Inne dyscypliny

Szymon Cichy: Awans niby jest blisko, a tak naprawdę bardzo daleko

today09.01.2026 08:45

Tło
share close

W ostatnim czasie byliśmy świadkami dość niecodziennych przenosin. Szymon Cichy zamienił występujący w futsalowej Ekstraklasie Ruch Chorzów, na III-ligowy BKS Stal Bielsko-Biała, w którym wcześniej pełnił już rolę szkoleniowca zespołu, teraz będzie pomagał również na parkiecie. Porozmawialiśmy z nim o kulisach tej decyzji, o celach drużyny na obecny sezon oraz o perspektywach na najbliższe lata…

„Grając, nie widzi się wszystkiego”

Mikołaj Lorenz (Radio BIELSKO): Na początku chciałbym się ciebie zapytać o kulisy tego rozstania z Ruchem Chorzów. Co tak naprawdę zadecydowało, że ta przygoda dobiegła końca?

Szymon Cichy: Wyglądało to tak, że z powodu moich obowiązków firmowych nie miałem już możliwości dojeżdżać do Chorzowa. Już w  pewnym momencie nie dało się tego po prostu połączyć. Razem z klubem uznaliśmy więc, że najlepszym rozwiązaniem będzie odejście z Ruchu i skupienie się na tym, co mam tutaj, w Bielsku. A że w Bielsku jest BKS, gdzie jestem również trenerem, to połączyliśmy to wszystko.

ML: Czyli to od początku było planowane, że po odejściu z Ruchu zasilisz szeregi BKS-u?

SC: Tak, można powiedzieć, że od samego początku było to tak ukierunkowane. Natomiast głównym powodem i tak były kwestie biznesowe — po prostu nie dało się tego inaczej pogodzić.

ML: A czy łączenie roli trenera i zawodnika będzie dla ciebie jakimś dodatkowym utrudnieniem?

SC: Wydaję mi się, że w tej lidze, to nie będzie jakieś wielkie utrudnienie, ale na pewno to jest coś innego… Będzie to na pewno o wiele trudniejsze pod kątem obserwowania zespołu. Grając, nie widzi się wszystkiego tak, jak z ławki. Z drugiej strony, z boiska dostrzega się inne rzeczy. To dwa różne aspekty, które się zmieniają, ale poza tym nie widzę większych różnic.

„Awans niby jest blisko, a tak naprawdę jest bardzo daleko”

ML: Ustalanie składu na mecz będziesz zaczynał od siebie, czy raczej planujesz wchodzić w późniejszym etapie spotkania?

SC: Na razie drużyna w tej 3. lidze radzi sobie bardzo dobrze, więc nie widzę powodu, żebym zaczynał mecze od pierwszej minuty. Jeśli pojawią się problemy kadrowe albo trudne momenty w meczach, wtedy będę gotowy, żeby pomóc. 

ML: Tak, jak mówisz, póki co radzicie sobie świetnie. Wszystko wskazuje na to, że ten awans zbliża się wielkimi krokami, ale gdzie właściwie sięgają ambicje BKS-u?

SC: Awans niby jest blisko, a tak naprawdę jest bardzo daleko, bo teraz czekają nas najważniejsze mecze i dopiero po nich się okaże jaką drużyną jesteśmy. Te drużyny, z którymi graliśmy do tej pory również się nam przeciwwstawiły, więc to z pewnością nie będzie spacerek… Jeśli chodzi o nasze ambicje, to oczywiście, że mierzymy wysoko. Natomiast trzeba sobie powiedzieć, że przeskok między trzecią ligą a drugą jest ogromny. Poziom zawodników jest zdecydowanie wyższy, taktycznie również to stoi na zupełnie innym poziomie. Zrobić awans z 2. ligi do 1. – a tak chcemy – to na pewno będzie nie lada wyczyn. A z 1. ligi do Ekstraklasy to już jest duży krok… Nie tylko sportowy, ale i finansowy, więc na ten moment nie możemy sobie na to pozwolić, ale dążymy do tego, żeby być na tym najwyższym szczeblu rozgrywkowym za parę lat…

Czytaj także: BKS ma nowego prezesa. To doświadczony menadżer

 

Autor: Mikołaj Lorenz