Piłka nożna

Faworyt nie zawiódł! Trzy celne ciosy

today04.04.2026 18:07

Tło
share close

Bory Pietrzykowice rozpoczynają rundę wiosenną od wysokiego wyjazdowego zwycięstwa ze Skałką Żabnica. Wicelider skoczowsko-żywieckiej Klasy Okręgowej do spotkania przystępował w roli zdecydowanego faworyta. Po ostatnich wynikach sparingowych zespołu można było mieć pewne obawy co do ich dyspozycji…

Faworyt ruszył do ataku

Od pierwszych minut gry było można zaobserwować, że to goście będą dyktować swoje tempo gry w tym meczu. Kilkukrotnie próbowali zagrozić defensywie rywala poprzez ataki bocznymi sektorami boiska. Bardzo aktywny był Rafał Duraj. Niebezpiecznie zrobiło się w 3. minucie po jego zagraniu wzdłuż linii bramkowej, wówczas jednak przytomnie interweniowali obrońcy Skałki. Chwilę później próbował zaskoczyć golkipera uderzeniem zza pola karnego. Piłka po rykoszecie powędrowała jednak obok bramki.

Nie było jednak tak, że Skałka nie miała swoich argumentów. W 7. minucie gry bramce Wiesława Arasta próbował zagrozić Krzysztof Romański. Ten strzał jednak nie mógł zrobić wrażenia na doświadczonym bramkarzu z Pietrzykowic, który bez najmniejszego problemu wyłapał futbolówkę. Kilkadziesiąt sekund po tej interwencji jego zespół już celebrować pierwsze trafienie. Jakub Sołtysik popisał się świetnym technicznym uderzeniem z narożnika pola karnego, czym otworzył wynik spotkania.

Skałka miała swoje momenty

Po tym trafieniu przyjezdni zdjęli jednak nogę z gazu. Do głosu doszli za to podopieczni Tomasza Sali. W 16. minucie gry Robert Orzeł otrzymał podanie z głębi pola, dzięki czemu znalazł się z piłką w „szesnastce” rywala. Mimo dość ostrego kąta zdecydował się na uderzenie – pewnie interweniował jednak Arast.

Kolejne minuty nie przyniosły zbyt wielu dogodnych okazji, dominowała raczej walka w środku pola, pojawiało się także trochę chaosu w poczynaniach obydwu zespołów. Raz jedni, raz drudzy próbowali sforsować defensywę rywala, jednak wszystko zazwyczaj kończyło się przed polem karnym. 

Dopiero ostatni kwadrans pierwszej połowy przyniósł licznie zebranej publiczności nieco więcej emocji. Kilkoma świetnymi interwencjami w końcówce pierwszej połowy popisał się Michał Motyka, który skutecznie odbijał kolejne piłki zmierzające w światło bramki. W efekcie jego zespół do szatni schodził tylko z jednobramkową stratą.

Szybki cios po przerwie

Po przerwie na kolejne trafienie nie trzeba było długo czekać. Już w 52. minucie Mateusz Zacny świetnie odnalazł się w polu karnym, dopadł do bezpańskiej piłki i z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. Mimo dwubramkowej straty gospodarze nie zamierzali jednak składać broni. Niedługo po wznowieniu ze środka boiska swoją okazję miał Robert Orzeł. Wykorzystał on błąd defensorów, którzy zagrali piłkę wprost pod jego nogi, oddał strzał, ale uderzenie było dalekie od celu.

Chwilę później miejscowi stanęli przed kolejną szansą… Szymon Kacprzak źle obliczył tor lotu piłki, nie zdołał jej przeciąć, a jego błąd wykorzystał Mateusz Pochopień. Zagrał do Roberta Orła, a piłka po jego strzale zatrzepotała w siatce. Radość nie trwała jednak zbyt długo, bowiem w międzyczasie w górę powędrowała chorągiewka sędziego asystenta. 

Najpierw sporo szczęścia, później pech

Skałka miała swoje okazje, jednak bardzo często brakowało im odpowiedniej decyzji, bądź skuteczności…  W 66 minucie z kolei niezwykle bliscy zdobycia trzeciej bramki byli goście. Najpierw do niemal pustej bramki uderzał Rafał Duraj – na lini strzału stanął jednak jeden z defensorów, dobijać próbował jeszcze Damian Michalski – tym razem na przeszkodzie stanął mu powracający do bramki Michał Motyja. O ile w tym przypadku miejscowi mogli mówić o sporym szczęściu, to kilka minut później przeszkodził im ogromny pech…

W 73 minucie gry doszło do sporego nieporozumienia w szeregach defensywy. Wiktor Wolny zgrał piłkę głową w kierunku swojej bramki, a golkiper, próbując uchronić swój zespół przed stratą gola, interweniował tak niefortunnie, że wpadł wraz z futbolówką do bramki. Finalnie to właśnie jemu zostało przypisane to samobójcze trafienie.  

Po tym golu niemal jasne stało się, że trzy punkty powędrują do Pietrzykowic. Skałka co prawda miała jeszcze kilka okazji, aby zdobyć honorowe trafienie, jednak ciągle czegoś brakowało. Uderzać próbowali m.in. Jakub Gluza, czy Marcin Koźlik, jednak ich próby okazywały się nieskuteczne. Finalnie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:3.

Skałka Żabnica 0:3 (0:1) Bory Pietrzykowice 

0:1 Sołtysik (8′)

0:2 Zacny (52′)

0:3 Motyka (sam.) (73′)

Skałka Żabnica

Trener: Tomasz Sala

Motyka – Wolny, Bogdanik, Habdas, Tetłak (70′ Gluza), Koźlik, Romański (70′ Wolny) , Błachut (78′ Filipczak), Pochopień, Orzeł, Pawlus (60′ Tyrlik)

Bory Pietrzykowice

Trener: Marek Makarewicz

Arast – Kacprzak (85′ Biegun), Sołtysik, Duraj G., Zacny(85′ Motyka), Duraj R., Dobija, Duraj P.(85′ Witkowski), Zoń (60′ Michalski), Mrowiec, Tomaszek

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]