił po sobie wielu znajomych i przyjaciół. Jego piłkarska droga była jednak znacznie bardziej nietypowa niż większości zawodników występujących na lokalnych boiskach.

Po ukończeniu szkoły średniej postawił na zagraniczną przygodę i konsekwentnie podążał własną ścieżką. Zamiast rozwijać karierę w Japonii, wybierał kolejne wyzwania w różnych częściach świata. Występował między innymi w Niemczech, Australii, Nowej Zelandii, Polsce, na Węgrzech i Słowacji, poznając odmienne kultury piłkarskie i zdobywając cenne doświadczenie.

Po ukończeniu szkoły średniej praktycznie od razu zacząłem grać za granicą. W Japonii występowałem niewiele, później trafiłem do Niemiec, Australii i Nowej Zelandii, a następnie do Polski, Węgier i Słowacji. Chciałem rozwijać się jako piłkarz i poznawać nowe środowiska – opowiada.

Junichi Ikeda

Do Polski przyjechał z konkretnym celem.

Moim marzeniem było zostanie zawodowym piłkarzem. Uważałem, że w Europie istnieje więcej lig i więcej możliwości niż w Japonii. Dlatego postanowiłem spróbować właśnie tutaj – tłumaczy.

Na Podbeskidziu reprezentował barwy Czarnych Jaworze i Iskry Rybarzowice. Co ciekawe, jego przygoda z Jaworzem rozpoczęła się od jednej wiadomości wysłanej przez internet.

Jun sam do nas napisał poprzez Messengera. Szukał klubu w Polsce. Od słowa do słowa okazało się, że jego pojawienie się w Jaworzu stało się faktem – wspomina kierownik Czarnych Jaworze, Artur Mazur.

Oba kluby były fantastyczne. Poznałem tam wielu wspaniałych ludzi i do dziś bardzo dobrze wspominam czas spędzony w Polsce – podkreśla Ikeda.

Na boisku Japończyk wyróżniał się przede wszystkim dobrą techniką.

Cechował się techniką na dobrym poziomie, choć w Lidze Okręgowej często potrzeba także sporo siły fizycznej. Był jednak zawodnikiem, który potrafił dać drużynie wiele jakości – mówi Mazur.

Japonia już nie jest tylko techniczna

Przez lata reprezentacja Japonii była kojarzona przede wszystkim z dobrą techniką i szybkim operowaniem piłką. Zdaniem Ikedy obecna drużyna jest jednak znacznie bardziej kompletna.

Aktualna reprezentacja Japonii stała się niezwykle wszechstronna pod względem taktycznym. Mamy nie tylko zawodników o wysokich umiejętnościach technicznych i dużej intensywności gry, ale również odpowiednią organizację. Pozwala to nam elastycznie dostosowywać się do silnych przeciwników – mówi.

Jako przykłady wskazuje zarówno poprzedni mundial, jak i obecny turniej.

Każdy, kto oglądał mecze z Niemcami i Hiszpanią podczas ostatnich mistrzostw świata albo spotkanie z Holandią na obecnym turnieju, mógł to zauważyć. Potrafimy rywalizować z bardzo mocnymi reprezentacjami i dostosowywać sposób gry do przeciwnika – dodaje.

Remis z Holandią tylko potwierdził słowa Japończyka. „Samuraje” nie przestraszyli się jednego z najmocniejszych zespołów w grupie i pokazali, że ponownie mogą być jedną z najciekawszych drużyn mistrzostw.

Droga Japonii do mundialu była równie imponująca. „Samuraje” bez większych problemów przebrnęli przez azjatyckie eliminacje, potwierdzając swoją pozycję jednej z najsilniejszych reprezentacji kontynentu. Już wtedy prezentowali futbol oparty na intensywności, dyscyplinie taktycznej i coraz większej jakości indywidualnej zawodników występujących na co dzień w czołowych ligach Europy

W reprezentacji Japonii nie ma Pikachu ani Naruto

Japonia od lat należy do ścisłej czołówki azjatyckiego futbolu, jednak na mistrzostwach świata wciąż czeka na historyczny sukces. Najdalej dochodziła do 1/8 finału, a awans do najlepszej ósemki pozostaje niespełnionym marzeniem kolejnych pokoleń zawodników.

Tegoroczny turniej rozpoczęła od cennego remisu 2:2 z Holandią. Przed „Samurajami” pozostały jeszcze spotkania ze Szwecją i Tunezją, a sytuacja w grupie pozostaje całkowicie otwarta. Punkt zdobyty przeciwko jednemu z głównych faworytów do awansu może okazać się niezwykle cenny w walce o miejsce w fazie pucharowej.

Od wielu lat celem reprezentacji Japonii jest awans do ćwierćfinału mistrzostw świata. To bardzo trudne zadanie, szczególnie na tak silnie obsadzonym turnieju, ale jeśli uda nam się osiągnąć ten wynik, będziemy mogli mówić o udanych mistrzostwach – uważa Ikeda.

Junichi Ikeda

Zapytany o to, dlaczego kibice z Podbeskidzia powinni śledzić występy Japonii, odpowiedział w swoim stylu.

To trudne pytanie… Jeśli jednak miałbym wskazać coś, co mogłoby zainteresować polskich kibiców, powiedziałbym tak: w obecnej reprezentacji Japonii nie ma Son Goku, Naruto ani Pikachu. Są za to zawodnicy, którzy walczą jeden za drugiego i tworzą prawdziwy zespół. Każdy ma własny charakter, ale wszyscy są zjednoczeni. Trochę jak Nankatsu FC z Kapitana Tsubasy – śmieje się.

To właśnie kolektyw od lat jest jednym z największych atutów japońskiego futbolu. W drużynie nie brakuje indywidualności, ale sukces zawsze budowany jest przede wszystkim na organizacji i pracy całego zespołu.

„Pokochałem Polskę jak własny kraj”

Spośród wszystkich mundiali jeden zajmuje w sercu Junichiego miejsce szczególne.

Najlepiej wspominam mistrzostwa świata w 2002 roku organizowane przez Japonię i Koreę Południową. To właśnie ten turniej sprawił, że zapragnąłem zostać zawodowym piłkarzem – wspomina.

Po chwili dodaje coś jeszcze ważniejszego.

Gdyby nie mundial w 2002 roku, prawdopodobnie nigdy nie wyjechałbym z Japonii. Nie przyjechałbym również do Polski. W pewnym sensie był to jeden z najważniejszych momentów w moim życiu – przyznaje.

Choć marzenie o zawodowej piłce ostatecznie nie zostało spełnione, pobyt na Podbeskidziu przyniósł mu coś równie cennego.

Kiedy przyjechałem do Polski w 2019 roku, postawiłem sobie rok na spełnienie marzenia o zawodowej karierze. Jeśli by się nie udało, planowałem wrócić do Japonii. Ostatecznie nie zostałem profesjonalnym piłkarzem. Mogę powiedzieć, że byłem dość przeciętnym zagranicznym zawodnikiem – mówi z uśmiechem.

Jednak dzięki grze w Jaworzu i Rybarzowicach spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Obserwowałem, jak poważnie Polacy traktują piłkę nożną i jak wiele robią dla swoich lokalnych społeczności. Nauczyłem się tam naprawdę wielu rzeczy i dzięki temu pokochałem Polskę jak własny kraj – dodaje.

Słowa te potwierdzają również osoby, które miały okazję współpracować z nim na co dzień.

Junichi Ikeda

Jun jest bardzo sympatycznym człowiekiem. W pewnym okresie był nawet taką naszą szatnianą maskotką. Gra w Jaworzu sprawiła, że pokochał Polskę do tego stopnia, iż zaczął uczyć się naszego języka – opowiada Artur Mazur.

Dziś Japończyk ma już nowe marzenie.

Chciałbym odwdzięczyć się Polakom poprzez futbol za wszystko, czego nauczyłem się w tym kraju. To mój nowy cel.

Na koniec Junichi kieruje jeszcze kilka słów do mieszkańców regionu.

Wkrótce planuję ponownie odwiedzić Bielsko. Nie mogę się doczekać spotkania ze wszystkimi. Mam nadzieję, że zobaczymy się ponownie.

Niezależnie od tego, jak daleko na mundialu zajdzie reprezentacja Japonii, jedno jest pewne – dla Junichiego Ikedy futbol już dawno stał się czymś więcej niż tylko sportem. To właśnie dzięki niemu trafił na Podbeskidzie. To tu poznał ludzi, których do dziś wspomina z ogromnym sentymentem, i znalazł miejsce, które – jak sam mówi – pokochał jak własny dom.

 

Czytaj także: 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Drążek
[email protected]