powiat wadowicki

„Mamusie, które sobie nie radzą”. Burza po słowach radnej o dzieciach z orzeczeniami

today22.10.2026 21:22

Tło
share close

Stowarzyszenie „Otwórzmy Drzwi na Świat” domaga się publicznych przeprosin od radnej Alicji Studniarz. Chodzi o jej słowa o dzieciach z orzeczeniami, które padły na Komisji Spraw Społecznych. Rodzice uważają, że wypowiedź krzywdzi setki rodzin w gminie Andrychów.

Co miała powiedzieć radna

Patrycja Kołodziejczyk, prezes stowarzyszenia, opublikowała oficjalne stanowisko organizacji. Przytacza w nim słowa, które miały paść na komisji.

– Pani radna twierdzi, że wytworzyła się moda na orzeczenia. Rodzice mieliby załatwiać dokumenty za 500 zł przez teleporady. W ten sposób mieliby usprawiedliwiać swoje błędy wychowawcze, bo jedna z drugą mamusia sobie nie radzi. Stwierdziła też, że po przeniesieniu do szkoły specjalnej dzieci nagle wyzdrowieją – relacjonuje Patrycja Kołodziejczyk.

Prezes stowarzyszenia sama wychowuje dwóch synów z niepełnosprawnościami. Jej zdaniem radna postrzega niepełnosprawność wyłącznie przez pryzmat wózka inwalidzkiego. Dysfunkcje, których nie widać od razu, na przykład spektrum autyzmu, uznaje za wymysł matek.

– Te matki radzą sobie ponad ludzkie siły, często zupełnie same – podkreśla Patrycja Kołodziejczyk.

Orzeczenie to nie opinia o dysleksji

Stowarzyszenie zarzuca radnej nieznajomość prawa oświatowego i systemu orzekania. Prezes wyjaśnia, że orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego reguluje rozporządzenie ministra edukacji. Nie ma ono nic wspólnego z opiniami poradni w sprawie dysleksji czy dysortografii.

Orzeczenia dotyczą między innymi dzieci niesłyszących, niewidomych oraz z niepełnosprawnością ruchową lub intelektualną. Obejmują też dzieci w spektrum autyzmu i z zespołem Aspergera. Wydaje je zespół publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej. Robi to po kilkuetapowej ocenie i na podstawie dokumentacji od lekarzy specjalistów.

Wezwanie do ujawnienia nazwisk

– Radna publicznie twierdzi, że ma sprawdzone informacje o lekarzach z Krakowa. Ci mieliby masowo wydawać orzeczenia na odległość za 500 zł. Wzywam ją do ujawnienia ich nazwisk i adresów placówek – mówi prezes stowarzyszenia.

Patrycja Kołodziejczyk dodaje, że wiedza o takim procederze rodzi obowiązki.

– Jeśli radna wie o kupowaniu orzeczeń, jako funkcjonariusz publiczny ma obowiązek zawiadomić prokuraturę – zaznacza.

Prezes przypomina jednocześnie, że rodzice latami czekają w kolejkach do psychiatrów dziecięcych i neurologów.

Klasy integracyjne i nauczyciele wspomagający

– Radna mówi o dzieciach, które rzekomo rozwalają klasę, przez co tracą inni uczniowie. To kolejny dowód, że nie wie, jak działa oświata – ocenia Patrycja Kołodziejczyk.

Jak przekonuje, rodzice w gminie sami wybierają szkołę i znają zasady klas integracyjnych. Szkoły tłumaczą je na spotkaniach przed rekrutacją.

Zdaniem prezes zdrowe dzieci nie tracą na obecności rówieśników z orzeczeniami, o ile szkoła zapewni wsparcie. Warunkiem jest często nauczyciel wspomagający. Placówki walczą jednak o takie etaty i słyszą, że brakuje na nie pieniędzy. Tymczasem państwo przekazuje na uczniów z niepełnosprawnościami spore środki.

– Gdy wsparcie jest właściwe, na drugiej osobie w klasie zyskują wszyscy uczniowie, także zdrowi – mówi Patrycja Kołodziejczyk.

Obawa przed przemocą rówieśniczą

Stowarzyszenie obawia się, że słowa radnej zachęcą do piętnowania dzieci z niepełnosprawnościami. Rodzice zdrowych dzieci mogą rozmawiać o nich w domach. Następnie ich dzieci przeniosą te opinie do szkół. Prezes zauważa, że uczniowie z niepełnosprawnościami już teraz często doświadczają przemocy ze strony rówieśników.

Według Patrycji Kołodziejczyk podobnie odebrały wypowiedź fundacje, terapeuci, psycholodzy i lekarze pracujący z dziećmi w gminie.

Zaproszenie do wspólnego stołu

Stowarzyszenie oczekuje, że radna publicznie wycofa się ze swoich słów i przeprosi. Proponuje także spotkanie z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami z gminy Andrychów. Zaprasza też radną na zajęcia i terapie prowadzone przez lokalne fundacje i stowarzyszenia.

Prezes zapewnia przy tym, że nie chce prowadzić osobistej ani politycznej walki z radną.

– Zabieram głos wyłącznie w trosce o bezpieczeństwo moich dzieci i wszystkich wyjątkowych dzieci z naszej gminy – podkreśla Patrycja Kołodziejczyk.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]