Bielsko-Biała

Bliski Wschód w ogniu. Czy trzeba obawiać się wojny?

today09.03.2026 07:00 2

Tło
share close

Od kilku dni oczy świata zwrócone są na Bliski Wschód. Napięcie wokół Iranu gwałtownie wzrosło po serii ataków i działań odwetowych między Iranem a państwami wspierającymi Izrael oraz Stany Zjednoczone. W regionie dochodzi do ostrzałów rakietowych i ataków dronów, a kolejne państwa wzmacniają systemy obrony i przygotowują się na możliwość dalszej eskalacji konfliktu. Czy to, co obecnie dzieje się na Bliskim Wschodzie, to przedsionek światowej wojny?

Choć walki toczą się tysiące kilometrów od Polski, jej skutki mogą odczuć także mieszkańcy Europy – choćby w postaci wahań cen energii, napięć politycznych czy problemów z transportem lotniczym. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie będą w najbliższych dniach Tematem Tygodnia w Radiu Bielsko. Na antenie i na naszym portalu spróbujemy odpowiedzieć na pytania, które coraz częściej pojawiają się w rozmowach mieszkańców regionu: czy konflikt może się rozszerzyć, czy grozi nam globalna wojna i jakie konsekwencje może przynieść dla naszej codzienności.

„To nie jest wojna z Iranem, tylko z reżimem”

O sytuacji w swojej ojczyźnie opowiada nam Haidar – Irańczyk, który od ośmiu lat mieszka w Bielsku-Białej. Z zawodu jest programistą, a od dwóch lat razem z żoną prowadzi w centrum miasta restaurację z kuchnią perską. Choć dziś jego życie toczy się w Polsce, w Iranie nadal mieszka jego rodzina, przyjaciele i znajomi. Jak podkreśla, obecne napięcia nie pojawiły się nagle. Jego zdaniem są konsekwencją wieloletnich konfliktów między społeczeństwem a władzą.

– W styczniu miliony ludzi wyszły na ulice protestować przeciwko rządowi. To były ogromne demonstracje w wielu miastach. Wtedy zaczęto do nich strzelać, a władze wyłączyły internet i komunikację – opowiada. Według niego dla wielu Irańczyków tamte wydarzenia były momentem przełomowym. – Wielu ludzi zrozumiało wtedy, że nie ma już przestrzeni na zmiany od środka. Protesty zostały stłumione, a świat właściwie niewiele o nich usłyszał – mówi.

  • cover play_arrow

    Bliski Wschód w ogniu. Czy trzeba obawiać się wojny? Adam Kanik

Haidar zwraca uwagę, że sposób postrzegania obecnego konfliktu przez Irańczyków bywa zupełnie inny niż w Europie. Wielu obywateli Iranu oczekiwało bowiem interwencji USA wobec zakończenia blisko 50-letnich rządów islamistów. – W zachodnich mediach często mówi się o „ataku na Iran”. Tymczasem wielu ludzi w Iranie mówi wprost: to nie jest wojna z Iranem, tylko z islamskim reżimem. Dlatego część społeczeństwa traktuje to jako coś w rodzaju „rescue mission”, próbę uratowania kraju – tłumaczy.

  • cover play_arrow

    Bliski Wschód w ogniu. Czy trzeba obawiać się wojny? Adam Kanik

Jednocześnie – jak podkreśla Haidar – reakcje społeczeństwa w Iranie są bardzo zróżnicowane, a dla części ludzi obecne wydarzenia są powodem do nadziei na zmiany polityczne. W jego ocenie wielu Irańczyków postrzega rozwój sytuacji nie jako zagrożenie dla kraju, ale jako szansę na zakończenie wieloletnich rządów islamskiego reżimu. – To może zabrzmieć zaskakująco w Europie, ale wielu ludzi naprawdę się cieszy z tego, co się dzieje. Oni nie widzą w tym ataku na Iran, tylko szansę na zmianę systemu i lepszą przyszłość dla kraju – mówi Haidar. Jak dodaje, takie opinie często pojawiają się w prywatnych rozmowach między mieszkańcami, choć ze względu na sytuację polityczną niewiele osób mówi o tym publicznie.

Haidar wraz z żoną

Dodaje jednak, że sytuacja zwykłych mieszkańców jest niezwykle trudna. – Internet jest wyłączony. Z rodziną udało mi się skontaktować dopiero po tygodniu i to przez kilka osób pośrednich. W takich momentach człowiek czuje się kompletnie bezradny, bo nie wie, co dzieje się z najbliższymi – przyznaje. Jak mówi, w wielu miejscach życia codziennego praktycznie nie da się przewidzieć. – Ludzie nie wiedzą, czy jutro będą działać sklepy, czy będzie prąd, czy będą mogli się skontaktować z rodziną. Najgorsza jest właśnie ta niepewność – dodaje.

  • cover play_arrow

    Bliski Wschód w ogniu. Czy trzeba obawiać się wojny? Adam Kanik

Rakiety nad Dubajem

Skutki konfliktu odczuwają także mieszkańcy innych państw regionu. O pierwszych dniach napięcia mówił nam słuchacz pan Bartosz – pochodzący z Andrychowa Polak, który od 12 lat mieszka w Dubaju. – Wydawało się, że Iran i Stany Zjednoczone są blisko porozumienia. Tymczasem doszło do ataku. W Dubaju nie mamy syren alarmowych ani bunkrów, ale system obrony powietrznej działa bardzo skutecznie – mówi.

Według jego relacji większość mieszkańców stara się zachować spokój. – Rakiety lecą głównie w stronę baz wojskowych. Z ponad ośmiuset wystrzelonych pocisków większość została przechwycona. Poza zamkniętym lotniskiem życie w mieście wygląda właściwie normalnie  -dodaje.

Trudny powrót do domu

Konflikt w Iranie komplikuje również podróże lotnicze. Przekonała się o tym jedna ze słuchaczek radia – pani Katarzyna, która wracała z Dubaju do Europy. Po kilku dniach udało jej się bezpiecznie wrócić. – Pojawił się nagle wyczarterowany lot. Mieliśmy dosłownie pięć minut na decyzję, czy kupić bilety. Cena była ogromna, ale nie było pewności, czy pojawi się kolejna możliwość powrotu – opowiada.

Rodzina rozważała również alternatywną trasę przez Oman. – Zastanawialiśmy się nad podróżą autokarem przez pustynię do Omanu i dopiero stamtąd powrotem do Europy. W takich sytuacjach wszystko zmienia się z godziny na godzinę – dodaje.

  • cover play_arrow

    Bliski Wschód w ogniu. Czy trzeba obawiać się wojny? Adam Kanik

Wojna daleko, emocje blisko. Czy trzeba się bać?

Choć konflikt toczy się tysiące kilometrów od Polski, jego wpływ odczuwamy także tutaj – przede wszystkim na poziomie emocji i poczucia bezpieczeństwa. Zwraca na to uwagę socjolog z Bielska-Białej, dr Joanna Wróblewska-Jachna. – Obserwując konflikt na Bliskim Wschodzie, wielu Polaków zadaje sobie pytanie o własne bezpieczeństwo, wpływ tej wojny na polskie społeczeństwo jest jednak przede wszystkim psychologiczny i medialny, a nie fizyczny. Fizycznie wojna jest bardzo daleko od nas, ale w naszych telefonach i telewizorach dzieje się tu i teraz. Informacje docierają do nas w czasie rzeczywistym i dlatego emocjonalnie przeżywamy je tak, jakbyśmy byli bardzo blisko frontu – tłumaczy.

Socjolog podkreśla, że w takich momentach szczególnie ważne jest oddzielanie faktów od emocji. Słowo „wojna” automatycznie wywołuje lęk. Zwłaszcza po doświadczeniach ostatnich lat. Ale napięcie międzynarodowe nie zawsze oznacza globalny konflikt. Dlatego kluczowe jest korzystanie ze sprawdzonych źródeł informacji i unikanie dezinformacji.

Jej zdaniem ważną rolę odgrywają również lokalne wspólnoty. – Poczucie bezpieczeństwa buduje się przede wszystkim w najbliższym otoczeniu. Silne relacje społeczne, sąsiedztwo i wzajemna pomoc sprawiają, że ludzie łatwiej radzą sobie z niepewnością i stresem – podkreśla.

Jak dodaje, w Polsce, szczególnie po wybuchu wojny w Ukrainie rośnie także świadomość zagrożeń. W badaniach społecznych widzimy ciekawą zmianę: obawy przed wojną istnieją, ale jednocześnie rośnie przekonanie, że potrafimy reagować w sytuacjach kryzysowych. Ludzie coraz częściej interesują się bezpieczeństwem, planami ewakuacyjnymi czy przygotowaniem na różne scenariusze.

– Jesteśmy bardziej świadomi, a przez to – paradoksalnie – bardziej gotowi do działania. Dziś 68 proc. Polaków obawia się inwazji, ale gdy zajrzymy głębiej, okazuje się, że boimy się nie tyle rakiet, co… rachunków. Nasza wyobraźnia wojenna przesunęła się w stronę ekonomii. Boimy się cen paliw, gazu i nowej fali migracji. Wojna przestała być tylko obrazem zniszczonych budynków, a stała się synonimem destabilizacji codzienności – mówi dr Joanna Wróblewska-Jachna.

O tym będziemy rozmawiać przez cały tydzień

Konflikt na Bliskim Wschodzie będzie głównym Tematem Tygodnia w Radiu Bielsko. W kolejnych dniach na antenie i na naszym portalu pojawią się kolejne rozmowy, analizy i komentarze ekspertów. Zapytamy także mieszkańców Bielsko-Biała i regionu, czy obawiają się wybuchu III wojny światowej oraz jak – ich zdaniem – sytuacja na Bliskim Wschodzie może wpłynąć na codzienne życie w Polsce: ceny energii, gospodarkę czy poczucie bezpieczeństwa.

Autor: Zdjęcie autora Adam Kanik
[email protected]