Bielska piłka

Grał w Ekstraklasie i w europejskich pucharach. Teraz zadebiutował w V lidze. Zdradził kulisy transferu

today10.08.2026 09:55

Tło
share close

Martin Polacek przed startem sezonu został zawodnikiem GLKS-u Nacomi Wilkowice. Golkiper z bogatym doświadczeniem na poziomie Ekstraklasy, ale i europejskich pucharów zasilił zespół V ligowca i zdążył już nawet zadebiutować. Podczas inauguracji rozgrywek jego zespół podzielił się punktami z Tempem Puńców. Po spotkaniu bramkarza zapytaliśmy m.in. o kulisy jego transferu.

Martin Polacek zadebiutował w Wilkowicach!

Przed sezonem zespół z Wilkowic przeszedł gruntowną przebudowę. Jednym z nowych nabytków okazał się… Martin Polacek, golkiper z bogatą piłkarską przeszłością, który w trakcie swojej kariery miał okazję grać m.in. dla Slovana Bratysława, Dunajskiej Stredy, Lewskiego Sofia, czy Mlady Bolesław.

Kibice nad Wisłą kojarzą go jednak głównie z występów w naszej rodzimej Ekstraklasie. Polacek do Polski trafił w 2015 roku, zasilając szeregi Zagłębia Lubin. W barwach „Miedziowych” miał okazję występować także na arenie międzynarodowej. Później przywdziewał również trykot Podbeskidzia Bielsko-Biała, dzięki czemu dał się poznać sympatykom z naszego regionu.

„Chciałem być tutaj – koło Bielska”

Ostatnie lata spędził natomiast w Sandecji Nowy Sącz. Przed startem obecnego sezonu zdecydował jednak o powrocie na Podbeskidzie. Jak mówił nam po swoim debiucie w nowych barwach – na decyzji zaważyły głównie kwestie rodzinne.

Cieszę się, że jeszcze wróciłem do Bielska. Jak się tu znalazłem? No po prostu już nie chciałem wyjeżdżać od rodziny. Już długo to trwało, że byłem bez rodziny. Chciałem być tutaj gdzieś koło Bielska, no i udało się trafić do Wilkowic, co bardzo mnie cieszy. Jest tu super kolektyw, super partia, także cieszę się na nową współpracę. – mówił nam na gorąco po pierwszym spotkaniu w barwach GLKS-u.

Masa ważnych interwencji i jeden błąd… „Zdarza się”

Doświadczony golkiper w swoim pierwszym występie na boisku w Puńcowie pokazał, że wciąż jest w świetnej formie i nie zapomniał, jak się broni. Podczas inauguracji nowego sezonu zanotował kilka świetnych interwencji, które uchroniły zespół od straty bramki… nie wystrzegł się także błędu.W 65. minucie spotkania strzałem z niemal połowy boiska zaskoczył go Mateusz Madzia.

Więcej na temat tej sytuacji, jak i całego spotkania przeczytacie tutaj:

– Nie, ja bym to nie powiedział, że to błąd.  Zdarza się… Ale szacun za tego zawodnika, że to zrobił, bo ja sobie ustawiałem po prostu obronę, stałem wysoko, no i po prostu czekałem na gwizdek. Gwizdka nie było, on strzelił, padła bramka. To jest życie, to jest piłka, trudno… Tak jest w życiu, takie ma życie bramkarz, że może wyciągnąć stuprocentowe sytuacje, a popełni jeden błęd i to się pamięta. To jest tak samo jak w życiu, że możesz pomagać ludziom, ale raz nie pomożesz i oni sobie to zapamiętają. – zauważył słowacki golkiper.

Sympatyczny Słowak swoją pomeczową wypowiedź skwitował następującym apelem – Cieszmy się z życia! Cieszmy się, że możemy jeszcze grać i mam nadzieję, że będzie super! – spuentował Polcaek.

Czytaj także:

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]