Piłka nożna

Nie dowieźli zwycięstwa do końca. Zdecydował ostatni kwadrans

today31.01.2026 20:41

Tło
share close

Późnym sobotnim popołudniem swój drugi tegoroczny sparing rozgrywała Zapora Wapienica. Po zeszłotygodniowej porażce z Granicą Ruptawa przyszedł czas na starcie z przedstawicielem wadowickiej Klasy Okręgowej – LKS-em Jawiszowice. W spotkaniu padło aż siedem goli, ale ostatecznie to goście schodzili z boiska w lepszych humorach.

Jawiszowice dwukrotnie z karnego

Na początku spotkania, długimi fragmentami gry, dłużej przy piłce utrzymywali się podopieczni Rafała Bednarka. Gospodarze spokojnie rozgrywali piłkę od tyłu, próbując raz po raz zaskoczyć rywala podaniem na wolne pole. Nie byli jednak w stanie stworzyć sobie żadnych klarownych sytuacji. Później do głosu doszli goście, którzy coraz śmielej zaczęli zagrażać bramce Zapory. Jedna z takich akcji zakończyła się przewinieniem gracza miejscowych we własnym polu karnym i arbiter wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Wojciech Brychcy i pewnie wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Na odpowiedź piłkarzy z Wapienicy nie trzeba było długo czekać, zaledwie kilka minut później udało im się doprowadzić do wyrównania za sprawą Igora Włodarczyka. Radość nie trwała jednak zbyt długo, bowiem jeszcze przed przerwą jeden z przyjezdnych znów był nieprzepisowo atakowany w polu karnym, a sędzia główny tego spotkania, Maciej Raczek ponownie podyktował jedenastkę. Do rzutu karnego jeszcze raz podszedł Wojciech Brychcy… I zdobył gola. Kilka chwil później pierwsza połowa dobiegła końca.

Po przerwie goli nie brakowało

Zapora Wapienica w drugiej części spotkania musiała odrabiać straty. Na murawie zameldował się także szkoleniowiec gospodarzy. Rafał Bednarek odpowiadał jednak głównie za defensywę – od strzelania goli byli inni. Najpierw do siatki rywali trafił Dawid Kwaśny, a później swoje trafienie dołożył jeszcze Wiktor Kosek i miejscowi wysunęli się na skromne, jednobramkowe prowadzenie.

Zwycięstwa nie udało się jednak dowieźć do końca. Wyrównująca bramka LKS-u Jawiszowice padła kwadrans przed końcem gry. Uderzeniem z linii pola karnego popisał się Marek Sojka, a piłka pechowo uderzyła w grającego trenera Zapory, czym utrudniła interwencję bramkarzowi. Na domiar złego, chwilę przed końcem hat-tricka skompletował Brychcy i w efekcie to jego zespół kończył spotkanie z uśmiechem na ustach.

Zapora Wapienica 3:4 (1:2) LKS Jawiszowice 

0:1 Brychcy (rzut karny)

1:1 Włodarczyk

1:2 Brychcy (rzut karny)

2:2 Kwaśny

3:2 Kosek

3:3 Sojka

3:4 Brychcy

Autor: Mikołaj Lorenz