Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
LKS Sokół Słotwina pewnie pokonał Cukrownika Chybie w spotkaniu Skoczowsko-Żywieckiej Ligi Okręgowej. Gospodarze szybko objęli prowadzenie, a przed przerwą dołożyli drugie trafienie. Cukrownik miał swoje okazje, ale nie potrafił ich wykorzystać. Sokół potwierdził tym samym dobrą pozycję w ligowej tabeli, a goście wrócili do Chybia bez punktów.
Tylko trzy minuty kibice w Słotwinie czekali na konkretną akcję i od razu doczekali się bramki. Paweł Kozieł zdecydował się na dośrodkowanie spod linii bocznej, a futbolówka spadła wprost na głowę nabiegającego Seweryna Caputy. Kapitan gospodarzy uderzył bez zastanowienia, a Mikołaj Korzus mógł tylko patrzeć, jak piłka wpada do jego bramki.
Cukrownik miał szansę szybko odpowiedzieć. Bartłomiej Jakubiec nie popisał się przy podaniu do kolegi z obrony, a piłkę przejął Łukasz Kot. Były zawodnik LKS-u Ligota nie skorzystał jednak z prezentu i huknął kilka metrów nad poprzeczką.
Gospodarze prowadzili grę, ale mieli problem z wyraźnym potwierdzeniem swojej dominacji. Po 21 minutach nadal było 1:0, a najgroźniejszą sytuacją poza bramką był niecelny strzał Kamila Urbańca.
W 24. minucie było już jednak 2:0. Znów w roli asystenta wystąpił Kozieł, który idealnym dośrodkowaniem trafił w młodziutkiego Krzysztofa Błaszczyka, a piłka wpadła do siatki. Cukrownik ponownie mógł szybko odpowiedzieć. Kilkadziesiąt sekund po stracie gola przed szansą stanął Kot, ale tym razem jego strzał nogami odbił Szymon Wojnar.
W 35. minucie gospodarze znów mogli trafić do siatki. Rafał Hałat dostał świetne podanie na skrzydle, minął obrońcę i dośrodkował wprost na nabiegającego Urbańca. Napastnik Sokoła uderzył jednak tak, że z próbą poradził sobie Korzus. Cztery minuty później po rzucie wolnym swoją okazję mieli przyjezdni. Czujność w bramce zachował Wojnar, który odbił strzał Nikodema Penkali na rzut rożny.
Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Kozieł mógł zaliczyć trzecią asystę tego dnia. Popularny „Setka” miał patent na dobre dośrodkowania, ale tym razem jego podania nie wykorzystał strzelec pierwszej bramki, Seweryn Caputa. Minutę przed przerwą znów bliski szczęścia był Kot. Jego kąśliwe uderzenie z narożnika pola karnego z trudem odbił bramkarz Słotwiny. Chwilę później sędzia Marek Stroński zaprosił zawodników na przerwę.
Zawodnicy z Chybia od razu po przerwie chcieli zabrać się do odrabiania strat. Już w 47. minucie dośrodkowanie Szymona Janoty z rzutu rożnego na bramkę zamienić mógł Miłosz Janik, ale w tej sytuacji zabrakło mu precyzji. Kilka chwil później Janota uderzył z rzutu wolnego w mur. Dobitka była już bardziej precyzyjna, jednak piłka ostatecznie minęła bramkę gospodarzy.
W 57. minucie to jednak gospodarze znów cieszyli się z trafienia. Kamil Urbaniec zebrał drugą piłkę, opanował ją, minął obrońcę, a następnie bramkarza i bez problemu wpakował futbolówkę do siatki.
Minutę później, po dośrodkowaniu – jakżeby inaczej – Kozieła przed doskonałą okazją stanął Damian Stawicki. Górą w tym pojedynku był Mikołaj Korzus. Bramkarz gości świetną interwencją popisał się również kilkanaście sekund później, kiedy efektowną robinsonadą uchronił swój zespół przed stratą czwartej bramki.
W 62. minucie z bramki cieszył się… Kozieł! Prawy obrońca gospodarzy idealnie urwał się obrońcom podczas rzutu rożnego i głową wykorzystał dośrodkowanie Rafała Hałata. Pięć minut później znów znakomicie interweniował Mikołaj Korzus. Golkiper Cukrownika popisał się świetną paradą po strzale Michała Talika. W 74. minucie blisko szczęścia był Hałat. Pomocnik Sokoła dostał prostopadłe podanie w pole karne, ale ponownie górą w pojedynku sam na sam był Korzus, który idealnie wyczuł intencje rywala.
O grze Cukrownika w drugiej połowie trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Goście ograniczali się głównie do obrony własnej bramki, a i ta sztuka nie zawsze im się udawała. Na dziesięć minut przed końcem Michał Czerpak przegrał pojedynek z Hałatem, ale znów Cukrownika uratował Korzus.
To, co Hałatowi nie udało się we wcześniejszych dwóch próbach, powiodło się za trzecim razem. Zawodnik Sokoła ponownie znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem, ale tym razem już się nie pomylił. Wyczekał bramkarza gości i uderzył obok niego, zdobywając piątą bramkę dla gospodarzy. Sokół miał jeszcze kilka sytuacji, ale żadna z nich nie była na tyle klarowna, by ponownie pokonać Korzusa. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem gospodarzy 5:0.
Tak spotkanie podsumowali zawodnicy obu drużyn:
Bramki:
1:0 Seweryn Caputa (3′),
2:0 Krzysztof Błaszczyk (24′),
3:0 Kamil Urbaniec (57′),
4:0 Paweł Kozieł (62′),
5:0 Rafał Hałat (83′)
LKS Sokół Słotwina: Wojnar – Błaszczyk, Jakubiec (Dunat), Kozieł, Caputa (Talik), Urbaniec, Alves Soares, Kapała, Hałat, Stawicki, Bistyga (Jurasz)
Trener: Przemysław Jurasz
Cukrownik Chybie: Korzus – Gabzdyl, Lapczyk, Wojtyła, Janik, Stokłosa, Kot (Żur), Szweblik, Janota (Stefaniuk), Tomana (Czerpak), Pęnkala (Szczypka)
Trener: Szymon Miłek
Autor:
Mikołaj Drążek
[email protected]
Cukrownik Chybie Klasa Okręgowa Skoczów-Żywiec Sokół Słotwina Top-Sport
today17.10.2026, 18:19 1
Sylwetki artystów i zespoły, które zapisały się na kartach historii muzyki popularnej.
close
Copyright Radio BIELSKO