Bielsko-Biała

Bielszczanin na trasie Dakaru. Zabytkowy Mercedes mierzy się z pustynią

today12.01.2026 14:36

Tło
share close

Ekstremalne warunki, tysiące kilometrów i samochód z duszą. Bartosz Balicki z Bielska-Białej wraz z pilotem i przyjacielem Pawłem Koźmińskim bierze aktualnie udział w Dakar Classic – jednej z najbardziej wymagających imprez motosportowych świata, przeznaczonej dla pojazdów zabytkowych.

Pasja, która zaczęła się w domu

Bartosz, pochodzący z Bielska-Białej, od dziecka związany jest z klasyczną motoryzacją. Jak sam podkreśla, wszystko zaczęło się w rodzinnym domu. – Hobby samochodów zabytkowych to właściwie od urodzenia. Ojciec mnie w to wprowadził i to trwa bardzo długo – rajdy w Polsce, renowacje samochodów, potem rajdy za granicą. Dakar jest jak dotąd największym, najbardziej ekstremalnym i egzotycznym wyjazdem – mówi nam Bartosz Balicki

Bielszczanin na co dzień zajmuje się klasyczną motoryzacją zawodowo, prowadząc firmę Classic Group, specjalizującą się w odbudowie, renowacji i sprzedaży samochodów zabytkowych. W jego rękach odzyskują dawny blask auta, które nierzadko mają ponad 80 lat.

Dwóch pasjonatów, jedna droga

Załogę, która bierze udział w Dakarze tworzy Bartosz oraz Paweł Koźmiński – stomatolog z Głogowa, kierowca i miłośnik rajdów oraz klasycznych Mercedesów, w szczególności legendarnych modeli klasy G. To właśnie Paweł był pomysłodawcą startu w Dakar Classic. – Pomysł pojawił się dawno. Kiedy ruszył Dakar Classic, Paweł stwierdził, że skoro jest fanem klasy G, to trzeba spróbować. Przygotował auto i zaprosił mnie w roli pilota – opowiada Bartosz.

Panowie mają już na koncie wiele wspólnych startów. Razem przejechali tysiące kilometrów m.in. Mercedesem 190 SL z 1955 roku podczas 26. Rallye Monte-Carlo Historique w 2024 roku, a także w 9. edycji Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych im. Witolda Rychtera.

Zabytkowy Mercedes na pustyni

W Dakar Classic załoga startuje Mercedesem klasy G z 1980 roku, należącym do najstarszej kategorii wiekowej (period A) i najniższej klasy średniej prędkości H1. – Jesteśmy w połowie rajdu. Przejechaliśmy już około 4000 kilometrów, z czego 3000 to odcinki specjalne – regularnościowe lub nawigacyjne – relacjonował w ubiegły weekend Bartosz.

Warunki są ekstremalne: temperatury przekraczają 40 stopni Celsjusza, a odcinki specjalne pokonywane są w pełnym wyposażeniu rajdowym, w kaskach i kombinezonach. Najdłuższy dzień oznaczał aż 16 godzin non stop w samochodzie i blisko 900 kilometrów trasy.

  • cover play_arrow

    Bielszczanin na trasie Dakaru. Zabytkowy Mercedes mierzy się z pustynią Adam Kanik

Walka z trasą i zmęczeniem

Rajd nie oszczędza ani załogi, ani sprzętu. Piaszczyste nawierzchnie, kamienie, wysokie prędkości i ogromne zmęczenie dają się we znaki. – Odcinki regularnościowe jedziemy całkiem nieźle, nawet w pierwszej dziesiątce. Na nawigacyjnych popełniliśmy kilka błędów i dostaliśmy też kary za prędkość. Obecnie jesteśmy na 21. miejscu w klasyfikacji generalnej – mówi Bartosz.

Nie obyło się bez drobnych usterek w pojeździe – problemów z instalacją elektryczną, ustawieniem zawieszenia czy niewielkiego wycieku z mostu po uderzeniu w skałę. Na szczęście wszystkie naprawy udało się wykonać na trasie. – To drobiazgi w porównaniu z innymi załogami. Jedziemy dalej z nadzieją, że i samochód, i my wytrzymamy do mety – dodaje pilot.

Historyczna motoryzacja na krańcu świata

Dakar Classic to stosunkowo młoda, ale dynamicznie rozwijająca się impreza. Jak podkreśla Bartosz, ich udział to debiut w tej imprezie, która w ciągu zaledwie sześciu lat zgromadziła blisko stu uczestników z całego świata. Przed załogą jeszcze kilka etapów i kolejnych kilka tysięcy kilometrów. Dla bielszczanina to jednak spełnienie marzeń i dowód na to, że pasja do zabytkowej motoryzacji może zaprowadzić aż na pustynne bezdroża Dakaru – w samochodzie, który pamięta zupełnie inne czasy.

Autor: Adam Kanik