Piłka nożna

Sezon pełen zmian na ławce trenerskiej. „To były trudne decyzje, ale jakieś trzeba było podjąć”

today15.06.2026 09:33

Tło
share close

Już w najbliższy weekend zakończy się sezon w żywieckiej A-Klasie. Dla Koszarawy Żywiec była to kampania, która nie przyniosła happy-endu. Przyniosła za to sporo zmian – głównie tych na ławce trenerskiej. Po niespełna dwóch pełnych sezonach z pracą w klubie pożegnał się Grzegorz Szymik. Jego następca, Maciej Skolarz na stanowisku wytrwał zaledwie kilka spotkań, choć w tym przypadku o zmianie nie decydowały wyniki sportowe a długofalowe plany klubu…

Przed sezonem mieli jasny cel

Koszarawa Żywiec do sezonu 2025/26 przystępowała z jasnym celem – była nim walka o awans. Bardzo szybko stało się jednak jasne, że nie będzie to łatwe zadanie. Od samego początku rozgrywek świetnie prezentował się Maksymilian Cisiec, prowadzony przez debiutującego w seniorskim futbolu Bartłomieja Jakubca.

Żywczanie rundę jesienną zakończyli na pozycji pozwalającej marzyć o realizacji założonych celów. Optymizmem napawać mógł także fakt, że w bezpośrednim starciu, to oni okazali się lepsi od faworyzowanej drużyny z Ciśca. Początek rundy rewanżowej i wysokie zwycięstwo z Beskidem Gilowice dodatkowo wlało jeszcze kolejne pokłady nadziei w serca kibiców oraz zarządu klubu.

Seria potknięć i rozstanie z trenerem

Później jednak pojawiły się problemy. Najpierw porażka 1:2 w derbowym starciu z Góralem Żywiec, a później kolejna, jeszcze bardziej niespodziewana – tym razem z Sołą Żywiec. Do tego doszły potknięcia, jak chociażby, remis z Metalem Węgierska Górka, czy porażka z Sołą Rajcza. W efekcie niedługo później z pracą pożegnał się Grzegorz Szymik.

– Jeśli chodzi o te wszystkie zawirowania związane z trenerami – trzeba zacząć od początku. Pierwszy mecz rundy wiosennej z Beskidem Gilowice rozpalił w nas jeszcze bardziej chęć awansu. Zobaczyliśmy, że jest to możliwe. Potem jednak wszystko potoczyło się tak, że lepsze mecze przeplatały się ze słabszymi i ostatecznie straciliśmy możliwość dalszej rywalizacji już w zasadzie na początku kwietnia… – słyszymy od wiceprezesa klubu, Jana Oczkowskiego.

– Stąd wzięły się te myśli w naszych głowach — czy dać jeszcze czas trenerowi Grześkowi Szymikowi, czy już próbować coś zmienić. Ostatecznie daliśmy jeszcze szansę na kilka spotkań, ale znowu było „falowanie” – lepsze mecze przeplatane z gorszymi, nic się nie zmieniło. To ostatecznie przesądziło o tym, że się pożegnaliśmy i zatrudniliśmy Macieja Skolarza – tłumaczy powody decyzji.

Pechowy „timing”

Trzeba uczciwie przyznać, że „timing” decyzji o rozstaniu z Grzegorzem Szymikiem był dość pechowy. Wszak szkoleniowcowi podziękowano po wysoko wygranym meczu z Orłem Łękawica. Werdykt zapadł jednak już przed spotkaniem i był pokłosiem wyżej wspomnianej serii gorszych występów zespołu.

– Drużyna w tym okresie bardzo „falowała”. Zastanawialiśmy się, co zrobić… To były bardzo trudne decyzje. Nie ukrywam, że kłóciliśmy się też między sobą, rozważaliśmy za i przeciw. Trochę też obawialiśmy się tej decyzji, ale jakąś trzeba było podjąć i podjęliśmy taką. Czy ona wyszła nam na dobre? Zobaczymy w przyszłym sezonie – wyjawił nam kulisy wiceprezes klubu.

Szkoleniowiec na nowy sezon już znany

Po zwolnieniu Grzegorza Szymika zespół objął Maciej Skolarz, który w klubie od kilku miesięcy pracował wraz z grupami młodzieżowymi. Od początku nie było jednak jasne, jak długo szkoleniowiec pozostanie na stanowisku. Pewne było tylko, że ma dokończyć sezon. Kolejne decyzje miały zapaść później. Dziś wiemy już, że jego licznik spotkań zatrzyma się na pięciu.

Ostatni mecz sezonu, w którym Koszarawa zmierzy się z LKS-em Sopotnia, będzie ostatnim, w którym zasiądzie on na ławce trenerskiej pierwszego zespołu. Następną kampanię z zespołem rozpocznie już Bartłomiej Jakubiec. Szkoleniowiec, który dopiero co wywalczył mistrzostwo żywieckiej A-Klasy z Maksymilianem Cisiec, zrezygnował z dalszej pracy – właśnie na rzecz Koszarawy. 

– Prowadziliśmy rozmowy z Bartkiem Jakubcem od pewnego czasu, ale to nie było nic pewnego — były to wstępne rozmowy. Tak naprawdę do zeszłego tygodnia nie wiedzieliśmy na 100%, czy Bartek podejmie się z nami współpracy od przyszłego sezonu. Ja na przykład osobiście brałem pod uwagę, że nie dojdzie to do skutku. Stało się tak, więc bardzo nas to cieszy, bo to jest człowiek, który grał w Koszarawie. Ma kompetencje i podejście. Jeśli chodzi o Maćka Skolarza, to bardzo nam się podoba jego podejście do trenowania, jego warsztat. Jest to świetny trener, dlatego zostaje z nami, ale w trochę innej formie — w akademii klubu. – tłumaczy nam wiceprezes Koszarawy.
 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]