Prezydent miasta punktuje pismo związkowców "Solidarności". Chodzi o tzw. marsz równości [AKTUALIZACJA]
Joanna WieczorekJoanna Wieczorek

Prezydent miasta punktuje pismo związkowców "Solidarności". Chodzi o tzw. marsz równości [AKTUALIZACJA]

Opublikowano list otwarty - jest reakcja.
Prezydent Bielska-Białej oczekuje, że zarząd podbeskidzkiej "Solidarności" przeprosi za stwierdzenia opublikowane w liście otwartym. Chodzi o list przesłany dziś rano (także do naszej redakcji). Związkowcy w piśmie podają, że z dezaprobatą przyjęli wiadomość o wydaniu zgody przez prezydenta miasta, na organizację tzw. marszu równości. W argumentach odwołują się do katolickiej tradycji i wartości.

Prezydium Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ "Solidarność" z dezaprobatą przyjęło wiadomość, że Prezydent Miasta Bielska-Białej wyraził zgodę na zorganizowanie w tym mieście tak zwanego marszu równości. Jesteśmy przekonani, że ta inicjatywa nie będzie służyć budowaniu pozytywnego wizerunku Bielska-Białej, że podzieli, a nie zjednoczy mieszkańców naszego miasta. W Bielsku-Białej nie trzeba nachalnie propagować równości i tolerancji, bo tę - kulturową, religijną, narodowościową - praktykujemy w naszym dwumieście od stuleci. Natomiast mówienie przez organizatorów "marszu równości" o "afirmacji życia" jest chyba żartem - czytamy w liście otwartym Zarządu Regionu Podbeskidzie NSZZ "Solidarność". 

Na ten list otwarty odpowiedział Jarosław Klimaszewski. Przywołał zapisy z prawa o zgromadzeniach i dodał, że nie wydawał decyzji w tym zakresie. Organizatorzy zgromadzeń mają jedynie obowiązek poinformować samorząd o swoich planach. Gmina może zakazać zgromadzenia, ale tylko w przypadku, gdy organizatorzy nie wypełnią wymogów formalnych. 

W związku ze skierowanym do mnie listem otwartym w sprawie marszu równości jaki ma odbyć się w Bielsku-Białej w najbliższą niedzielę chciałem uprzejmie Pana Przewodniczącego poinformować, że nie wydawałem zgody na jego organizację [...]. Nie posądzam Państwa, że jest to działanie z premedytacją [skierowanie listu otwartego - red.], a jedynie wynik niewiedzy i nieznajomości obowiązujących w naszym kraju przepisów, co i tak w żaden sposób Państwa nie usprawiedliwia. Już w prawie rzymskim obowiązywała przecież zasada "Ignorantia iuris nocet" - czytamy w piśmie prezydenta miasta do związkowców z podbeskidzkiej "Solidarności". 

AKTUALIZACJA 17.09: 
Pojawiła się odpowiedź, na odpowiedź, na list otwarty odnośnie marszu równości, który ma w niedzielę przejść przez Bielsko-Białą. Prościej ujmując, podbeskidzka "Solidarność" odpowiedziała na list prezydenta miasta, w którym Jarosław Klimaszewski punktował zarzuty z pierwszego pisma związkowców. NSZZ "Solidarność" z naszego regionu przyznaje, że w liście użyto niefortunnego sformułowania. To w odniesieniu do sugestii, że prezydent miasta wydał zgodę na marsz. Co nie jest zgodne z prawdą - co więcej, nie jest przewidziane w polskim prawie - przyznają związkowcy. W piśmie przesłanym do naszej redakcji, "Solidarność" podtrzymuje negatywną ocenę tego, że marsz w Bielsku-Białej się odbędzie, jako - tutaj kolejny cytat - imprezy niepotrzebnej i szkodliwej.
 


Zobacz inne wiadomości tego autora: