Bielska piłka

Cel (póki co) osiągnięty. Ale co dalej?

today28.04.2026 14:37

Tło
share close

W miniony weekend Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało na własnym terenie Zagłębie Sosnowiec. Dzięki tej wygranej Górale w końcu zameldowali się w strefie barażowej. Przed końcem sezonu zasadniczego czekają ich jeszcze cztery mecze ligowe. Cel jest jasny – miejsce w czołowej „szóstce”.

Nieudany początek sezonu

Gdy Marcin Włodarski przychodził do klubu, Podbeskidzie znajdowało się w trudnym momencie. Miejsce w dolnej połowie tabeli z pewnością nie napawało optymizmem, a przegrane chwile wcześniej derby Bielska-Białej jedynie potęgowały rozczarowanie kibiców. Jesień dokończyli bez rewelacji, ale udało im się nieco poprawić swoje położenie w II-ligowej stawce.

Zimą klub przeprowadził kilka transferów, choć trudno mówić o jakiejś wielkiej rewolucji. W szatni pod Klimczokiem pojawił się, chociażby Oskar Tomczyk – młodzieżowy napastnik do Bielska-Białej przeniósł się z Wisły Płock. Dołączyli jeszcze m.in. Radosław Kanach i Kamil Sochań. W międzyczasie pożegnano również kilka nazwisk. Tym, o którym mówiło się najwięcej, był Wojciech Szumilas, przenoszący się do Zawiszy Bydgoszcz.

Cel był jasny – baraże

Na półmetku obecnej kampanii jasne było, że walka o bezpośredni awans może okazać się marzeniem ściętej głowy. Podobnego zdania był szkoleniowiec Podbeskidzia, który  w grudniu ubiegłego roku, w trakcie rozmowy z Radiem BIELSKO o celach na drugą część sezonu, mówił w sposób następujący:

– Chcemy wygrywać każdy mecz i powalczyć o baraże. Trzeba sobie jasno powiedzieć… Nie będziemy czarowali rzeczywistości, bo dwa pierwsze miejsca są już daleko. Natomiast jeśli złapiemy dobrą serię, wszystko jest możliwe. Naszym celem jest jednak gra w barażach i awans właśnie tą drogą – mówił nam w grudniu ubiegłego roku szkoleniowiec Górali.

Odmienione Podbeskidzie 

Runda wiosenna rozpoczęła się po myśli Bielszczan. Zespół pod wodzą Marcina Włodarskiego bardzo udanie zainaugurował drugą część sezonu. Wysokie zwycięstwo z rezerwami Śląska Wrocław było sygnałem, że Górale mogą być groźną drużyną… I faktycznie tak się stało. Najlepiej świadczy o tym bilans po przerwie zimowej: 6 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. 

W miniony weekend, po długich tygodniach oczekiwania i dziesięciu kolejkach, w końcu udało im się wskoczyć do upragnionej strefy barażowej. Mimo że od dłuższego czasu Podbeskidzie regularnie punktowało, to wciąż czegoś brakowało, aby uplasować się na pozycji, która premiuje grą o awans. Prawdziwa walka rozpoczyna się jednak dopiero teraz…

Do końca sezonu zasadniczego pozostało pięć kolejek, Górali czekają jednak jedynie cztery spotkania. Wszystko ze względu na wycofanie się z rozgrywek GKS-u Jastrzębie, z którym bielska drużyna miała zmierzyć się w drugi weekend maja. Ekipę Marcina Włodarskiego czekają jeszcze mecze ze Świtem Szczecin, Sokołem Kleczew, Resovią Rzeszów oraz z Podhalem Nowy Targ. Wszystkie wymienione drużyny (poza beniaminkiem z Kleczewa) wciąż mają szanse na miejsce w strefie barażowej.

Oznacza to, że rywalizacja o upragnione miejsce w czołowej „szóstce” może toczyć się do samego końca. A nawet w przypadku powodzenia, do awansu wciąż pozostanie daleka droga… 

Czytaj także:

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]