Piłka nożna

Finał po raz trzeci z rzędu taki sam! To się już robi tradycja

today23.09.2026 23:20

Tło
share close

Znamy finalistów Pucharu Polski w Podokręgu Skoczów. To się już robi powoli tradycja… O trofeum ponownie zagrają Tempo Puńców oraz Kuźnia Ustroń. Sytuacja identycznie wyglądała dwa sezony temu, a także przed rokiem, gdy w iście zimowej aurze na obiekcie w Puńcowie triumf odnosił IV-ligowiec z Ustronia.

Niespodzianki nie było 

IV-ligowa Kuźnia Ustroń w półfinale nie zostawiła złudzeń rywalom. Różnica poziomów zrobiła swoje i podopieczni Michała Pszczółki bez większych problemów poradzili sobie z beniaminkiem żywiecko-skoczowskiej „okręgówki”. Piłka do siatki Strażaka Dębowiec wpadała aż siedem razy. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 7:0.

Rzuty karne wyłoniły finalistę 

Zupełnie inaczej sytuacja miała się w Puńcowie, gdzie miejscowe Tempo – podobnie jak przed rokiem – o miejsce w finale mierzyło się z Beskidem Skoczów. Regulaminowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia – mecz zakończył się wynikiem 2:2. O awansie zadecydowała więc seria „jedenastek”. Finalnie to gospodarze mogli cieszyć się z upragnionego zwycięstwa.

„Tradycyjny” finał

Te rezultaty sprawiają, że sympatyków skoczowskiej piłki po raz trzeci z rzędu czeka finał z udziałem Tempa Puńców i Kuźni Ustroń. Przed dwoma laty awans do wojewódzkiego Pucharu Polski wywalczyli zawodnicy z Puńcowa, pokonując swoich rywali 2:1. W roku ubiegłym najlepsza w Podokręgu Skoczów okazała się natomiast Kuźnia Ustroń, która wygrała 3:1.

Pamiętny finał sprzed roku

Ubiegłoroczne spotkanie zostanie jednak zapamiętane nie tylko za sprawą wydarzeń boiskowych, ale także tym, które miały miejsce jeszcze przed samym spotkaniem… Mecz został rozegrany w drugiej połowie listopada, a warunki panujące tego dnia były iście zimowe. Zaledwie kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem arbitra, na murawie zalegała gruba pokrywa śniegu.

Mogło się więc wydawać, że finałowe starcie nie dojdzie do skutku. Sytuację udało się jednak opanować. Dzięki zaangażowaniu miejscowej społeczności boisko zostało przygotowane na czas. Kilkadziesiąt osób od wczesnych godzin porannych walczyło z żywiołem, dążąc do tego, aby spotkanie się odbyło.

– Generalnie wspominamy ten mecz bardzo dobrze. Działacze z Puńcowa zrobili wszystko, żeby udało się go rozegrać. Jak przyjechaliśmy na miejsce, to jeszcze część boiska była zaśnieżona, a prace cały czas trwały. Finalnie udało się to rozegrać, więc na pewno trzeba docenić to, że udało im się doprowadzić to boisko do takiego stanu – wspominał kilka miesięcy temu na naszych łamach Michał Pszczółka, wówczas jeszcze drugi trener Kuźni.

Mimo ogromu pracy, jaki włożyli działacze i kibice klubu z Puńcowa, nie doczekali się oni „happy endu”. Ostatecznie to Kuźnia wzniosła trofeum w górę, rewanżując się tym samym za finał sprzed roku.

Kto wygra tym razem?

Przed nami pewnego rodzaju domknięcie finałowej trylogii. Oba zespoły znają się bardzo dobrze i z pewnością mają w pamięci te poprzednie spotkania.W ubiegłych latach każdy z nich miał swój moment radości, ale także i rozczarowania… A to z pewnością dodaje nieco kolorytu do tegorocznego finałowego spotkania.

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]