Piłka nożna

Seweryn Kosiec: Nie wiemy jeszcze, jaka jest nasza forma

today01.04.2026 20:38

Tło
share close

W meczu żywieckiej A-klasy, w którym Koszarawa Żywiec pewnie pokonała Beskid Gilowice 4:0, więcej niż o samym wyniku mówił pomeczowy komentarz trenera gości. Seweryn Kosiec nie ukrywał, że jego zespół miał po tym spotkaniu spory niedosyt, a przebieg rywalizacji – jego zdaniem – był znacznie bardziej wyrównany, niż wskazuje końcowy rezultat.

Trener Beskidu: Wynik nie oddaje przebiegu meczu

Może i nie oddaje przebiegu meczu, ale wynik jakby nie był – 4:0 i trzeba po prostu pogratulować zespołowi z Koszarowej, że strzelił nam te cztery bramki – przyznał po meczu trener Beskidu Gilowice, Seweryn Kosiec.

Szkoleniowiec nie ukrywał jednak, że jego zdaniem spotkanie było bardziej wyrównane, niż wskazuje końcowy rezultat.

Mamy mieszane odczucia, bo tak jak tutaj było wspomniane, nie zapowiadało się aż tak źle dla nas. Tym bardziej, że w pierwszej połowie stworzyliśmy kilka sytuacji. Gdybyśmy jedną z nich wykorzystali, ten mecz mógł wyglądać inaczej – zaznaczył.

Kluczowe minuty przed przerwą

Jak podkreślił trener, decydujący okazał się fragment tuż przed zakończeniem pierwszej połowy.

Dwie minuty w końcowej części pierwszej połowy zadecydowały o tym, że mecz wymknął się spod naszej kontroli – powiedział. – Kluczowe było ostatnie pięć minut pierwszej połowy. My nie umieliśmy się podnieść po tym 2:0 i konsekwencją była trzecia bramka dla Koszarawy – dodał.

Błędy indywidualne przesądziły

Kosiec zwrócił uwagę, że o porażce nie zdecydowały kwestie taktyczne, a konkretne pomyłki zawodników.

Te błędy, które popełnialiśmy, to nie były błędy zespołowe czy taktyczne, tylko indywidualne. I to zawodników bardzo doświadczonych, od których wymaga się więcej dojrzałości w takich momentach– podkreślił. – Niestety to są ludzie i każdy ma prawo do błędu. Szkoda tylko, że te sytuacje ułożyły się jedna po drugiej i do przerwy z równego meczu zrobił się taki wynik – dodał.

Problemy kadrowe i brak pełnego obrazu

Na postawę Beskidu wpływ miała również sytuacja kadrowa. Trener przyznał, że jego zespół nie zagrał w optymalnym składzie.

Dzisiaj śmialiśmy się w szatni trochę ironicznie, że zimą dużo mówiło się o naszych transferach, a przyjeżdżamy na pierwszy mecz i tak naprawdę tych zawodników nie mamy do dyspozycji – mówił w odniesieniu do absencji świeżo sprowadzonych Kamila Małolepszego i Marcina Osmałka

Brakowało nie tylko tych dwóch nowych graczy, ale też innych ważnych zawodników. To wszystko sprawia, że trudno jednoznacznie ocenić, na jakim poziomie jesteśmy po zimie – zaznaczył.

„Nie wiemy jeszcze, jaka jest nasza forma”

Mimo wysokiej porażki szkoleniowiec podchodzi do sytuacji spokojnie i liczy na poprawę w kolejnych spotkaniach.

W sparingach wyglądało to dobrze, ale mecz mistrzowski to zupełnie inna jakość. Szkoda, że nie mogliśmy sprawdzić się w pełnym składzie – podsumował. – Dopiero kolejne mecze pokażą, jaka naprawdę jest nasza forma – zakończył trener Beskidu Gilowice.

W najbliższą sobotę zespół z Gilowic przed własną publicznością podejmie Sołę Rajcza. Początek meczu o godzinie 13:00. 

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]