Bielska piłka

Trener Podbeskidzia po meczu: Frajer­sko tracimy punkty

today23.03.2026 08:27

Tło
share close

Podbeskidzie Bielsko-Biała tylko zremisowało z Olimpią Grudziądz 1:1 w meczu 24. kolejki II ligi. Po spotkaniu trenerzy obu zespołów nie ukrywali swoich emocji – w obozie gości dominował szacunek do zdobytego punktu, natomiast po stronie „Górali” wyraźne rozczarowanie.

Artur Kosznicki: „To był dla nas bardzo wymagający mecz”

Szkoleniowiec Olimpii Grudziądz podkreślał, że jego zespół musiał przetrwać trudny początek spotkania.

– Myślę, że dzisiejszy mecz był bardzo dla nas wymagający. Podbeskidzie od początku chciało narzucić swój styl gry, zdominować nas pressingiem i w pierwszych fragmentach to było widoczne – mówił Artur Kosznicki.

Trener gości przyznał, że kluczowe było przetrwanie naporu gospodarzy, choć nie udało się uniknąć straty gola.

– Nie przetrwaliśmy tej pierwszej fali i ta bramka miała duże znaczenie. Później jednak zaczęliśmy grać bardziej na swoich warunkach, zdobyliśmy wyrównanie i wierzyliśmy, że możemy wygrać ten mecz – dodał.

Kosznicki zwrócił także uwagę na postawę zespołu po czerwonej kartce.

– Duże słowa uznania dla mojego zespołu. W 10 byliśmy dobrze zorganizowani, nie oddaliśmy pola karnego i dalej próbowaliśmy zdobyć bramkę. To pokazuje nasz mental i przygotowanie – podkreślił.

Mimo ambicji, trener Olimpii docenił zdobyty punkt.

– Szanujemy ten remis, bo rywal był bardzo wymagający. To dobrze zorganizowany zespół z mocnymi zawodnikami. Ten punkt jest dla nas wartościowy, choć zawsze chcemy wygrywać – zakończył.

Marcin Włodarski: „Frajer­sko tracimy punkty”

Zdecydowanie inne nastroje panowały w szatni Podbeskidzia. Trener Marcin Włodarski nie krył frustracji po kolejnym meczu bez zwycięstwa.

– Jestem bardzo zły, bo drugi mecz z rzędu frajersko tracimy punkty – powiedział wprost szkoleniowiec „Górali”. Włodarski zwrócił uwagę na niewykorzystane sytuacje, które mogły rozstrzygnąć spotkanie już w pierwszej połowie.

– W pierwszych 15 minutach mogliśmy zamknąć ten mecz. Mieliśmy dużo sytuacji, a potem kolejne przed przerwą. To musi wpaść – zaznaczył.

Największym problemem Podbeskidzia była jednak skuteczność, szczególnie po zmianie stron. – To, co było w drugiej połowie, to już musi wpaść do bramki. Napastnicy muszą strzelać, bo potem tych punktów może zabraknąć – podkreślił trener.

Zapytany o powtarzający się problem nieskuteczności, Włodarski przyznał, że drużyna pracuje nad tym elementem, ale w meczu pojawia się presja. – Na treningach to ćwiczymy, ale w meczu presja jest zupełnie inna. Musimy mieć więcej spokoju w polu karnym – dodał.

Na koniec odniósł się także do sytuacji kadrowej. – Lucek miał chorobę jelitową, ale od poniedziałku wróci do treningów i na następny mecz powinien być gotowy – zakończył szkoleniowiec Podbeskidzia.

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]