Piłka nożna

Krzysztof Wądrzyk: Ta liga jest naprawdę nieprzewidywalna

today29.11.2025 11:14

Tło
share close

Runda jesienna jest już historią. Za nami 15 emocjonujących kolejek na boiskach IV Ligi. Przerwa zimowa to idealny czas na podsumowania, analizy i wnioski. O krótki komentarz na temat minionych miesięcy poprosiliśmy szkoleniowca Orła Łękawica – Krzysztofa Wądrzyka. Trener podzielił się z nami swoimi przemyśleniami.

Udana runda beniaminka

Orzeł Łękawica ma za sobą bardzo udaną jesień. Podopieczni Krzysztofa Wądrzyka zimę spędzą na piątej pozycji w ligowej tabeli z dorobkiem 31 punktów. Dodatkowo sięgnęli po Puchar Polski w Podokręgu Żywiec. Teraz czas przerwę zimową i okres przygotowawczy. Poznaliśmy już ich sparingpartnerów!

Czytaj: Znamy rywali Orła. To będą ciekawe sparingi

Kilka słów o rundzie jesiennej…

Krzysztof Wądrzyk:Myślę, że ta runda w nowej, bardzo mocnej czwartej lidze była pełna wyzwań i emocji. Jako trener oceniam ją bardzo pozytywnie z wielu względów. Oczywiście wynik jest najważniejszy – a piąte miejsce jest bardzo dobre. Jest uśmiech, ale i lekki niedosyt, co świadczy o tym, że mamy jeszcze możliwości, by prezentować się jeszcze lepiej. Cieszę się z przebiegu całej rundy, bo nie doświadczyliśmy większego kryzysu. Dwukrotnie mieliśmy serię dwóch porażek z rzędu, ale drużyna od razu potrafiła odpowiedzieć zwycięstwem. Siedem meczów bez porażki również robi swoje – szczególnie w tak mocnej lidze.  Widać też było, że potrafimy szybko się podnieść po straconych bramkach. Statystycznie drużyna, która zdobywa pierwszą bramkę, często wygrywa, ale my wielokrotnie reagowaliśmy bardzo dobrze nawet wtedy, gdy przegrywaliśmy. To pokazuje, że mamy potencjał, siłę i jakość zawodników.

Z czego można być zadowolonym?

Przede wszystkim z powtarzalności. To dla mnie, jako trenera, bardzo ważne. Zespół potrafił grać na wysokim poziomie we wszystkich fazach gry — zarówno na początku meczów, jak i w końcówkach. Nie byliśmy ograniczeni do jednego czy dwóch elementów, ale funkcjonowaliśmy kompleksowo. Oczywiście były mecze, w których zabrakło koncentracji. Chociażby remis w Bełku — prowadzimy 3:2 w 94. minucie, a dostajemy bramkę na 3:3. Przegrana z Landkiem, gdzie w 92. minucie nie wykorzystujemy karnego na 2:2. Mecz z Rozwojem — prowadzimy 1:0, mamy spotkanie pod kontrolą, a tracimy bramkę z połowy. To pokazuje, że nie chodzi o umiejętności, tylko o koncentrację. Liga jest bardzo nieprzewidywalna i trudno tu o jednoznacznego faworyta.

Nad czym trzeba popracować zimą?

-Na zimę czeka nas jak zawsze ciężka praca. Ten okres w niższych ligach jest dłuższy niż w centralnych rozgrywkach. Trzeba przygotować zespół fizycznie, doskonalić taktykę, wprowadzić nowe elementy, żebyśmy mieli czym zaskoczyć rywali na wiosnę, bo teraz wszyscy nas już poznali i przeanalizowali.

Kto pozytywnie zaskoczył w tej rundzie?

-Przeciwnicy naprawdę wysoko postawili poprzeczkę… {…} Szombierki Bytom czy ROW Rybnik — te drużyny zrobiły na mnie duże wrażenie. Cała czołówka jest mocna. Landek również gra bardzo dobrze… Podlesianka — po dwóch kolejkach mówiono, że będą w środku tabeli, a ja od początku powtarzałem, że będą w czołówce, i miałem rację. Rezerwy Piasta czy Rakowa grają na innym poziomie intensywności, bo przecież te zespoły trenują codziennie. Generalnie każdy nasz mecz był trudny i miał swoją historię. 

Kto zawiódł?

-Trudno to ocenić jednoznacznie, bo każda drużyna miała swój dołek. Szombierki były liderem po 6–7 kolejkach, potem spadły. Kuźnia też świetnie zaczęła, potem miała gorszy okres. Cieszę się, że my uniknęliśmy takiego wyraźnego kryzysu — po dwóch porażkach potrafiliśmy zrobić serię siedmiu meczów bez porażki. Świetnym przykładem jest ROW Rybnik: trzy kolejki przed końcem lider, wydawało się, że przezimuje na pierwszym miejscu, a jednak spadł i ma pięć punktów straty. Ta liga jest naprawdę nieprzewidywalna. Jako beniaminek nie znaliśmy wszystkich drużyn tak dobrze, dopiero w trakcie poznawaliśmy ich styl. Te zespoły z dołu tabeli wcale nie są słabe…

Autor: Mikołaj Lorenz