Piłka nożna

Trudny początek sezonu… „Ból jest ceną, jaką płacimy za siłę”

today18.08.2026 12:34

Tło
share close

BKS Stal Bielsko-Biała tego lata przeszedł gruntowną przebudowę. Doszło do zmiany na stanowisku trenera, a dodatkowo szeregi V-ligowca opuścili zawodnicy, którzy w ostatnich sezonach stanowili o sile drużyny. Zamiast tego postawiono na młodych graczy i na pracę u podstaw. Początek sezonu w wykonaniu zespołu z pewnością pozostawia wiele do życzenia, ale w klubie panuje spokój… Jak słyszymy od szkoleniowca: „Ból jest ceną, jaką płacimy za siłę.”

„Sztuką jest zrobić coś z niczego”

Początek sezonu w wykonaniu BKS-u z pewnością nie wygląda tak, jakby tego oczekiwano. Latem w klubie zmieniło się całkiem sporo… Zespół objął Wojciech Fluder, a kadra zespołu uległa sporym zmianom. Odejścia Dariusza Łosia, Pawła Kozioła, czy Błażeja Porębskiego z pewnością były sporym osłabieniem dla V-ligowej drużyny.

– To jest zespół niskobudżetowy, adekwatny do poziomu rozgrywek, w którym gramy. Czasy powodują, że wiele klubów gra i żyje tym, co ma w danym momencie. Jeżeli znajdzie się sponsor albo jeżeli chcą zrobić jakiś krótkotrwały wynik, to na tym bazują. Sztuką jest zrobić „coś z niczego” i w tę stronę zmierzamy. Chcemy po prostu stworzyć bardzo mocny zespół, oparty na zawodnikach, którym przede wszystkim zależy, którzy czują szacunek do tych barw i chcą się rozwijać w tym klubie, ale wiadomo, że to wymaga czasu. – tłumaczy nam Wojciech Fluder.

„Sport, nie bierze jeńców”

Pierwsze spotkania ligowe nie ułożyły się po myśli zespołu. Porażka na inaugurację z LKS-em Czaniec oraz ta ostatnia – dużo bardziej bolesna – z rezerwami KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój mogą budzić niepokój… wszak BKS uległ na wyjeździe swoim rywalom aż 7:0…

– Nauczyłem się, że sport, nie bierze jeńców. Czasami trzeba przyjąć to, co przynosi los. Najważniejsze, żeby wyciągnąć wnioski i robić swoje. Los bywa okrutny, dlatego trzeba umieć się do tego dostosować, odpowiednio przygotować na kolejne trudne momenty i dążyć do tego, żeby było lepiej. Nikt nie spodziewał się, że ostatnia kolejka potoczy się właśnie w taki sposób – mówi nam Wojciech Fluder.

„Początki mogą być trudne i nawet powinny takie być”

Mimo to w klubie panuje spokój. Szkoleniowiec zaznacza, że początki często bywają trudne, a zmiany, do których doszło w ostatnich tygodniach zwyczajnie potrzebują czasu. Iskierką nadziei może być, chociażby występ w Pucharze Polski, gdzie BKS dopiero po rzutach karnych musiał uznać wyższość faworyzowanych IV-ligowych rezerw Podbeskidzia Bielsko-Biała.

– Mamy obecnie w klubie wielu mądrych ludzi, jeśli chodzi o kwestie zarządzania i organizacji, a także świetnych kibiców, którzy wspierają ten klub i naprawdę im na nim zależy. Wszyscy chcą zbudować tutaj coś stabilnego i właśnie dlatego wizja stworzenia niskobudżetowej kadry popchnęła nas w tę stronę. Te początki mogą być trudne i nawet powinny takie być.

„Ból jest ceną, jaką płacimy za siłę”

Przed zespołem kolejne ligowe wyzwania. Najbliższe czeka ich w tę sobotę, wówczas „na Górce” podejmą GLKS Nacomi Wilkowice. To spotkanie, które dla Bialskiej Stali będzie miało sporą wagę. Zwycięstwo pozwoli nieco odetchnąć, porażka może pogłębić niepokój. 
 
– Ból jest ceną, jaką płacimy za siłę. Myślę, że jeżeli kibice to zrozumieją, jeżeli zrozumieją to również zawodnicy i pójdziemy w dobrą stronę, to za jakiś czas będziemy rozmawiać w lepszych humorach i o wiele bardziej pozytywnych rzeczach – zakończył szkoleniowiec.
 
Czytaj także:

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]