Piłka nożna

Przełamanie po przerwie i dublet napastnika. Tempo umacnia się na fotelu lidera

today07.04.2026 14:40

Tło
share close

W 15. kolejce skoczowsko-żywieckiej ligi okręgowej Cukrownik Chybie podejmował u siebie lidera – Tempo Puńców. Choć gospodarze przez długi czas bronili się bardzo solidnie, ostatecznie goście wygrali 3:0.

Długo bez bramek

Tempo od początku próbowało przejąć inicjatywę, szukając okazji głównie po dośrodkowaniach. Już w 4. minucie było groźnie po rzucie rożnym, jednak zabrakło precyzji.

Cukrownik skupił się na defensywie i kontratakach, ale brakowało dokładności w rozegraniu. Najlepszą okazję przed przerwą mieli goście – w 34. minucie Dominik Szczęch uderzył sprzed pola karnego, lecz bramkarz przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Gospodarze odpowiedzieli chwilę później. Andrzej Stokłosa główkował po dalekim wrzucie z autu, ale bez większego zagrożenia. Do przerwy było 0:0.

Przełamanie po przerwie

Druga połowa zaczęła się od mocnego wejścia Tempa – po rzucie rożnym piłka trafiła w poprzeczkę. W końcu w 56. minucie lider dopiął swego. Po akcji Dominika Szczęcha piłkę do siatki skierował debiutujący Dawid Hanzel.

10 minut później było już 2:0. Hanzel ponownie trafił do siatki, tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Napastnik Tempa był blisko hat-tricka, ale jego uderzenie z woleja nie znalazło drogi do bramki.

Czerwona kartka i cios na koniec

W końcówce gospodarze nie potrafili stworzyć zagrożenia, nawet grając w przewadze. W 85. minucie czerwoną kartkę obejrzał bramkarz Tempa Wojciech Maciejowski, który zagrał ręką poza polem karnym.

Mimo osłabienia goście zadali jeszcze jeden cios. W doliczonym czasie gry Rafał Adamek wykorzystał błąd Mikołaja Korzusa i ustalił wynik meczu na 3:0.

Dwugłos po meczu: 

Paweł Dziendziel (Cukrownik Chybie): – To było ciężkie spotkanie, dokładnie takie, jakiego się spodziewaliśmy. Mieliśmy swój plan i realizowaliśmy go do momentu straty pierwszej bramki. Niestety pojawił się błąd, a później szybko padł drugi gol i praktycznie było po meczu. Byliśmy przygotowani na to, że rywale będą grać dużo dośrodkowaniami. Wiedzieliśmy, czego się spodziewać, taktyka była dobrze ustawiona, ale zawiodły nas błędy indywidualne.

Myślę, że tego najbardziej zabrakło – unikania prostych pomyłek. Rywal był bardzo mocny, musieliśmy się głównie bronić, a dwie bramki w dużej mierze straciliśmy na własne życzenie. I to był kluczowy moment tego spotkania.

Dawid Hanzel (Tempo Puńców): – Myślę, że to było dosyć ciężkie spotkanie. Przeciwnik postawił trudne warunki, grał głęboko w defensywie i musieliśmy cierpliwie szukać sposobu, żeby się przez ten mur przebić. Na tym boisku nie było to łatwe, ale w drugiej połowie zrobiliśmy swoje – strzeliliśmy dwie bramki, a na koniec dołożyliśmy trzecią. Cieszy też gra na zero z tyłu. Do momentu pierwszego gola było naprawdę trudno.

Rywale byli mocno cofnięci, więc kluczowa była cierpliwość i spokój. W końcu to przyniosło efekt. Zawsze jest lekki niedosyt,  że nie zdobyłem hattricka, bo napastnik chce wykorzystywać wszystkie sytuacje. Mogła wpaść trzecia bramka, ale najważniejsze jest zwycięstwo drużyny. Jeśli chodzi o awans, podchodzimy spokojnie. Idziemy mecz po meczu, robimy swoje i nie wybiegamy za daleko w przyszłość. Na świętowanie przyjdzie jeszcze czas.

Cukrownik Chybie – Tempo Puńców 0:3 (0:0)

Bramki:
0:1 Dawid Hanzel (56′)
0:2 Dawid Hanzel (66′)
0:3 Rafał Adamek (90+5′)

Cukrownik: Korzus – Dziendziel, Gabryś (56’ Sz. Żur), Matloch, Stokłosa (66’ Byrczek), Kędziak, Janik (80’ Folek), Michalski, Gabzdyl, Zioło (56’ Plinta), Zielonka

Tempo: Maciejowski – Szlajss (88′ Rusin), Nowak, Rucki, Niedzielski (65′ Borkała), Kaleta, Volkmer, Stasiak (68′ Morys), Jaworzyn (68′ Adamek), Szczęch, Hanzel

Autor: Dawid Sztwiorok
[email protected]