Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Spór o zaległe wynagrodzenia i sposób rozwiązywania umów o pracę w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach trwa. Po oświadczeniu spółki Bumech, do redakcji Radia BIELSKO zwrócił się jeden z byłych górników. Mężczyzna twierdzi, że mimo zakończenia pracy 7 października, nie otrzymał wynagrodzenia za wrzesień. Zarzuca również pracodawcy zakwestionowanie trybu rozwiązania umowy.
Mężczyzna przekazał naszej redakcji swoje stanowisko, w odpowiedzi na wyjaśnienia Bumechu dotyczące sytuacji finansowej kopalni i wypłat dla pracowników.
Jak relacjonuje, 7 października rozwiązał umowę o pracę bez wypowiedzenia, powołując się na art. 55 Kodeksu pracy. Przepis ten przewiduje możliwość zakończenia stosunku pracy przez pracownika między innymi w przypadku ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków przez pracodawcę.
– Nie była to decyzja podjęta bez powodu. Sytuacja zmusiła mnie do takiego kroku – przekazał były pracownik Silesii.
W podobny sposób z kopalni miało odejść ponad 30 osób. Mężczyzna twierdzi, że do tej pory nie otrzymał wynagrodzenia za wrzesień.
– Dostałem jedynie pasek wynagrodzenia, bez pieniędzy na koncie – napisał do naszej redakcji.
Jak dodaje, brak wypłaty szczególnie dotkliwie odbija się na sytuacji jego rodziny. Ma na utrzymaniu żonę i małe dziecko oraz spłaca kredyt.
Były górnik podnosi również zarzuty dotyczące dokumentów związanych z zakończeniem zatrudnienia.
Twierdzi, że pracownicy, którzy rozwiązali umowy na podstawie art. 55 Kodeksu pracy, zostali poinformowani przez dział kadr, że pracodawca nie uznaje wskazanych przez nich podstaw odejścia.
Jak twierdzi, zamiast tego zastosowano wobec nich art. 52 Kodeksu pracy, dotyczący rozwiązania umowy przez pracodawcę bez wypowiedzenia z winy pracownika.
To istotna różnica, ponieważ oba przepisy mogą wiązać się z różnymi konsekwencjami dla pracownika.
– Kto wypłaci nam nasze ciężko zarobione pieniądze? I na jakiej podstawie pracodawca próbuje zmienić sposób rozwiązania naszych umów, skoro my rozwiązaliśmy je na podstawie art. 55 Kodeksu pracy? – pyta były górnik.
Mężczyzna informuje również, że nie otrzymał dokumentu obiegowego umożliwiającego rozliczenie się z zakładem.
Wcześniej Radio BIELSKO zwróciło się do prezesa Bumechu Jonasza Drabka z pytaniami o zaległości płacowe, świadczenia dla osób przebywających na zwolnieniach lekarskich oraz kontrowersje wokół świadectw pracy. Bumech odpowiada na zarzuty górników Silesii
W pisemnym stanowisku spółka przypomniała, że od 18 marca 2026 roku dzierżawi zorganizowaną część przedsiębiorstwa KWK Silesia. Jak podkreśla prezes Bumechu, zobowiązania powstałe przed rozpoczęciem dzierżawy, w szczególności nagrody barbórkowe, powinien uregulować zarządca sądowy PG Silesia.
Bumech zapewnił, że reguluje świadczenia powstałe po rozpoczęciu dzierżawy, jednocześnie przyznając się do trudności finansowych.
– Sytuacja finansowa obecnie nie pozwala jednak na ich pełne uregulowanie od razu – czytamy w odpowiedzi spółki, która wskazała na potrzebę zwiększenia wydobycia i sprzedaży węgla.
Obecnie w Silesii pracuje około 800 osób. Zarządzający kopalnią przekazali nam, że wynagrodzenia za wrzesień zostały wypłacone terminowo i jednorazowo.
Te zapewnienia kwestionuje były górnik, który twierdzi, że właśnie za ten miesiąc nadal nie otrzymał pieniędzy.
– Nie proszę o żadną łaskę. Oczekuję wypłaty pieniędzy, które uczciwie zarobiłem i które mi się należą – napisał w stanowisku przesłanym Radiu BIELSKO, które w całości publikujemy poniżej.
7 października rozwiązałem umowę o pracę z winy pracodawcy na podstawie art. 55 Kodeksu pracy. Nie była to decyzja podjęta bez powodu. Sytuacja zmusiła mnie do takiego kroku.Nie jestem jedyną osobą w takiej sytuacji. W ten sposób z zakładu odeszło ponad 30 pracowników. To pokazuje, jak poważny jest problem i jak wielu ludzi zostało postawionych pod ścianą.Co więcej, w kadrach poinformowano nas, że prezes nie uznaje naszych rozwiązań umów w trybie art. 55 Kodeksu pracy, ponieważ jego zdaniem nie mieliśmy ku temu podstaw. Zamiast tego zostaliśmy zwolnieni z art. 52 Kodeksu pracy, czyli w trybie dyscyplinarnym.Jak to możliwe, że pracodawca kwestionuje nasze rozwiązanie umów, twierdzi, że nie mieliśmy podstaw do odejścia, a jednocześnie nie wypłaca nam wynagrodzenia za wrzesień? Do dzisiaj nie otrzymałem ani złotówki. Dostałem jedynie pasek wynagrodzenia, bez pieniędzy na koncie. W kadrach usłyszeliśmy, że dla niektórych pracowników po prostu zabrakło pieniędzy.Nie otrzymałem również obiegówki, która umożliwiłaby mi normalne rozliczenie się z zakładem pracy.Od miesiąca jestem bez pieniędzy. Mam na utrzymaniu żonę, małą córeczkę i kredyt do spłacenia. Rachunki nie poczekają, aż ktoś zdecyduje, że znajdą się pieniądze na wypłaty. Każdy kolejny dzień bez wynagrodzenia to ogromny problem dla mojej rodziny.Łatwo jest wydawać oświadczenia i przerzucać odpowiedzialność między spółkami, ale za tym wszystkim stoją prawdziwi ludzie i ich rodziny. My nie żyjemy z oświadczeń i obietnic. Musimy mieć za co kupić jedzenie, zapłacić rachunki i utrzymać swoje dzieci.Chciałbym zadać kilka prostych pytań: kto weźmie odpowiedzialność za ponad 30 pracowników, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji? Kto wypłaci nam nasze ciężko zarobione pieniądze? I na jakiej podstawie pracodawca próbuje zmienić sposób rozwiązania naszych umów, skoro my rozwiązaliśmy je na podstawie art. 55 Kodeksu pracy?Nie proszę o żadną łaskę. Oczekuję wypłaty pieniędzy, które uczciwie zarobiłem i które mi się należą.Pracownik to nie jest pozycja w tabelce ani koszt, który można pominąć, gdy zabraknie pieniędzy. Za każdym pracownikiem stoi rodzina, życie i codzienne zobowiązania. My również mamy dzieci, kredyty i rachunki. Nie można nas zostawić bez środków do życia i udawać, że problemu nie ma.
Z Kina Wzięte to audycja w której film występuje roli głównej.
close
Copyright Radio BIELSKO