Piłka nożna

Maciej Skolarz pożegnał się z Orłem Łekawica! Damian Chmiel w nowej roli

today21.01.2026 18:43

Tło
share close

W sztabie trenerskim Orła Łękawica doszło do sporych zmian. Maciej Skolarz pożegnał się z klubem. Funkcję drugiego trenera zespołu przejął Damian Chmiel, a nowym szkoleniowcem a-klasowych rezerw został Dawid Świniański.

Maciej Skolarz żegna się z klubem

Obecna zima w Łękawicy przebiega pod znakiem zmian. Przesądzone są już m.in. odejścia Seweryna Caputy i Łukasza Radomskiego – obaj rundę wiosenną spędzą w innym miejscu. To jednak niejedyna roszada, jakiej mogą się spodziewać kibice IV-ligowego Orła. Swoją pracę w klubie zakończył Maciej Skolarz, który był drugim trenerem zespołu i jednocześnie prowadził a-klasowe rezerwy.

Do zmian dojdzie więc nie tylko w sztabie pierwszej drużyny. Maciej Skolarz pożegnał się także z pracą w „dwójce”. Jego rolę przejmie teraz Dawid Świniański. Drużyna pod wodzą Skolarza jesień w żywieckiej A-Klasie spuentowała czwartym miejscem z dorobkiem 26 punktów. O zakończeniu współpracy z trenerem nie decydowały więc względy sportowe.

Nie mam żalu do klubu, taką decyzję podjęli i muszę to uszanować. Byłem zaskoczony, bo 12 stycznia mieliśmy ruszać z treningami, a dwa dni wcześniej dostałem taką informację– mówi nam Maciej Skolarz 

Jeśli pojawiłby się ciekawy projekt, to nie mówię „nie”.Gdyby była jakaś oferta, to na pewno ją przemyślę…- odpowiada pytany o ewentualny powrót na ławkę trenerską już wiosną

Czytaj także:

Damian Chmiel zostanie prawą ręką Krzysztofa Wądrzyka

Lukę w sztabie pierwszego zespołu Łękawicy wypełni Damian Chmiel – to właśnie on zostanie prawą ręką Krzysztofa Wądrzyka. Obaj panowie świetnie się znają, przyjaźnią i nie pierwszy raz mają okazję ze sobą współpracować. Dotychczas działali na linii „trener-zawodnik”, teraz połączą siły w sztabie szkoleniowym, choć Chmiel wciąż będzie pomagał drużynie także na murawie.

Z Damianem Chmielem mieliśmy niedawno okazję porozmawiać w ramach cyklu pt. „Góralu, czy ci nie żal…?” W wywiadzie poruszyliśmy również wątek jego wieloletniej znajomości z Krzysztofem Wądrzykiem. Były zawodnik Podbeskidzia mówił następująco:

-Do dziś pamiętam moment, kiedy trener Krzysztof Wądrzyk – z którym zresztą współpracuję do dziś – zobaczył mnie na treningu i zapytał: „Dlaczego ten chłopak jeszcze nie gra?”. To był dla mnie przełom. Wcześniej grałem w juniorskich drużynach, ale poziom był niski, jak to bywa w małych miejscowościach. Dopiero wejście do seniorów pokazało mi, czym tak naprawdę jest piłka.

Cała rozmowa do przeczytania poniżej:

„Góralu, czy ci nie żal…?” Damian Chmiel: Na pierwsze korki trzeba było sobie samemu zapracować

Czytaj także:

Autor: Mikołaj Lorenz