powiat bielski

Chciał „zatankować” z cudzego auta. Musiał uciekać przed policją

today29.09.2026 11:15

Tło
share close

Dość oryginalny sposób na braki w baku wybrał 37-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Przejeżdżając przez Rudzicę, postanowił zdobyć paliwo bez wizyty na stacji benzynowej. Problem w tym, że benzyna pochodziła z… cudzego samochodu.

Mężczyzna zatrzymał się na jednym z parkingów i zainteresował się zaparkowanym tam pojazdem. Według policji próbował spuścić z niego paliwo, by uzupełnić bak własnego auta.

Świadkowie widzieli, co się święci

Plan nie pozostał jednak niezauważony. Osoby znajdujące się w pobliżu powiadomiły policję, a 37-latkowi i towarzyszącej mu kobiecie zwróciły uwagę, że taki sposób „tankowania” ma niewiele wspólnego z oszczędnością, a znacznie więcej z kradzieżą.

Gdy mężczyzna zorientował się, że na miejsce jadą funkcjonariusze, postanowił nie czekać na dalszy rozwój wydarzeń i zaczął uciekać pieszo. Pobiegł za nim policjant z Komisariatu Policji w Jasienicy.

Funkcjonariusz przeskoczył przez ogrodzenie

37-latek próbował zgubić funkcjonariusza. W trakcie pościgu policjant musiał pokonać ogrodzenie zakończone kolcami. Podczas przeskakiwania zranił dłoń, ale mimo urazu nie przerwał pościgu.

Po krótkim czasie uciekinier został zatrzymany. I wtedy okazało się, że „kreatywna” próba zdobycia paliwa była dopiero początkiem jego problemów.

Cztery zakazy prowadzenia pojazdów

Po sprawdzeniu 37-latka w policyjnych systemach wyszło na jaw, że mężczyzna miał aż cztery aktywne zakazy prowadzenia pojazdów. Mimo to do Rudzicy przyjechał samochodem.

Policjanci podejrzewali również, że mógł kierować pod wpływem środków odurzających. Pobrano od niego krew. Wyniki badań laboratoryjnych mają wykazać, czy w chwili jazdy w jego organizmie znajdowały się narkotyki.

Mężczyzna został zatrzymany. Policja wyjaśnia teraz wszystkie okoliczności sprawy, w tym próbę kradzieży paliwa, prowadzenie samochodu mimo obowiązujących zakazów oraz podejrzenie kierowania pod wpływem środków odurzających.

Autor: Zdjęcie autora Beata Stekla
[email protected]