Piłka nożna

Łukasz Janik prosto z Turcji: Sami sobie tym wyjazdem nakładamy presję

today20.01.2026 13:08

Tło
share close

O obozie Wilamowiczanki słyszeli już chyba wszyscy. Lider bielskiej A-Klasy przebywa aktualnie na zgrupowaniu w Turcji, gdzie szlifuje formę przed rundą wiosenną. Udało nam się porozmawiać z Łukaszem Janikiem. Szkoleniowiec zespołu opowiedział trochę o tym, jak wygląda ich codzienna praca, porozmawialiśmy także o spotkaniu sparingowym z młodzieżową drużyną Jagiellonii…

„Wiadomo, że nogi już delikatnie czuć…”

Mikołaj Lorenz (Radio BIELSKO):Za wami kilka dni obozu… Jak wrażenia?

Łukasz Janik: Boiska są kapitalnie przygotowane. Byli u nas nawet chłopacy z TVP Sport i sami mówili, że mamy świetne warunki. Trenujemy dwa razy dziennie. Dzisiaj mieliśmy jeszcze godzinę treningu przed grą kontrolną z Jagiellonią. Oni też mieli godzinę i dogadaliśmy się, żeby zagrać cztery razy po dziesięć minut.

ML: Dwie jednostki treningowe dziennie w A-Klasie – to niespotykane. Zaczynacie już to odczuwać w nogach?

ŁJ: Wiadomo, że nogi już delikatnie czuć… Poranną sesję robimy trochę mocniejszą, a popołudniową już bardziej z piłkami. Jesteśmy w A-klasie, więc piłka przy nodze jest bardzo ważna, ale też musimy zrobić coś „cięższego”, bo po to tu jesteśmy.

ML: A jak odnajdujecie się przy tym szumie medialnym? Nie ma co ukrywać, że usłyszała o was niemal cała piłkarska Polska

ŁJ: Śledzimy to, bo wiadomo, że przy social mediach to wszystko nam „wyskakuje”. Chłopaki z TVP Sport sami się z nami skontaktowali, bo są w Belek, gdzie trenuje dużo drużyn z Ekstraklasy. Przyjechali do nas, zaproponowaliśmy im nawet udział w treningu i tak się stało… Jest trochę śmiechu, jest też duma, ale podchodzimy do tego spokojnie. Sami też sobie tym wyjazdem nakładamy presję, bo teraz trzeba będzie dobrze wyglądać w lidze (śmiech)

„Przetarliśmy szlaki”

ML: A jak wyglądał ten sparing z Jagiellonią U-16? Było widać te umiejętności techniczne po stronie rywala?

ŁJ: Tak… Bardzo wybiegani i świetni technicznie zawodnicy. Fizycznie też nie odstawali, bo tam jest spora selekcja. Fajnie operują piłką, ale my też mieliśmy swoje momenty. To już była nasza piąta jednostka treningowa, więc zmęczenie było odczuwalne, a mimo to wyglądało to naprawdę dobrze.

Więcej o sparingu z Jagiellonią przeczytacie tutaj:

ML: Skończyło się wynikiem 1:1. To Pan strzelił jedynego gola dla waszego zespołu. Jak padła ta bramka?

ŁJ: Był rzut rożny dla nas. Ja go wrzucałem, piłka została wybita na skraj szesnastki, wróciła do mnie i uderzyłem bezpośrednio. Wyszedł z tego taki centrostrzał – bramkarz minął się z piłką i wpadło do siatki. Mieliśmy swoje sytuacje, oni też. Bardzo pożyteczna gierka.

ML: A poza Jagiellonią, są tam jeszcze jakieś inne ciekawe zespoły?

ŁJ: Nie, jeśli chodzi o piłkarskie drużyny, to jesteśmy tu tylko my i Jagiellonia. Na miejscu jest też hala, w której trenują młodzieżowe drużyny koszykarskie.

ML: Myślicie już o przyszłym roku? Będziecie chcieli znów gdzieś pojechać?

ŁJ: Myślę, że jest to możliwe. Wydaje mi się też, że przetarliśmy szlaki i w przyszłym roku może być więcej drużyn z niższych lig, także z naszego regionu. Największym problemem są tu urlopy w pracy, bo trzeba wziąć tydzień wolnego. Finansowo da się to ogarnąć, ale kwestie rodzinne i zawodowe są kluczowe.

Czytaj także: 

 

Autor: Mikołaj Lorenz