Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Miasto Bielsko-Biała planuje zmianę sposobu organizacji usług opiekuńczych. Zadanie, które obecnie realizuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ma zostać przekazane organizacji pozarządowej. Zmiany mają wejść w życie w połowie przyszłego roku. Przeciwko takiemu rozwiązaniu stanowczo protestują opiekunki MOPS. Zapowiadają, że nie przejdą do zewnętrznego podmiotu, a jeśli miasto nie wycofa się z planów, mogą odejść z pracy.
W systemie usług opiekuńczych pracuje około 50 opiekunek, które zajmują się blisko 500 podopiecznymi. Same usługi obejmują między innymi pomoc w codziennych czynnościach, opiekę higieniczną, przygotowywanie posiłków czy zapewnianie kontaktu z otoczeniem, podanie leków, opieka nad pacjentami leżącymi i wiele innych.
Delegacja opiekunek przyszła do Radia BIELSKO, by opowiedzieć o swoich obawach. Kobiety podkreślają, że nie zgadzają się na przekazanie usług organizacji zewnętrznej. Ich zdaniem zmiana może oznaczać niepewność zarówno dla pracowników, jak i podopiecznych. – My, opiekunki Miejskiego Ośrodka w Bielsku-Białej, kategorycznie mówimy „nie”, jeżeli chodzi o prywatyzację MOPS-u. Będziemy walczyć. Jeżeli to nie poskutkuje, to odchodzimy 2 czerwca 2027 z pracy – mówiły.
Jak podkreślają, nie chodzi wyłącznie o ich własne miejsca pracy. Opiekunki przekonują, że walczą również o osoby, którymi zajmują się na co dzień. – Rezygnujemy wszystkie, bo tak ciężka praca ma być doceniana nie tylko finansowo, ale też szacunkiem do nas, opiekunek. I nie wyrażamy zgody, aby 500 naszych podopiecznych pozostało pod opieką niższej jakości niż nasza – mówią.
Opiekunki wskazują, że wiele osób korzystających z pomocy jest osobiście przywiązanych do konkretnych pracownic MOPS. Znają je, ufają im i wiedzą, czego mogą się po nich spodziewać. Według opiekunek sami podopieczni nie chcą zmiany. Kobiety obawiają się natomiast, że po przekazaniu usług organizacji zewnętrznej mogą pojawić się osoby, których podopieczni nie znają. Wskazują między innymi na przypadki firm, które zatrudniają cudzoziemców. Ich zdaniem dla części starszych czy schorowanych osób kontakt z obcą osobą może być krępujący i budzić lęk.
Opiekunki mówią również o przypadkach naruszeń i kradzieży, które – jak twierdzą – zdarzały się przy korzystaniu z zewnętrznych usług. Podkreślają, że obecny system opiera się na wieloletnim zaufaniu, znajomości podopiecznych i wypracowanych procedurach.
Opiekunki podkreślają, że część z nich pracuje w MOPS od wielu lat. Niektóre mają za sobą nawet 30 lat pracy. Jak mówią, jest to zajęcie wymagające ogromnego wysiłku fizycznego i psychicznego, ale jednocześnie dające poczucie sensu. – Podopieczni bywają różni, ale kochamy tę pracę – przekonują.
Problemem jest dla nich również niepewność dotycząca przyszłych warunków zatrudnienia. Kobiety obawiają się między innymi utraty dodatków, które wiążą się z pracą w instytucji podległej miastu. Nie wiedzą także, czy po zmianie nadal będą miały dostęp do wsparcia specjalistów, z którego mogą korzystać obecnie. – Dajemy z siebie wszystko, a jesteśmy wyrzucane. Straciłyśmy poczucie bezpieczeństwa. Ta praca to jest powołanie – mówią.
Podkreślają, że oczekują nie tylko odpowiedniego wynagrodzenia, ale przede wszystkim gwarancji stabilności i uczciwego traktowania. – Po prostu chcemy zostać w MOPS-ie, ale czujemy się niedocenione, niechciane po prostu. Nie wiem, dlaczego tak z nami robią, że nas nie chcą – mówiły.
play_arrow
Opiekunki MOPS protestują przeciwko zmianom w usługach opiekuńczych. „W czerwcu nas nie będzie” Adam Kanik
W ubiegłym tygodniu opiekunki spotkały się z wiceprezydentem Adamem Ruśniakiem. Pytały między innymi o to, jak będzie wyglądała ich praca po zmianach i na jakich zasadach zostaną zatrudnione. Jak relacjonują, nie otrzymały oczekiwanych odpowiedzi. Według opiekunek podczas spotkania wiceprezydent miał również nie rozumieć skali ich obaw. Kobiety chcą dlatego bezpośredniej rozmowy z prezydentem Jarosławem Klimaszewskim. Kolejne spotkanie ma odbyć się w październiku. Opiekunki liczą, że rozmowy mogą jeszcze wpłynąć na decyzję miasta. W ich ocenie przeciwko planowanym zmianom jest także kierownictwo i związek zawodowy. Same pracownice zapowiadają protest przeciwko likwidacji działu usług opiekuńczych w obecnej formule.
Jarosław Klimaszewski, który odpowiadał na antenie Radia BIELSKO na pytania dotyczące zmian, przekonywał, że miasto nie planuje ograniczenia usług. Podkreślał również, że zmiana ma nastąpić dopiero w połowie przyszłego roku i że do tego czasu prowadzone będą rozmowy z pracownikami.
– To już będzie czwarty obszar, który w ten sposób reorganizujemy. Wiadomym jest, że zawsze pewne zmiany budzą opór, niepokój. My to rozumiemy, dlatego z pracownikami rozmawiamy, ponieważ oni najbardziej nie wiedzą, co ich czeka. Myślę, że już wiedzą coraz więcej – mówił prezydent.
Jarosław Klimaszewski zaznaczał, że miasto nie chce zmniejszać zakresu pomocy. – Ta zmiana jest planowana dopiero od połowy przyszłego roku. Jasno trzeba powiedzieć, że miasto nie planuje ograniczenia tych usług. Sytuacja podopiecznych, ich rodzin nie ulegnie zmianie. Również sytuacja pracowników – zapewniał.
Jednym z najważniejszych argumentów miasta jest kwestia zatrudnienia. Prezydent przekonywał, że w przypadku przekazania usług pracownicy zostaną przejęci przez nową organizację na podstawie art. 23¹ Kodeksu pracy. – Każdy z nich zostanie, na zasadzie tego artykułu przeniesiony, jak wyłonimy tę organizację, przynajmniej z takim samym wynagrodzeniem – mówił prezydent Klimaszewski. Podkreślał także, że na obecnym etapie nie został jeszcze wyłoniony podmiot, który miałby przejąć zadanie.
play_arrow
Opiekunki MOPS protestują przeciwko zmianom w usługach opiekuńczych. „W czerwcu nas nie będzie” Adam Kanik
Jarosław Klimaszewski wskazywał, że przekazywanie części zadań miejskich organizacjom pozarządowym jest elementem szerszej polityki miasta. Jako przykłady podał między innymi „Podkowę”, „Parasol” oraz opiekę nad osobami bezdomnymi. – Pamiętajmy, że czy Podkowa, czy Parasol, czy opieka nad osobami bezdomnymi już są pod skrzydłami organizacji pozarządowych. To się sprawdza bardzo dobrze. Taka jest polityka miasta – mówił prezydent.
Jego zdaniem wcześniejsze zmiany również wywoływały niepokój pracowników, ale ostatecznie nie doprowadziły do problemów, których obawiali się zatrudnieni. – Będziemy uspokajać wszystkich i wyjaśniać, że tak naprawdę z punktu widzenia pracownika, podopiecznego nie powinno się nic zmienić. Do tego dążymy, jak już będzie ta organizacja wyłoniona. Spotkamy się oczywiście pewnie też z pracownikami, ze związkami zawodowymi. Jak zawsze w dialogu – przekonywał Jarosław Klimaszewski.
Opiekunki nie dają jednak na razie wiary zapewnieniom miasta. Ich stanowisko jest jednoznaczne. Chcą pozostać pracownicami MOPS i nie zgadzają się na przejście do organizacji zewnętrznej. – Drogi panie prezydencie. My mówimy „nie”. 2 czerwca nas nie będzie i to wy nas do tego zmuszacie, a my walczymy przede wszystkim o naszych podopiecznych i również walczymy o siebie. Bo nikt nie powinien być tak traktowany – mówią.
Spór dotyczy więc nie tylko sposobu organizacji usług opiekuńczych, ale również poczucia bezpieczeństwa pracowników i ich relacji z podopiecznymi. Miasto przekonuje, że zarówno pomoc dla mieszkańców, jak i warunki zatrudnienia mają zostać zachowane. Opiekunki odpowiadają, że nie chcą być przenoszone do innego pracodawcy i zapowiadają dalsze działania protestacyjne. Kolejne rozmowy mają odbyć się w październiku.
Autor:
Adam Kanik
[email protected]
Codziennie od poniedziałku do piątku od 5:30 do 10.
close
Copyright Radio BIELSKO