Bielska piłka

Mecz dwóch różnych połów. Podbeskidzie wciąż w grze o awans

today29.03.2026 18:38

Tło
share close

Po ostatnich dwóch remisach u siebie Górale chcieli wreszcie wygrać domowe spotkanie i zbliżyć się do strefy baraży o awans. Mimo fatalnej pierwszej połowy Podbeskidzie wysoko pokonało walczący o utrzymanie KKS Kalisz.

Spokojny początek 

Mecz rozpoczął się w zupełnie odmienny sposób, niż ten przed tygodniem z Olimpią Grudziądz. Obie drużyny umiejętnie zamykały środek pola i swoich szans szukały głównie po akcjach skrzydłami.

W 11. minucie spotkania, bliscy wyjścia na prowadzenie byli goście. Po dośrodkowaniu z bocznej strefy boiska, głową uderzał Jakub Jeleń, który wygrał pojedynek w polu karnym z Kamilem Sochaniem. Jego uderzenie z bliskiej odległości świetnie wybronił jednak Konrad Forenc

W drugim kwadransie gry KKS coraz częściej próbował wrzucać piłkę w pole karne. Podbeskidzie coraz częściej gościło pod polem karnym rywala ale Maciej Krakowiak wciąż pozostawał bezrobotny. 

Skuteczny KKS

W 28. minucie drugi celny strzał w tym meczu oddał KKS ale to uderzenie nie sprawiło najmniejszych problemów bramkarzowi TSP. 

W późniejszych minutach kilkukrotnie z okolic pola karnego uderzać próbował Jarosław Czerwik.  Jego próby były jednak niecelne, bądź blokowane przez zawodników rywala.

Kiedy wydawało się, że to „Górale” są bliżsi wyjścia na prowadzenie, to goście skutecznie wykorzystali swoją szansę.

W 42. minucie złe krycie w polu karnym Podbeskidzia, wykorzystał Jeleń. Tym razem napastnik kaliskiej drużyny po uderzeniu głową pokonał Forenca i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Po strzelonym golu obraz spotkania nie uległ zmianie i KKS schodził na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.

Rozkręcające się Podbeskidzie

Po przerwie inicjatywę wyraźnie przejęło TSP, które jak najszybciej chciało doprowadzić do wyrównania.

W 52. minucie po zagraniu po ziemi Czerwika ze skrzydła swoją okazję miał Oskar Tomczyk. Napastnika „Górali” zatrzymał jednak Krakowiak, który zamknął drogę do bramki.

Pięć minut później po faulu na Maksymilianie Sitku, Podbeskidzie otrzymało rzut karny. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Marcin Biernat.

Ta bramka wyraźnie podcięła skrzydła rywalom i to Podbeskidzie było coraz bliższe zdobycia drugiej bramki.

W 66. minucie po zgraniu głową Martosza z woleja uderzał wprowadzony w przerwie Klisiewicz, lecz jego strzał na rzut rożny sparował bramkarz KKS-u.

Zabójcza końcówka

W 74. minucie napastnik dopiął swego. Po świetnym dośrodkowaniu Sitka, Klisiewicz głową skierował piłkę do siatki i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Pięć minut później było już 3-1. Bardzo aktywny w tym spotkaniu Jarosław Czerwik dynamicznie wbiegł z piłką w pole karne i precyzyjnym strzałem przy słupku podwyższył prowadzenie.

W 85. minucie po raz drugi wpisał się na listę strzelców wpisał się Klisiewicz, który po zagraniu Biernata z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. 

Po tym czwartym trafieniu KKS nie był już w stanie zagrozić bramce Forenca. Podbeskidzie natomiast próbowało wykorzystać bezradność rywala i zdobyć kolejną bramkę. Swoje szanse w końcówce mieli Martosz i Sitek, ale więcej bramek w tym meczu już nie obejrzeliśmy.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1 (0:1) KKS Kalisz 

0:1Jeleń (42′)

1:1 Biernat (59′)

2:1 Klisiewicz (74′)

3:1 Czerwik (79′)

4:1 Klisiewicz (85′)

Podbeskidzie: Forenc, Sochań, Biernat, Kizyma, Sitek, Takac, Górski (50′ Klisiewicz), Kanach (46′ Majsterek), Urynowicz (46′ Słomka), Czerwik (79′ Ściuk), Tomczyk (50′ Martosz)

Autor: Dawid Sztwiorok
[email protected]