Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
W Wilkowicach doszło do interwencji na jednej z prywatnych posesji. Pracownicy gminy i strażnicy gminni zastali tam zwierzęta w opłakanym stanie. Przewieziono je do ośrodka opiekuńczego, a sprawą zajmuje się prokuratura.
Wójt Wilkowic Maciej Mrówka poinformował, że właściciel posesji sam zgłosił się do urzędu. Z przekazanych informacji wynikało, że ze względu na stan zdrowia nie mógł przebywać na nieruchomości.
Na miejscu pracownicy gminy i strażnicy gminni zastali ponad sto kur, kaczek, gęsi i perliczek. Zwierzęta były w złym stanie.
– Były wychudzone, brudne, wręcz zjadały się nawzajem. W takich warunkach utrzymywanie zwierząt narusza ustawę o ochronie zwierząt – poinformował wójt.
Gmina zabezpieczyła zwierzęta i przewiozła je do ośrodka, który zajmuje się ich opieką. Z informacji przekazanych przez placówkę wynika, że ptaki były skrajnie odwodnione i osłabione.
– Zwierzęta piły wodę wiadrami. Ośrodek pracuje nad ich doprowadzeniem do stanu, który pozwoli im przeżyć – powiedział Maciej Mrówka.
Wójt złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Podkreślił, że działania gminy miały na celu ratowanie zwierząt i wynikały z przepisów.
play_arrow
Dramatyczna interwencja w Wilkowicach. Zwierzęta trafiły do ośrodka, sprawa do prokuratury Robert Fraś
Mieszkaniec otrzymał tymczasowe mieszkanie z zasobu gminy. Zapewniono mu ogrzewanie, wodę i dostęp do toalety. – Od dnia następnego po tej sytuacji przebywa w lokalu gminnym i jest tam zaopiekowany – poinformował wójt.
Skontaktowaliśmy się z właścicielem zwierząt, panem Piotrem. Mieszkaniec nie zgadza się z ustaleniami gminy i podkreśla, że jego zdaniem zwierzęta były utrzymywane prawidłowo.
– Siostra się nimi opiekowała. Zostały kury, kaczki i gęsi. Pasza była na miejscu, były pełne beczki kukurydzy i pszenicy – przekazał pan Piotr.
Mieszkaniec twierdzi, że zwierzęta były produkcyjne i stanowiły część gospodarstwa. Podkreśla, że nie zgadza się z oceną ich stanu oraz z decyzją o ich odebraniu. Według jego relacji interwencja nastąpiła w czasie, gdy chwilowo nie mógł zajmować się posesją. Zapewnia, że opiekę nad zwierzętami miała przejąć osoba z rodziny.
Mieszkaniec wskazuje też, że otrzymał pismo z wyliczeniem kosztów związanych z transportem i utrzymaniem zwierząt. Nie zgadza się z tymi decyzjami.
Do tematu wrócimy.
Autor:
Robert Fraś
[email protected]
Kilka minut gry wstępnej z książkami, które warto przeczytać. Lokalni autorzy, cenione gwiazdy literatury, wciągające historie i tytuły, które na długo zostają w pamięci.
close
Copyright Radio BIELSKO