powiat bielski

Dramatyczna interwencja w Wilkowicach. Zwierzęta trafiły do ośrodka, sprawa do prokuratury

today20.02.2026 14:25

Tło
share close

W Wilkowicach doszło do interwencji na jednej z prywatnych posesji. Pracownicy gminy i strażnicy gminni zastali tam zwierzęta w opłakanym stanie. Przewieziono je do ośrodka opiekuńczego, a sprawą zajmuje się prokuratura.

Zgłoszenie i działania gminy

Wójt Wilkowic Maciej Mrówka poinformował, że właściciel posesji sam zgłosił się do urzędu. Z przekazanych informacji wynikało, że ze względu na stan zdrowia nie mógł przebywać na nieruchomości.
Na miejscu pracownicy gminy i strażnicy gminni zastali ponad sto kur, kaczek, gęsi i perliczek. Zwierzęta były w złym stanie.
– Były wychudzone, brudne, wręcz zjadały się nawzajem. W takich warunkach utrzymywanie zwierząt narusza ustawę o ochronie zwierząt – poinformował wójt.
Gmina zabezpieczyła zwierzęta i przewiozła je do ośrodka, który zajmuje się ich opieką. Z informacji przekazanych przez placówkę wynika, że ptaki były skrajnie odwodnione i osłabione.
– Zwierzęta piły wodę wiadrami. Ośrodek pracuje nad ich doprowadzeniem do stanu, który pozwoli im przeżyć – powiedział Maciej Mrówka.
Wójt złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Podkreślił, że działania gminy miały na celu ratowanie zwierząt i wynikały z przepisów.

  • cover play_arrow

    Dramatyczna interwencja w Wilkowicach. Zwierzęta trafiły do ośrodka, sprawa do prokuratury Robert Fraś

Mieszkaniec otrzymał tymczasowe mieszkanie z zasobu gminy. Zapewniono mu ogrzewanie, wodę i dostęp do toalety. – Od dnia następnego po tej sytuacji przebywa w lokalu gminnym i jest tam zaopiekowany – poinformował wójt.

Stanowisko mieszkańca

Skontaktowaliśmy się z właścicielem zwierząt, panem Piotrem. Mieszkaniec nie zgadza się z ustaleniami gminy i podkreśla, że jego zdaniem zwierzęta były utrzymywane prawidłowo.
– Siostra się nimi opiekowała. Zostały kury, kaczki i gęsi. Pasza była na miejscu, były pełne beczki kukurydzy i pszenicy – przekazał pan Piotr.
Mieszkaniec twierdzi, że zwierzęta były produkcyjne i stanowiły część gospodarstwa. Podkreśla, że nie zgadza się z oceną ich stanu oraz z decyzją o ich odebraniu. Według jego relacji interwencja nastąpiła w czasie, gdy chwilowo nie mógł zajmować się posesją. Zapewnia, że opiekę nad zwierzętami miała przejąć osoba z rodziny.
Mieszkaniec wskazuje też, że otrzymał pismo z wyliczeniem kosztów związanych z transportem i utrzymaniem zwierząt. Nie zgadza się z tymi decyzjami.
Do tematu wrócimy.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]