Piłka nożna

Kostorz zaprezentowany w Warszawie! Były zawodnik Podbeskidzia powalczy o odbudowę kariery

today20.01.2026 14:49

Tło
share close

To już oficjalne. Kacper Kostorz podpisał kontrakt z Polonią Warszawa. Dla byłego napastnika Podbeskidzie Bielsko-Biała to szansa na restart kariery w klubie z ambicjami.

Powrót do Warszawy, tym razem na serio

Po kilku tygodniach spekulacji Kacper Kostorz znalazł nowy klub. Zawodnik, który niedawno rozwiązał kontrakt z ekstraklasową Pogonią Szczecin spróbuje odbudować się poziom niżej. Polonia Warszawa, która konsekwentnie buduje zespół pod walkę o czołowe miejsca w Betclic 1 Lidze, sięgnęła po zawodnika dostępnego „za darmo”, ale wciąż z perspektywą rozwinięcia dużego potencjału. To wciąż bowiem ledwie 26-letni napastnik.  

 

„Złote dziecko Podbeskidzia” na zakręcie

Jeszcze kilka lat temu Kostorz był postrzegany jako jedno z najciekawszych nazwisk wśród napastników młodego pokolenia w Polsce. Dobre wejście do dorosłej piłki w Podbeskidziu, transfer do Ekstraklasy i kolejne wypożyczenia miały być naturalnym krokiem naprzód. Zamiast tego przyszła stagnacja, brak regularnej gry w Pogoni Szczecin i w końcu status wolnego zawodnika. To etap kariery, w którym wcześniejsze atuty tracą znaczenie, a każdy kolejny sezon staje się próbą odpowiedzi na pytanie, czy można jeszcze wrócić na poziom, który kiedyś wydawał się naturalnym kierunkiem.

Szansa czy ryzyko?

Z perspektywy Polonii to ruch o ograniczonym ryzyku – jeśli Kostorz odpali, zyskują napastnika z ligowym CV; jeśli nie, strata będzie niewielka. Dla samego piłkarza stawka jest jednak znacznie wyższa. Regularne minuty, konkretne liczby i odbudowa pewności siebie – tylko to może przywrócić mu pozycję na rynku. W Polonii z jednej strony może o to być łatwiej – to czołowy zespół ligi, który jest w stanie generować napastnikowi odpowiednią ilość szans strzeleckich. Z drugiej zaś – konkurencja w formacji ofensywnej warszawskiego zespołu jest spora. Jej liderem jest jeden z najlepszych piłkarzy całych rozgrywek – Łukasz Zjawiński, a na swoje szanse czeka też, wciąż uważany za spory talent Aleksander Buksa.  

Autor: Sebastian Snaczke