Piłka nożna

Transferowy hat-trick Sokoła. Możliwe, że to nie koniec wzmocnień…

today11.02.2026 11:46

Tło
share close

Stało się! Sokół Słotwina oficjalnie dopiął długo wyczekiwane wzmocnienia. W lokalnym środowisku mówiło się o tym od dawna, klub jednak bardzo długo milczał. Teraz wiemy już na pewno… Seweryn Caputa, Rafał Hałat i Kamil Kozieł wiosną w nowych barwach. Ze szkoleniowcem zespołu porozmawialiśmy o kulisach tych przenosin. Istnieje szansa, że to jeszcze nie koniec emocji w tym okienku transferowym…

Caputa, Hałat i Kozieł już oficjalnie w Słotwinie

Będący wiosną w kryzysie sportowym Sokół Słotwina, zimą postanowił wytoczyć ciężkie działa. Dołączenie do klubu Seweryna Caputy, Rafała Hałata i Kamila Kozieła to jedne z najgorętszych transferów tego okienka w całym regionie. Ich angaż ma wydatnie pomóc drużynie w realizacji założonego celu, jakim obecnie jest utrzymanie na poziomie skoczowsko-żywieckiej Klasy Okręgowej.

Wydaje się jednak, że przy tym zestawieniu osobowym, ambicje drużyny będą sięgać zdecydowanie wyżej. Sokół stanie się teraz jednym z ciekawszych zespołów w całej stawce. A to może znacząco wpłynąć na motywacje rywali, którzy z pewnością będą chcieli utrzeć im nosa. Przemysław Jurasz w rozmowie z Radiem BIELSKO tonuje nastroje, wskazując na to, że same nazwiska meczu nie wygrają.

– Absolutnie nie możemy tak do tego podchodzić. To, że doszło trzech bardzo jakościowych zawodników, nie oznacza, że rywale się przed nami położą. Wręcz przeciwnie – każdy będzie chciał za wszelką cenę udowodnić, że nadal jesteśmy do pokonania. Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby wyglądać dobrze, jako drużyna – zaznacza trener

Potrzebowaliśmy piłkarzy, którzy nie przestraszą się presji

Szkoleniowiec zwraca również uwagę, że zespół potrzebował doświadczonych zawodników, których nie sparaliżuje presja. Nie ma co ukrywać, że sytuacja w ligowej tabeli na półmetku sezonu, nie wygląda zbyt ciekawie. Drużyna prowadzona przez Jurasza jesienią zaledwie cztery razy kończyła mecz z jakąkolwiek zdobyczą punktową. Trzy zwycięstwa i jeden remis pozwoliły uzbierać jedynie 10 „oczek”, co przełożyło się na rozczarowującą 13. lokatę.

– Już wcześniej mówiłem, że to wzmocnienia w postaci zawodników, którzy nie boją się brać odpowiedzialności na siebie w trudnych momentach. A taki moment jest przed nami – zarówno w kontekście całego sezonu, jak i pojedynczych meczów. Potrzebowaliśmy piłkarzy, którzy nie przestraszą się presji wyniku, czasu, czy jakości przeciwnika. I takich udało się sprowadzić – mówi nam Jurasz

„Temat ich przyjścia regularnie wracał

Sami zawodnicy nie ukrywali, że jednym z czynników, które zaważyły na ich transferze, była osoba trenera. W takim tonie w niedawnej rozmowie z Radiem BIELSKO wypowiadał się, chociażby Rafał Hałat…

– Myślę, że kluczową rolę odegrała osoba trenera Przemka (Jurasza – przyp. red.), z którym znam się i przyjaźnię od wielu lat, jeszcze od szkoły średniej. Można powiedzieć, że to taka przyjacielska przysługa. Już pod koniec rundy jesiennej odbyliśmy rozmowę, poprosił mnie o pomoc i finalnie udało się dogadać ze wszystkimi stronami – mówił nam napastnik

Więcej na ten temat: 

Przemysław Jurasz zdradził nam, że temat nie wziął się z nikąd –  przewijał się już od dłuższego czasu. Teraz nadarzyła się po prostu świetna okazja, aby wszystko doszło do skutku.

– Tak naprawdę kontaktowałem się z nimi odkąd jestem w Sokole. Czasem pół żartem, pół serio, ale temat ich przyjścia regularnie wracał. W końcu wszystko złożyło się w odpowiednim momencie i transfery mogły dojść do skutku. {…} Czy długo musiałem namawiać? Można powiedzieć, że i długo, i niedługo. Gdyby temat nie pojawiał się już w poprzednich latach, pewnie dziś w ogóle by go nie było… – słyszymy

To nie jest ich ostatnie słowo w zimowym okienku transferowym?

Szkoleniowca zapytaliśmy także, czy to już wszystko, jeśli chodzi o zimowe wzmocnienia kadry. Jego odpowiedź nie była jednoznaczna, ale można z niej wywnioskować, że to mogło nie być ich ostatnie słowo w tym okienku transferowym…

– Nigdy nie mów nigdy. W piłce wszystko może się wydarzyć. Może się okazać, że ktoś jeszcze do nas dołączy albo ktoś odejdzie. Chcielibyśmy jednak powoli zamykać kadrę i pracować w takim składzie, jaki mamy obecnie. Większość zawodników została z nami, a te trzy jakościowe transfery już bardzo dużo nam dały. Czy pojawi się jeszcze ktoś nowy? Zobaczymy. Nie mówię ani „tak”, ani „nie” – odpowiedział dość tajemniczo, a pytany, czy coś faktycznie jest na rzeczy, rzucił jedynie: – Pomidor… (śmiech)

Czytaj także:

 

 

Autor: Mikołaj Lorenz