Piłka nożna

Umiarkowanie udany początek rundy. „Mieliśmy trochę pecha”

today09.04.2026 09:29

Tło
share close

LKS Pruchna przed sezonem była wymieniana w gronie kandydatów do awansu. Jesteśmy za półmetkiem sezonu, a drużyna prowadzona przez Andrzeja Myśliwca zajmuje trzecią lokatę w ligowej tabeli.

Pruchna w drodze po awans?

Drużyna z Pruchnej po przerwie zimowej rozegrała już dwie ligowe kolejki. Na początku czekało ich spotkanie z  „dwójką” LKS-u Pogórze – ono jednak nie przyniosło im żadnej zdobyczy punktowej. W drugiej wiosennej kolejce zmierzyli się z Promykiem Golasowice i całkowicie zdominowali swoich rywali.

– Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie – mieliśmy trochę pecha. Przez to, że został wtedy odwołany mecz pierwszej drużyny Pogórza, przyjechali oni wzmocnieni, co sprawiło, że spotkanie było dla nas naprawdę trudne. Przegraliśmy 4:3, ale z gry można być zadowolonym – szkoda, że uciekły nam punkty. Drugi mecz natomiast poszedł nam znacznie lepiej. Wygraliśmy 8:0, co jest powodem do radości, bo pokazuje naszą skuteczność strzelecką –  Andrzej Myśliwiec ocenił dotychczasowe poczynania swojego zespołu.

Jak wygląda sytuacja kadrowa?

Zespół zimą nie przeprowadził wielu roszad. Jak mówi nam szkoleniowiec – zmiany były jedynie kosmetyczne – Z drużyny odszedł jedynie Robert Miłkowski, a szeregi zespołu zasilił Kacper Wojnar, który dołączył do skoczowskiego a-klasowicza na zasadach wypożyczenia z Błyskawicy Drogomyśl. Mimo że klub nie zdecydował się na zbyt wiele ruchów transferowych, sytuacja kadrowa wygląda całkiem dobrze. Co prawda w drużynie jest kilka urazów, ale jak słyszymy, wszyscy powoli wracają do zdrowia.

– Czekamy na naszego doświadczonego środkowego obrońcę Marcina Bednarka, który powoli wraca po urazie. Myślę, że niedługo będzie już gotowy do gry. Mieliśmy też poważniejszą kontuzję kolana u Mateusza Janego, ale wszystko przebiega dobrze i powinien wrócić na boisko jeszcze w tej rundzie. Reszta nieobecności wynika z typowych sytuacji, takich jak studia czy obowiązki zawodowe, co zdarza się w każdej drużynie. U nas też czasami ktoś musi opuścić trening lub mecz z takich powodów – tłumaczy nam trener.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]