Piłka nożna

„Ta sytuacja jest kuriozalna i groteskowa”. Wielkie rozczarowanie w Pruchnej, ale czy słusznie?

today26.06.2026 14:10

Tło
share close
Wydawało się już, że jest po wszystkim. W miniony weekend w Pruchnej wystrzeliły szampany, a zespół myślami był już w okręgówce. Później wszystko zostało brutalnie zweryfikowane. Na skutek walkowera dla drugiej drużyny Pogórza, awans przypadł Strażakowi Dębowiec. Pruchną opanowało natomiast ogromne rozczarowanie i poczucie niesprawiedliwości… Ale czy słusznie?

Walkower na finiszu rozgrywek!

Cała sytuacja nie dotyczy bezpośrednio piłkarzy LKS-u Pruchna, ale bardzo dotkliwie w nich uderza. Chodzi bowiem o dwa walkowery w spotkaniach z udziałem LKS-u II Pogórze. W obu przypadkach w barwach drużyny z Pogórza wystąpił gracz nieuprawniony do rozgrywek. Pierwszy taki przypadek miał miejsce 14 czerwca podczas spotkania ze Spójnią Zebrzydowice, drugi – na nieszczęście LKS-u Pruchna – w finałowym, zremisowanym meczu ze Strażakiem Dębowiec.
 
Powodem weryfikacji tych wyników, był występ gracza, który wcześniej rozegrał 2/3 możliwych spotkań w pierwszym zespole (licząc łącznie z meczami Pucharu Polski). Na nieszczęście drużyny z Pogórza – i przy okazji z Pruchnej – zawiódł system Extranet, który pierwotnie nie wykrył naruszenia regulaminu. Jak się okazało, po dogłębnym przeanalizowaniu, okazało się, że system nie wziął pod uwagę spotkania Pucharu Polski, w którym Pogórze zmierzyło się z Góralem Istebna jeszcze na początku sezonu.

Przepisy okazały się bezlitosne

Jak słyszymy w Podokręgu Skoczów, przepisy są bezwględne – niezależnie od tego, czy mecz został zweryfikowany jako obopólny walkower (tak miało miejsce w tym przypadku), czy też nie, występ jest brany pod uwagę.
 
Niestety, ale każdy mecz rozegrany jest odnotowany. Wszystko, co się w piłce odbyło, to się liczy. Jeżeli by się ten mecz w ogóle nie odbył, to co innego, ale skoro zawody zostały rozegrane, to nawet jeśli został podyktowany obopólny walkower to kartki i wszystko się zapisuje – takie są przepisy – tłumaczy nam prezes Podokręgu Skoczów.

Wielkie rozczarowanie w Pruchnej

Taka decyzja z oczywistych względów nie podoba się Pruchnej, która w zaistniałych okolicznościach zostaje pozbawiona mistrzowskiego tytułu. Prezes klubu, Jerzy Wojnar w rozmowie z nami nie ukrywał swojego rozczarowania.

– Ta sytuacja jest kuriozalna i groteskowa. Okazuje się, że nie chodzi o grę czy postawę drużyny, ale o to, że zawiódł system. To jest niewyobrażalne, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Tymczasem okazało się, że awansu nie ma, bo zawiódł system. To jest porażka i sytuacja, którą trudno zaakceptować. – mówi nam zawiedziony prezes LKS-u 99 Pruchna.

Mimo ogromnego rozczarowania w obozie Pruchnej decyzja Podokręgu Skoczów ma swoje uzasadnienie w przepisach. Gorycz może budzić jednak fakt, że jak słyszymy, zawiódł system Extranet. Tej sytuacji dało się bowiem uniknąć. Gdyby reakacja nastąpiła już po meczu ze Spójnią Zebrzydowice, z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że do podobnej sytuacji nie doszłoby już w ostatnim meczu sezonu, w którym Pogórze zagrało z walczącym o mistrzostwo Strażakiem Dębowiec.

– Gdyby już po meczu ze Spójnią było wiadomo, że ten zawodnik nie może zagrać, to zakładam, że w kolejnym meczu w ogóle nie pojawiłby się na boisku. Nie sądzę, żeby Pogórze chciało nam zrobić takiego psikusa. – mówi Jerzy Wojnar.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]