Skoki narciarskie

Dokładnie rok temu debiutował! Teraz wraca do miejsca, w którym wszystko się zaczęło

today20.10.2026 12:09

Tło
share close

Przed nami finałowe zawody Letniego Grand Prix w niemieckim Klingenthal. Niemal dokładnie rok temu, właśnie w tym miejscu swoją przygodę wśród elity rozpoczynał młody, szerzej nieznany w świecie skoków narciarskich Kacper Tomasiak. Dziś 19-latek z Bielska-Białej ma już na swoim koncie trzy medale olimpijskie, wicemistrzostwo świata juniorów, a także „zimowe” oraz „letnie” złoto mistrzostw Polski.

Czas na finał Letniego Grand Prix

Zima zbliża się wielkimi krokami! Na finał Letniego Grand Prix w Klingenthal trener Maciej Maciusiak powołał sześciu polskich skoczków: Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska, Klemensa Joniaka, Macieja Kota, Dawida Kubackiego i Jakuba Wolnego. W konkursach kobiet Polskę reprezentować będą Anna Twardosz i Natalia Słowik. 

Wszystko zaczęło się dokładanie rok temu…

Dla najmłodszego z tego grona Kacpra Tomasiaka będzie to powrót w miejsce, gdzie rozpoczęła się jego przygoda w zawodach najwyższej rangi. Równo rok temu młody zawodnik LKS-u Klimczok-Bystra po serii znakomitych występów został powołany do składu na finałowe zmagania w Klingenthal.

Zanim jednak pojawił się na starcie niemieckiego finału ubiegłorocznego cyklu Letniego Grand Prix, triumfował w konkursie FIS Cup’u na skoczni Skalite w Szczyrku, a następnie wygrał klasyfikację generalną Letniego Pucharu Kontynentalnego.

Wszedł jak po swoje

Jego debiutanckie skoki wśród elity przypadły na 24. dzień października 2025 roku. Szybko potwierdził, że jest gotowy do rywalizacji z najlepszymi. Okazał się najlepszym z Polaków w piątkowych kwalifikacjach, zajmując wysokie 9. miejsce. W konkursie głównym uplasował się jeszcze o jedno „oczko” wyżej niejako przyklepując sobie tym samym miejsce w składzie na zimowy Puchar Świata.

Dalszy przebieg tej historii znamy wszyscy. Zaczęło się od solidnych występów w Skandynawii. Później przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdy sensacyjnie „otarł” się o podium w Wiśle. Były też bardzo udane występy w Engelbergu, czy podczas niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni… aż w końcu nadeszła najważniejsza impreza czterolecia.

Historyczny sukces na IO

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo były momentem przełomowym. Szok oraz poruszenie w narodzie, jakie wywołały występy Kacpra Tomasiaka można porównać – z zachowaniem pewnej skali – do tego, co działo się w Polsce ćwierć wieku temu, gdy po zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni sięgał Adam Małysz.

Młody zawodnik z Bielska-Białej, który swoje pierwsze kroki stawiał w LKS-ie Klimczok-Bystra momentalnie stał się jedną z największych gwiazd krajowego sportu. Niedługo później w siedzibie klubu oraz na Rynku w Bielsku-Białej witały go tysiące kibiców.

Spory wpływ na odbiór tych sukcesów miał także fakt, iż był to właściwie jedyny pozytyw, tegorocznych igrzysk. Nie jest bowiem tajemnicą, że polski sport, a zwłaszcza ten „zimowy” od lat znajduje się w głębokiej zapaści. Stąd też cała uwaga mediów, a także kibiców skupiła się na bohaterze, który z włoskiej imprezy przywiózł aż trzy krążki (jeden z nich – srebro w konkursie duetów wspólnie z Pawłem Wąskiem).

W kolejnych tygodniach dołożył jeszcze srebrny medal mistrzostw świata juniorów w norweskim Lillehammer, przegrywając jedynie ze Stephanem Embacherem…. A sezon zwieńczył złotym medalem mistrzostw Polski.

Rok temu debiutował wśród elity

Cała przygoda w zawodach najwyższej rangi, która w minionym roku została okraszona tymi wszystkimi sukcesami, rozpoczęła się właśnie w Klingenthal – w ostatni weekend października 2025 roku. To wtedy Kacper Tomasiak po raz pierwszy zasiadł na belce startowej w konkursie Letniego Grand Prix…

W najbliższych dniach po raz kolejny pojawi się na Vogtland Arenie, aby rywalizować z najlepszymi zawodnikami na świecie. Będzie to dla niego jednocześnie ostatni sprawdzian formy przed zimą. Do nowego sezonu Pucharu Świata Tomasiak przystąpi już jednak z zupełnie innej pozycji. Na przestrzeni ostatnich miesięcy zapracował sobie na to, by nazywano go liderem polskiej kadry. 

Czytaj także:

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]