Inne dyscypliny

550 meczów na ławce Rekordu. Niezwykła historia człowieka i kierownika, bez którego klub nie byłby taki sam

today25.02.2026 13:51

Tło
share close

Krzysztof Burnecki zapisał kolejny wyjątkowy rozdział w historii Rekordu Bielsko-Biała. W ligowym spotkaniu z Legią Warszawa zasiadł na ławce rezerwowych po raz 550 jako kierownik futsalowej drużyny. To symboliczne podsumowanie szesnastu lat nieprzerwanej pracy przy zespole siedmiokrotnych mistrzów Polski – pracy, która wykracza daleko poza dni meczowe i obejmuje codzienną opiekę nad drużyną, logistykę oraz organizację funkcjonowania zespołu.

Przez lata Krzysztof Burnecki stał się uosobieniem solidności i rzetelności. Funkcję przy drużynie łączy z pracą zawodową o zupełnie innym charakterze, a mimo to pozostaje jednym z fundamentów organizacyjnych „rekordzistów”.

Barcelona, która zostaje na zawsze

Jednym z momentów, który najmocniej zapisał się w jego pamięci, pozostaje występ Rekordu w Palau Blaugrana podczas turnieju Main Round Ligi Mistrzów UEFA Futsal.

Ten mecz z Barcą do teraz mocno tkwi w mojej świadomości. Wiesz jak to jest, gdy do czegoś wielkiego docierasz po raz pierwszy. My wtedy po raz pierwszy sięgnęliśmy niemal dachu wieżowca. To była wielka radość i duma – wspomina w rozmowie z oficjalną stroną Rekordu.

Choć późniejsze lata przyniosły kolejne sukcesy, mistrzostwa Polski i występy na europejskich parkietach, wieczór w Barcelonie ma dla niego wyjątkowy wymiar.

– Przeżyłem z Rekordem wiele wspaniałych chwil – kolejne tytuły, puchary i starty w Lidze Mistrzów, choćby niedawne w Brukseli i na Majorce. Ale tamten wieczór w Barcelonie, pomny wcześniejszych lat spędzonych w klubie, silnie ukorzenił się w mojej pamięci – podkreśla.

Nowy dom Rekordu – moment o wielkim znaczeniu

Z biegiem lat Burnecki coraz bardziej docenia wydarzenia o znaczeniu symbolicznym i organizacyjnym.

– Może z wiekiem mniejszą wagę przywiązuję do pojedynczych wyników, a większą do zdarzeń naprawdę istotnych. Za taki ważny moment uważam oddanie do użytku naszej nowej hali – mówi.

Nowy obiekt jest dla niego szczególny także dlatego, że pamięta poprzednią halę, w której Rekord przeżywał zarówno wzloty, jak i trudne momenty.

– Doskonale pamiętam nasz stary obiekt, miejsce sportowych upadków i wzlotów. Tym bardziej doceniam inwestycję, której podjął się prezes Janusz Szymura. Z kim nie rozmawiam, wszyscy podziwiają nasz nowy dom – dodaje.

W stronę meczu numer 600

Jeśli zdrowie pozwoli, już w sezonie 2026/27 Burnecki może osiągnąć kolejny imponujący kamień milowy.

– Daj Boże. To tyle lat wokół meczów i treningów, tyle kilometrów… Zdrowie jest w tym wszystkim najważniejsze – zaznacza.

Nie ukrywa, że ceni stabilizację i satysfakcję płynącą z pracy przy zespole.

– Lubię robić coś, co czuję, a tak jest z wypełnianiem mojej funkcji. Niezmiennie sprawia mi to satysfakcję. Mam nadzieję, że ludzie w klubie są ze mnie zadowoleni i będą chcieli dalszej współpracy – podsumowuje.

550 meczów na ławce rezerwowych to liczba, która najlepiej oddaje skalę zaangażowania i oddania Krzysztofa Burneckiego. Za kulisami sukcesów Rekordu Bielsko-Biała stoi bowiem nie tylko sportowa jakość na parkiecie, ale także ludzie, którzy od lat budują stabilne fundamenty klubu.

źrodło: Pan Kierownik!

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]