Skoki narciarskie

Upadek i wygrana następcy. Tak legenda żegnała się z Zakopanem

today13.01.2026 08:33

Tło
share close

W miniony weekend z Wielką Krokwią pożegnał się Kamil Stoch. Legendarny polski skoczek oddał ostatni skok na swoim domowym obiekcie. Całość jednak z pewnością nie wypadła tak, jakby tego oczekiwał. Kiepskie warunki i słaba dyspozycja sportowa sprawiły, że nie było mu dane zasiąść na belce drugi raz… Skończyło się już na pierwszej serii. Równie dużo pecha podczas swojego pożegnalnego występu w Zakopanem 15 lat temu miał przecież Adam Małysz. Orzeł z Wisły zaliczył groźnie wyglądający upadek. Publiczność zamarła, a skoczka zniesiono na noszach…

Zmiana warty w polskich skokach

Wydarzenia z drugiej połowy stycznia 2011 roku stały się pewnym symbolem – zmianą warty w polskich skokach. To właśnie wtedy swój pierwszy triumf odniósł Kamil Stoch, jednocześnie ostatni pucharowy skok w Zakopanem oddał Adam Małysz. Skok, który zakończył się niebezpiecznym upadkiem.Wtedy kibice jeszcze nie wiedzieli, że to pożegnalny występ Małysza podczas Pucharu Świata w Zakopanem. Decyzję o zakończeniu kariery ogłosił dopiero kilka tygodni później… 

Sezon 2010/11 był ostatnim dla Orła z Wisły. Mimo że wciąż był w formie pozwalającej na walkę o czołowe lokaty, postanowił zakończyć karierę. W swoich ostatnich latach dość regularnie potrafił stawać na podium zawodów Pucharu Świata. Na wygraną czekał jednak od ładnych kilku lat…

Długie pięć lat bez wygranej…

Swoje ostatnie zwycięstwo odniósł 25 marca 2007 roku na ikonicznej Letalnicy. To był niesamowity finisz sezonu w jego wykonaniu. Wówczas w Planicy, w trakcie jednego weekendu sięgnął po trzy wygrane! Ten hat-trick na ostatniej prostej pozwolił mu wyprzedzić w klasyfikacji generalnej Andersa Jacobsena i sięgnąć po swoją czwartą Kryształową Kulę. 

W 2011 roku, gdy żegnał się ze skokami, od blisku pięciu lat był bez pucharowej wygranej… Przełamanie nadeszło dopiero w Zakopanem… W tamtym sezonie w stolicy polskich Tatr dość nietypowo odbywały się aż trzy konkursy. Pierwszy z nich miał miejsce 21 stycznia – to wtedy pierwszy raz od blisko pięciu lat stanął na najwyższym stopniu podium. Magia Zakopanego sprawiła, że zapisał na swoim koncie 39. wiktorię w zawodach elity. Jak czas pokazał, był to ostatni raz gdy zagrano mu „Mazurka Dąbrowskiego”.

Upadek i przedwczesne pożegnanie

W sobotę – w drugim konkursie, skoczek z Wisły zajął solidne 6. miejsce. Natomiast w niedziele po raz ostatni przystąpił do zmagań w Zakopanem. Aura nie była łaskawa, ciężkie warunki i gęsto padający śnieg nie ułatwiały rywalizacji. Polscy kibice mieli jednak swoje powody do radości. Świetnie w pierwszej próbie poradził sobie niespełna 24-letni wówczas Kamil Stoch. Przed skokiem Małysza to właśnie on zajmował pierwsze miejsce…

-A teraz Adam Małysz. Czyżbyśmy mieli dwóch zawodników, najlepszych w konkursie…? Trudne warunki, ale Adam na tej skoczni, którą kocha, którą rządził tyle razy, która jego kocha i która go niesie… I w tej chwili właśnie te trąbki, flagi, wszystko… Czy będzie daleko? {…} Niedobrze, odjechała lewa narta…-komentował Włodzimierz Szaranowicz

Zeskok był trudny, gęsto padający śnieg sprawił, że zrobiło się bardzo miękko, a to mogło powodować problemy przy lądowaniu… Legendarny polski skoczek zaliczył groźnie wyglądający upadek, tłum zebrany na trybunach Wielkiej Krokwi zamarł, a Małysza zniesiono na noszach. Na szczęście skończyło się jedynie na strachu i obyło się bez większych obrażeń. Awansu do drugiej serii jednak nie wywalczył, więc był zmuszony przedwcześnie zakończyć zmagania.

Mimo smutku spowodowanego upadkiem legendy, kibice zebrani pod skocznią wciąż mieli prawo liczyć na szczęśliwy finał. Liderem na półmetku zmagań był przecież Kamil Stoch… Mimo trudnych warunków, panujących tego dnia oraz ogromnej presji, która na nim ciążyła, zdołał w drugiej serii postawić kropkę nad „i”. To właśnie wtedy nastąpiła wymiana pokoleniowa w polskich skokach. Niedługo później Adam Małysz ogłosił, że po sezonie kończy sportową karierę…

„Teraz mogę oficjalnie powiedzieć…”

 3 marca 2011 roku, po konkursie na dużej skoczni podczas Mistrzostw Świata w Oslo, Wiślanin ogłosił, że po sezonie zakończy sportową karierę. Miejsce nie było przypadkowe – to właśnie tam 15 lat wcześniej wygrał po raz pierwszy…

-Nie chciałem mówić, dlatego że ja przygotowywałem się do tych mistrzostw świata. Chciałem mieć spokój, chciałem bez takiego zbędnego szumu dotrwać do tego Oslo. Teraz mogę oficjalnie powiedzieć: To były moje ostatnie mistrzostwa świata…-mówił w rozmowie z TVP Sport

Do Zakopanego jeszcze wrócił. Gdy kampania dobiegła końca, na Wielkiej Krokwi odbył się jego benefis. Natura miała jednak nieco inne plany. Początkowo planowane było rozegranie konkursu „skoków do celu”, ale wiatr storpedował całą imprezę. Mimo to Adam Małysz zasiadł na belce i oddał ostatni skok w życiu…

Czytaj także:

 

 

 

Autor: Mikołaj Lorenz