Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
W meczu żywieckiej A-klasy, w którym Koszarawa Żywiec pewnie pokonała Beskid Gilowice 4:0, więcej niż o samym wyniku mówił pomeczowy komentarz trenera gości. Seweryn Kosiec nie ukrywał, że jego zespół miał po tym spotkaniu spory niedosyt, a przebieg rywalizacji – jego zdaniem – był znacznie bardziej wyrównany, niż wskazuje końcowy rezultat.
– Może i nie oddaje przebiegu meczu, ale wynik jakby nie był – 4:0 i trzeba po prostu pogratulować zespołowi z Koszarowej, że strzelił nam te cztery bramki – przyznał po meczu trener Beskidu Gilowice, Seweryn Kosiec.
Szkoleniowiec nie ukrywał jednak, że jego zdaniem spotkanie było bardziej wyrównane, niż wskazuje końcowy rezultat.
– Mamy mieszane odczucia, bo tak jak tutaj było wspomniane, nie zapowiadało się aż tak źle dla nas. Tym bardziej, że w pierwszej połowie stworzyliśmy kilka sytuacji. Gdybyśmy jedną z nich wykorzystali, ten mecz mógł wyglądać inaczej – zaznaczył.
Jak podkreślił trener, decydujący okazał się fragment tuż przed zakończeniem pierwszej połowy.
– Dwie minuty w końcowej części pierwszej połowy zadecydowały o tym, że mecz wymknął się spod naszej kontroli – powiedział. – Kluczowe było ostatnie pięć minut pierwszej połowy. My nie umieliśmy się podnieść po tym 2:0 i konsekwencją była trzecia bramka dla Koszarawy – dodał.
Kosiec zwrócił uwagę, że o porażce nie zdecydowały kwestie taktyczne, a konkretne pomyłki zawodników.
– Te błędy, które popełnialiśmy, to nie były błędy zespołowe czy taktyczne, tylko indywidualne. I to zawodników bardzo doświadczonych, od których wymaga się więcej dojrzałości w takich momentach– podkreślił. – Niestety to są ludzie i każdy ma prawo do błędu. Szkoda tylko, że te sytuacje ułożyły się jedna po drugiej i do przerwy z równego meczu zrobił się taki wynik – dodał.
Na postawę Beskidu wpływ miała również sytuacja kadrowa. Trener przyznał, że jego zespół nie zagrał w optymalnym składzie.
– Dzisiaj śmialiśmy się w szatni trochę ironicznie, że zimą dużo mówiło się o naszych transferach, a przyjeżdżamy na pierwszy mecz i tak naprawdę tych zawodników nie mamy do dyspozycji – mówił w odniesieniu do absencji świeżo sprowadzonych Kamila Małolepszego i Marcina Osmałka.
– Brakowało nie tylko tych dwóch nowych graczy, ale też innych ważnych zawodników. To wszystko sprawia, że trudno jednoznacznie ocenić, na jakim poziomie jesteśmy po zimie – zaznaczył.
Mimo wysokiej porażki szkoleniowiec podchodzi do sytuacji spokojnie i liczy na poprawę w kolejnych spotkaniach.
– W sparingach wyglądało to dobrze, ale mecz mistrzowski to zupełnie inna jakość. Szkoda, że nie mogliśmy sprawdzić się w pełnym składzie – podsumował. – Dopiero kolejne mecze pokażą, jaka naprawdę jest nasza forma – zakończył trener Beskidu Gilowice.
Nocą, kiedy wszyscy śpią - my gramy dalej. I to właśnie nocą można "upolować" na naszej antenie prawdziwe muzyczne perełki.
close
Copyright Radio BIELSKO