Bielska piłka

Druga połowa odwróciła losy meczu! Wielkie emocje w derbach Bielska-Białej

today12.04.2026 16:25

Tło
share close

Za nami derby Bielska-Białej. Spotkanie pomiędzy Rekordem a Podbeskidziem ponownie przyniosło nam całą masę emocji. Więcej powodów do radości po końcowym gwizdku mieli jednak zawodnicy z Cygańskiego Lasu, którzy wygrali w tym meczu 2:1.

Ruszyli do boju!

Długo wyczekiwane derby rozpoczęły się z kilkudziesięciosekundowym opóźnieniem. Trójka sędziowska była zmuszona odczekać chwilę z pierwszym gwizdkiem, ze względu na oprawę pirotechniczną kibiców Górali. Gdy dym opadł, Bielszczanie mogli ruszyć do rywalizacji. Pierwsze minuty nie przyniosły zbyt wielu konkretów, co nie oznacza, że nic się nie działo. Już w pierwszych minutach strzał zza pola karnego próbował Maksymilian Sitek, jego uderzenie zostało jednak zablokowane. Chwile później podobny pomysł miał Mateusz Klichowicz, ale skutek był niemal identyczny.

Pierwsza poważniejsza szansa na zdobycie gola wyklarowała się w 9. minucie spotkania. Wrzawa na sektorach zajmowanych przez sympatyków Podbeskidzia Bielsko-Biała była spowodowana świetną okazją Krzysztofa Kolanki, który otrzymał podanie z głębi pola, a następnie świetnym balansem minął defensorów. Młody pomocnik stanął oko w oko z golkiperem, jednak zbyt długo zwlekał z uderzeniem, co ułatwiło zadanie Wiktorowi Kaczorowskiemu.

Rekordziści również nie próżnowali. Skrupulatnie starali się dążyć do zdobycia pierwszego trafienia, natomiast ciągle brakowało odpowiedniej decyzji, lub precyzji. Strzelać próbowali, chociazby Jan Ciućka, czy Mateusz Klichowicz. Zdecydowanie groźniej było jednak pod ich własną bramką….

Kolanko show w pierwsze połowie

W 16. minucie zamieszanie na połowie rywala znowu zrobił Kolanko. Niespełna 20-letni zawodnik zostal sfaulowany tuż przed polem karnym rywala, a jego zespół otrzymał obiecującą okazję do oddania strzału ze stojącej piłki. Próbe podjął Marcin Urynowicz, na drodze do celu stanął mur.

Chwilę później, w 20. minucie nie zabrakło im już niczego. Spory udział przy pierwszym golu tego meczu mieli jednak piłkarze Rekordu. Najpierw w okolicach szesnastki ekipy z Cygańskiego Lasu nastąpiło nieporozumienie Adama Gibca z Tomaszem Boczkiem. To stworzyło Oskarowi Tomczykowi okazję do oddania strzału. Uderzenie nie wydawało się być zbyt groźne – zmierzało wprost w Kaczorowskiego, ten jednak interweniował tak niefortunnie, że odbił piłkę wprost pod nogi nadbiegającego Krzysztofa Kolanki… efekt mógł być tylko jeden – 1:0.

Kolejnym momentem, w którym ciśnienie kibiców na trybunach mogło zostać delikatnie podniesione była 32. minuta. Wówczas szansę na oddanie strzału po podaniu Dalibora Takaca otrzymał Maksymilian Sitek. Uderzenie zostało zablokowane, a po chwili groźnie zrobiło się, gdy odbita od Radosława Kanacha futbolówka zmierzała w kierunku bramki. Tym razem jednak pewnie zachował się Wiktor Kaczorowski i zażegnał niebezpieczeństwo.

Końcowe minuty pierwszej odsłony przyniosły nam kilka ciekawszych wydarzeń na murawie, ale nie zobaczyliśmy już więcej goli. Coraz bardziej zarysowywała się natomiast przewaga Górali. Niebezpiecznie zrobiło się po dośrodkowaniu Maksymiliana Sitka, nad bramką uderzył jednak Marcin Urynowicz. Po chwili serca sympatyków Podbeskidzia zabiły jeszcze szybciej, gdy rajd w polu karnym urządził sobie Dalibor Takac. Jego strzał zewnętrzną częścią stopy został jednak zatrzymany przez golkipera.

Raport w przerwie meczu:


 

Rekord odrobił straty

Po zmianie stron odtrzymaliśmy sporo walki w środku pola, ale mało konkretów. Jeśli już ktoś stwarzał sobie sytuację, to był to Rekord. Podopieczni Piotra Tworka próbowali zagrozić bramce Konrada Forenca, ale nieskutecznie. Najbardziej aktywny w tych poczynaniach był Jan Ciućka. Najpierw oddał strzał, a chwilę później dograł piłkę wzdłuż lini końcowej. Ta dotarła do niepilnowanego Mateusza Klichowicza, lecz on fatalnie skiksował, nieczysto trafił w futbolówkę, która minęła ostatecznie bramkę Górali.

Po tym sygnale ostrzegawczym do pracy ponownie wzięli się piłkarze prowadzeni przez Marcina Włodarskiego. Bliski szczęścia po uderzeniu z rzutu wolnego był Dalibor Takac. Piłka nieznacznie jednak mineła światło bramki, powodując głośny jęk zawodu na trybunie wschodniej. Jeszcze większe rozczarowanie mogło się pojawić w 63. minucie…

Kaczorowski na posterunku

Z narożnika pola karnego dośrodkował Daniel Ściślak. Futbolówka minęła wszystkich zawodników, a zza ich pleców wyłonił się Dawid Mazurek i pewnym strzałem wpakował piłkę do siatki, wprawiając w euforię biało-zieloną część trybun. Niemal od razu po wznownieniu gry, piłkarze Podbeskidzia rzucili się do ataku. Oskar Tomczyk znalazł się w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki, jednak na jego drodze stanął Wiktor Kaczorowski.

Już chwilę później golkiper z Cygańskiego Lasu ponownie został zatrudniony do pracy. Tym razem musiał odbijać piłkę uderzoną przez Marcina Urynowicza. Z zadania wywiązał się jednak znakomicie, niejako rehablitując się za wpadkę z pierwszej części meczu. A to przecież nie był koniec jego interwencji. W 76. minucie ponownie musiał ratować swój zespół – uderzał ponownie Urynowicz.

To zdecydowanie nie był koniec zagrożenia pod bramką biało-zielonych. W 78. minucie Uderzenie Sitka przedłużył głową Maciej Górski, który ledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej zameldował się na murawie. Wejścia smoka jednak nie zaliczył, bowiem kolejny raz świetnym refleksem popisał się Kaczorowski.

Celny cios Rekordu w samej końcówce

Wciąż utrzymywał się wynik remisowy, co oczywiście nie zadowalało obu stron. W końcowej fazie meczu byliśmy świadkami wielu szybkich ataków. Podostrzyła nam się także sama gra w środkowej strefie boiska. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się bez rozstrzygnięcia, w 85. minucie celny cios wyprowadzili piłkarze Rekordu…

Z rzutu rożnego piłkę dograł Jakub Ryś. Piłkę wypiąstkował Konrad Forenc, a ta wpadła pod nogi Jakuba Kempnego. Młody zawodnik Rekordu świetnie wykorzystał zamieszanie w polu karnym i płaskim strzałem pokonał golkipera. Jak czas pokazał, było to trafienie na wagę zwycięstwa w prestiżowych derbach Bielska-Białej.

Rekord Bielsko-Biała 2:1 (0:1) Podbeskidzie Bielsko-Biała

0:1 Kolanko (20′)

1:1 Mazurek (63′)

2:1 Kempny (85′) 

Rekord Bielsko-Biała

Trener: Piotr Tworek

Kaczorowski – Pawłowski (60′ Tekieli), Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak, Gibiec (68′ Ryś) , Ciućka, Klichowicz (77′ Kasprzak), Świderski (60′ Hornik), Łaski (60′ Kempny)

Podbeskidzie Bielsko-Biała

Trener: Marcin Włodarski

Forenc – Sochań, Kizyma, Sitek, Takac (68′ Słomka), Kanach, Urynowicz, Kolanko( 77′ Czerwik), Gach, Tomczyk (77′ Martosz), Klisiewicz (77′ Górski)

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]