Siatkówka

Gonili… ale nie dogonili. Do Bielska-Białej wracają z niedosytem

today08.11.2026 00:04

Tło
share close

Siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała przegrali na wyjeździe z Lechią Tomaszów Mazowiecki 2:3 (22:25, 23:25, 25:21, 25:20, 14:16) w spotkaniu 9. kolejki TAURON 1. Ligi. Bielszczanie, mimo nieudanego początku, pokazali charakter i odrobili straty, doprowadzając do tie-breaka. W decydującej partii więcej zimnej krwi zachowali jednak gospodarze, którzy zwyciężyli 16:14. BBTS wraca do Bielska-Białej z jednym punktem.

Gospodarze postawili trudne warunki

Przed sobotnim spotkaniem obie drużyny miały na koncie po trzy zwycięstwa i dziesięć punktów. W ligowej tabeli sąsiadowały ze sobą – BBTS zajmował dziewiątą pozycję, a Lechia plasowała się tuż za nim. Stawka meczu była więc istotna dla obu zespołów.

Pierwsze dwie partie padły łupem gospodarzy. Spotkanie od początku było wyrównane, a losy setów rozstrzygały się w końcówkach. W decydujących momentach skuteczniejsi okazali się miejscowy, którzy wygrali kolejno 25:23 i 25:22. 

BBTS odpowiedział i doprowadził do tie-breaka

Po zmianie stron bielscy zawodnicy pokazali zupełnie inne oblicze. W trzecim secie przejęli inicjatywę, a odpowiedzialność za zdobywanie punktów w ofensywie wzięli na siebie Kamil Dębski i Matej Pastrnak. BBTS lepiej rozegrał końcówkę i zwyciężył 25:21, przedłużając swoje szanse na wywiezienie z Tomaszowa Mazowieckiego korzystnego wyniku.

Czwarta odsłona również przebiegała pod dyktando gości. Bielszczanie utrzymywali dobrą skuteczność w ataku i kontrolowali przebieg rywalizacji. Gospodarze nie znaleźli sposobu na zatrzymanie rozpędzonego BBTS-u, a ostatni punkt tej partii zdobył Daniel Gąsior. Zwycięstwo 25:20 oznaczało remis 2:2 i konieczność rozegrania tie-breaka.

Zabrakło dwóch punktów do zwycięstwa

Decydująca partia dostarczyła kibicom sporo emocji. Oba zespoły walczyły punkt za punkt, nie pozwalając rywalowi na wypracowanie bezpiecznej przewagi. Przy zmianie stron minimalnie prowadzili gospodarze 8:7.

W dalszej części tie-breaka żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać. O wyniku spotkania zadecydowała gra na przewagi.  Finalnie jednak to BBTS musiał uznać wyższość rywali, przegrywając 14:16. Choć podopieczni Mateusza Mielnika mogli liczyć na więcej, odrobienie dwusetowej straty i doprowadzenie do decydującej partii zasługuje na uznanie. 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]