Piłka nożna

Cisiec nie chce być tylko marzycielem. Trzy mecze, trzy wygrane i coraz większe apetyty

today22.04.2026 09:32

Tło
share close

W Ciścu nie uciekają od wielkich ambicji, ale też nie zamierzają pompować balonika ponad stan. Dziś to już nie jest opowieść wyłącznie o dobrze przepracowanej zimie i ciekawych ruchach kadrowych. To także historia drużyny, która znakomicie weszła w rundę wiosenną. Trzy mecze, trzy zwycięstwa, zero straconych goli – taki start musi robić wrażenie i musi budować wiarę, że UKS Maksymilian naprawdę może odegrać na finiszu sezonu bardzo ważną rolę. O tym, skąd bierze się ta forma, jak prezes patrzy na walkę o awans i jak klub chce świętować swoje 25-lecie, opowiada Radiu Jacek Kąkol – prezes UKS Maksymilian Cisiec.

Dobra zima dała efekt. A wiosna tylko to potwierdziła

W Ciścu po pierwszych wiosennych kolejkach nie słychać narzekania. Wręcz przeciwnie – z klubu płynie jasny sygnał, że zimą wykonano kawał solidnej pracy, a jej efekty widać dziś bardzo wyraźnie na boisku. Trzy mecze, trzy zwycięstwa i ani jednej straconej bramki (3:0 Skrzyczne Lipowa, 5:0 Metal Węgierska Górka, 1:0 Świt Cięcina) to bilans, który nie bierze się z przypadku. To efekt stabilizacji, jakości i dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego.

Co istotne, zimą nikt z zespołu nie odszedł, a do tego udało się dołożyć dwa nazwiska, które realnie podniosły poziom drużyny. Mowa o Brazylijczyku Guilherme Da Silva Santos oraz Dmytro Imanhulovie, który do Ciśca przywędrował z Sokoła Zabrzeg. Prezes Jacek Kąkol podkreśla, że ważny jest nie tylko sam fakt wzmocnień, ale i to, że jeszcze mocniej podniosły one temperaturę codziennej rywalizacji. Zadowolenia nie ukrywa także ze współpracy z trenerem Bartłomiejem Jakubcem, który – jak zaznacza – wykonuje w klubie naprawdę bardzo dobrą robotę.

Trzy wygrane bez straty gola. Cisiec jako jedyny pozostaje bezbłędny

Taki start rundy wiosennej nie może przejść bez echa, zwłaszcza że dziś Cisiec nie jest już po prostu jednym z kandydatów do czołówki, ale zespołem, który jako jedyny przeszedł pierwsze kolejki bez potknięcia. Trzy mecze, trzy zwycięstwa i zero straconych bramek robią wrażenie same w sobie, ale jeszcze więcej znaczą w zestawieniu z tym, co działo się wokół. Rywale już zaczęli się mylić – choćby Koszarawa Żywiec – a Maksymilian wykorzystał ten moment wzorowo.

Dziś przekłada się to już nie tylko na dobrą atmosferę, ale też na bardzo konkretną sytuację w tabeli. Cisiec ma trzy punkty przewagi, a do tego w zanadrzu jeszcze zaległy mecz. To oczywiście nie jest moment na rozdawanie medali, ale trudno nie zauważyć, że zespół z Ciśca wypracował sobie bardzo mocny punkt wyjścia na dalszą część wiosny. Tym bardziej że nie chodzi wyłącznie o same wyniki, ale też o styl, organizację gry i powtarzalność, które na tym etapie sezonu mogą mieć ogromne znaczenie. O jakości i organizacji zespołu Maksymiliana mówił nam, między innymi, w pomeczowej wypowiedzi trener Skrzycznego Lipowa, Mirosław Szymura

 

Liga się zbroi. „To może być najciekawsza wiosna od lat”

Prezes Maksymiliana nie ma wątpliwości – nabierająca rozpędu wiosna w żywieckiej A klasie zapowiada się wyjątkowo. I to nie tylko z perspektywy samego Ciśca. Zdaniem Jacka Kąkola praktycznie cała czołówka ruszyła do ofensywy. Koszarawa Żywiec, Beskid Gilowice, Soła Rajcza czy LKS Sopotnia. Każdy coś poprawia, każdy szuka przewagi, a to oznacza jedno – tabela długo może pozostać otwarta, a walka o czołowe miejsca będzie niezwykle wymagająca.

Jacek Kąkol zwraca uwagę, że w tej lidze bardzo wiele może zmienić jedna absencja, kartki czy kontuzje. Wystarczy, że wypada dwóch podstawowych zawodników i cała hierarchia w drużynie potrafi się zachwiać. Dlatego właśnie – jego zdaniem – przed nami najbardziej emocjonująca piłkarsko wiosna w A klasie od lat. A że Cisiec wszedł w nią z takim impetem, tym bardziej ma prawo patrzeć na dalszą część sezonu z dużą nadzieją.

Awans? Tak. Presja? Nie za wszelką cenę

W Ciścu nikt nie zamierza udawać, że awans nie jest wiosennym celem. Jest, zdecydowanie. Klub chce iść wyżej, ale jednocześnie nie chce wpadać w pułapkę myślenia, że tylko promocja będzie miała sens. Prezes bardzo wyraźnie zaznacza, że awans byłby wielką radością, lecz nie stanowi jedynego miernika wartości tej drużyny i całego projektu. Prezes na każdym kroku podkreśla zadowolenie z kierunku, który w pracy z drużyną obrał trener Jakubiec, podkreślając, że bez względu na ostateczne rozstrzygnięcie – idzie to po prostu w dobrą stronę. To nie jest projekt oparty na chwilowym impulsie, ale na regularnej pracy, rozmowach i budowaniu środowiska, które ma pchać Maksymiliana do przodu bez względu na to, co wydarzy się w jednej rundzie.

Jednocześnie widać, że w klubie myślą już kilka kroków do przodu. Kąkol przyznaje, że rozpoczął już rozmowy z zawodnikami mającymi doświadczenie z wyższych lig, nawet z piłkarzami, którzy ocierali się o znacznie wyższy poziom. Regularnie można go też spotkać na meczach innych, lokalnych drużyn, na skrupulatnych obserwacjach. Cel jest prosty: jeśli UKS Maksymilian wywalczy promocję, nie chce być w okręgówce zespołem, który tylko dopisuje się do stawki. Chce wejść tam przygotowany organizacyjnie, mentalnie i kadrowo. Prezes podkreśla, że obiekt jest gotowy nawet na wyższy poziom rozgrywkowy, a wokół zespołu widać ludzi, którym naprawdę zależy. 

Mocny start to jedno. Teraz ważna będzie regularność

Wiosna zaczęła się dla Ciśca znakomicie, ale w klubie doskonale wiedzą, że najtrudniejsze w takich momentach jest utrzymanie poziomu. Dziś wszyscy mogą być zadowoleni, ale nikt nie ma prawa się rozluźnić. W tej lidze seria potrafi wynieść drużynę bardzo wysoko, ale chwila słabości może równie szybko skomplikować sytuację.

Dlatego w Ciścu tak mocno wybrzmiewa podejście „krok po kroku”. Bez niepotrzebnego rozpraszania się, bez wybiegania zbyt daleko. Trzy zwycięstwa i brak straconego gola są świetnym otwarciem, ale w klubie wiedzą, że prawdziwa siła pokaże się wtedy, gdy zespół będzie potrafił tak samo wyglądać w kolejnych tygodniach, gdy przyjdą mecze o większym ciężarze i większej presji.

Atut własnego boiska i terminarz, który może pomóc

W Ciścu dobrze wiedzą, że wiosną ogromne znaczenie może mieć nie tylko forma, ale i… kalendarz. Prezes podkreśla, że zespół bardzo pewnie czuje się u siebie, a to właśnie na własnym obiekcie ma rozegrać kilka kluczowych spotkań. To tam mają przyjechać między innymi Orzeł II Łękawica, Śrubiarnia II Żywiec czy Koszarawa Żywiec.

To może być przewaga, której na finiszu sezonu nie da się przecenić. Z drugiej strony w klubie mają też świadomość, że wielkim wyzwaniem będą też niektóre wyjazdy. Jeden z nich, kluczowy w kontekście sytuacji w tabeli, już w długi weekend majowy, gdy UKS uda się na teren wicelidera, do Gilowic. Dlatego właśnie tak ważne było dobre wejście w rundę. Dziś Cisiec ma już swój kapitał, ale musi go jeszcze mądrze wykorzystać.

25-lecie z rozmachem. „Ma być to rok wyjątkowy”

Równolegle do walki o sportowe cele w Ciścu trwają przygotowania do jubileuszu 25-lecia klubu, który wypada na przyszły rok. I już teraz wiadomo, że nie będzie to wydarzenie symboliczne, odhaczone jednym komunikatem i tortem po meczu. W planach są dwa etapy obchodów. Pierwszy ma mieć bardziej oficjalny, uroczysty charakter – z zaproszonymi gośćmi, ludźmi związanymi z historią klubu, przedstawicielami samorządu i środowiska piłkarskiego. Drugi ma być skierowany szerzej do lokalnej społeczności – jako forma wspólnego świętowania, podziękowania wszystkim, którzy przez ćwierć wieku budowali Cisiec.

W wypowiedzi prezesa mocno wybrzmiewa pamięć o ludziach, którzy tworzyli klub od początku – od założycieli po działaczy i prezesów, także tych, których dziś nie ma już z nami. Nie zabraknie również jubileuszowych akcentów przy okazji samych meczów – klub przygotowuje specjalną oprawę, nowe bilety i oficjalne proporczyki z datą spotkania oraz oznaczeniem 25-lecia. Wszystko po to, by ten rok naprawdę miał wyjątkowy smak.

Cisiec już nie tylko obiecuje. Cisiec pokazuje

Z tej rozmowy wyłania się obraz klubu ambitnego, ale poukładanego. Takiego, który nie boi się marzyć o awansie, lecz równie mocno dba o fundamenty. W Ciścu nie ma dziś hurraoptymizmu oderwanego od rzeczywistości. Jest za to wiara w zespół, świadomość własnych atutów i coraz więcej argumentów, by sądzić, że ten sezon może naprawdę przejść do klubowej historii.

Bo dobra zima była ważna. Wzmocnienia były ważne. Plany i deklaracje też są ważne. Ale dziś w Ciścu najważniejsze jest to, że wszystko zaczyna znajdować potwierdzenie na boisku. Trzy mecze, trzy wygrane, zero straconych goli. To już nie są tylko marzenia. To jest konkret.

Autor: Zdjęcie autora Sebastian Snaczke
[email protected]