Bielska piłka

Pionier Pisarzowice na dnie tabeli. „Musimy usiąść i spokojnie porozmawiać”

today28.09.2026 14:39

Tło
share close

Kibice z Pisarzowic w ostatnich tygodniach nie mają wielu powodów do radości. Humorów z pewnością nie poprawiło  spotkanie rozegrane w minioną sobotę. Pionier zanotował bowiem piątą porażkę w tym sezonie i spadł na samo dno ligowej tabeli. O aktualną sytuację drużyny oraz o perspektywy na najbliższe tygodnie zapytaliśmy szkoleniowca, Grzegorza Szymika.

Najpierw baraże, teraz strefa spadkowa

Pionier Pisarzowice, który jeszcze kilka miesięcy temu do samego końca rywalizował o miejsce w bielsko-tyskiej Klasie Okręgowej, nowego sezonu nie rozpoczął udanie. Efektem ostatnich tygodni są cztery punkty i ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Taki obrót spraw może wywoływać niepokój, wszak jesteśmy już za półmetkiem rundy jesiennej.

– Nie jest na pewno tak, jak sobie wymarzyliśmy. Za nami kolejny mecz, w którym nie zdobywamy punktów. Nie wiem, czy można to nazwać brakiem szczęścia, czy naszą nieudolnością – mieliśmy cztery poprzeczki, trzy słupki, a dwukrotnie przeciwnik wybijał piłkę z linii bramkowej. Mieliśmy mnóstwo sytuacji, a mimo to nie potrafiliśmy zdobyć bramki. Zostajemy więc bez punktów po spotkaniu, w którym absolutnie nie powinno się tak stać. – mówi nieco rozgoryczony Grzegorz Szymik.

Sprawdź wyniki ostatniej kolejki:

Wymagający i nieudany początek sezonu

Zespół z Pisarzowic przed startem sezonu stracił dwóch ważnych zawodników. Odejście Krystiana Zacnego do GKS-u Radziechowy-Wieprz oraz poważny uraz Michała Strzeżonia, znacząco osłabiły formację ofensywną. Szkoleniowiec zwrócił także uwagę, że jego drużynie bardzo szybko przyszło się zmierzyć z czołowymi zespołami tegorocznych rozgrywek.

– Początek sezonu ułożył się dla nas dość wymagająco, od razu mierzyliśmy się z Rekordem, Międzybrodziem czy Bystrą, a więc z drużynami, które otwarcie mówią o tym, że chcą walczyć o awans. Natomiast w takich spotkaniach, jak to z Czańcem czy teraz z Kozami nie możemy szukać żadnych wymówek – w nich po prostu straciliśmy punkty – mówi nam nasz rozmówca.

„Musimy usiąść i spokojnie porozmawiać”

Jak słyszymy, ciężko jednoznacznie stwierdzić, co jest przyczyną tego kryzysu. Frekwencja na treningach? Jest. Zaangażowanie? Również jest… Wciąż brakuje jednak wyników, a nie od dziś wiadomo, że to one w futbolu są najważniejsze. Przed Pionierem bardzo ważne tygodnie, które niejako zadecydują o tym, w jakich nastrojach spędzą przerwę zimową.

– Jeśli chodzi o zaangażowanie chłopaków, tutaj nie mogę mieć do nich żadnych pretensji. Frekwencja na treningach jest dobra, zawodnicy podchodzą do tego z odpowiednim zaangażowaniem i za to na pewno należy ich pochwalić. Ciężko jest mi zrozumieć, czego dokładnie nam brakuje. Przed nami ważny tydzień. Musimy usiąść, spokojnie porozmawiać i wspólnie zrobić wszystko, żeby wyjść z tego kryzysu. – tłumaczy szkoleniowiec.

„Głównym celem od początku było utrzymanie”

Mimo że rezultaty zespołu mogą martwić, to w Pisarzowicach zdawano sobie sprawę, że obecna kampania nie będzie należała do najłatwiejszych. Po porażce w barażach o awans do „okręgówki” klub obrał bowiem drogę zupełnie inną, od tej, którą podążył, chociażby Żar Międzybrodzie Bialskie. Tam, po niepowodzeniu na finiszu sezonu postawiono na wzmocnienia i obrano konkretny kurs – w kierunku awansu.

Zarząd Pioniera nie zdecydował się na taki ruch. Kadra nie została wzmocniona, a dodatkowo pojawiły się ubytki – to sprawiło, że cele zespołu musiały ulec zmianom. 

– Z zarządem już wcześniej rozmawialiśmy o tym, że ten sezon będzie trudny. Nie wzmacnialiśmy zespołu. Z kolei nasi przeciwnicy byli aktywni na rynku transferowym, dlatego zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas ciężka runda. Naszym głównym celem od początku było utrzymanie. Nie mieliśmy wielkich ambicji związanych z wysokim miejscem w tabeli. Chcieliśmy przede wszystkim zdobywać jak najwięcej punktów, a po zakończeniu rundy zobaczyć, w jakim będziemy miejscu i czy konieczne będą jakieś wzmocnienia zespołu. – zaznaczył Szymik.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]