Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Mimo że wybuch Małyszomani nastąpił na początku obecnego tysiąclecia, to już wcześniej Orzeł z Wisły prezentował przebłyski ogromnego talentu. Swoje pierwsze zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata odniósł dokładnie trzy dekady temu – 17 marca 1996 roku na skoczni w Oslo. To właśnie na legendarnej Holmenkollbakken talent Adama Małysza rozbłysł po raz pierwszy.
To były ostatnie zawody w sezonie 1995/96. Adam Małysz wśród elity zadebiutował sezon wcześniej, jednak to właśnie ta wspomniana kampania była pierwszą, podczas której na dobre zadomowił się w Pucharze Świata. Mimo zaledwie 18 lat na karku zdążył już pokazać, że stać go na walkę z najlepszymi skoczkami świata. Regularnie plasował się w czołowej „dziesiątce”, a w ostatniej części zimy zdołał nawet trzykrotnie stanąć na podium.
Premierowe miejsce na „pudle” wywalczył 18 lutego 1996 roku na skoczni w Iron Mountain – był wówczas drugi. Przegrał jedynie z Masahiko Haradą. Jak czas pokazał, był to jedynie początek nieśmiałych jeszcze podrygów późniejszego dominatora tej dyscypliny. Już dwa tygodnie później w fińskim Lahti, Małysz kolejny raz uczestniczył w dekoracji najlepszych zawodników. Trzecią lokatą przyszło mu się podzielić z legendarnym Primožem Peterką, drugi był reprezentant gospodarzy – Mika Laitinen, a zwycięstwo ponownie odniósł Japończyk Harada.
W przedostatnich zawodach indywidualnych tego sezonu Wiślanin znów skończył w czołowej „trójce”. W Falun lepszy od niego był jedynie Primož Peterka. Na podium razem z nimi stanął kończący karierę Jens Weißflog – jego wielki idol z młodzieńczych lat. Te świetne wyniki w drugiej części kampanii pozwoliły młodemu wówczas skoczkowi z Wisły wskoczyć do pierwszej „dziesiątki” klasyfikacji generalnej cyklu.
Do Oslo jechał więc napędzony wcześniejszymi sukcesami. Udanym występem na wzgórzu Holmenkollen miał przypieczętować miejsce w czołówce Pucharu Świata i zwieńczyć ten niezwykle udany sezon pozytywnym akcentem. Po pierwszej serii niewiele zwiastowało szczęśliwe zakończenie. Nastolatek z Wisły w pierwszej serii trafił na bardzo niekorzystne warunki i uzyskał jedynie 106,5 metra.
Mimo wszystko na półmetku zmagań wystarczyło to na całkiem przyzwoitą piątą lokatę. Jednak strata do lidera zawodów – Masahiko Harady wydawała się być kolosalna. Wiślanin do skoczka z Kraju Kwitnącej Wiśni tracił aż 22,7 punktu. Wówczas nie było przecież żadnych przeliczników za wiatr, a o zajmowanej pozycji decydowała jedynie odległość, noty sędziowskie… I czasami łut szczęścia. W pierwszej próbie Polakowi właśnie tego ostatniego składnika zabrakło…
Natomiast w drugiej pokazał już pełnie swoich możliwości. Orzeł z Wisły poleciał zdecydowanie najdalej ze wszystkich. 121,5 metra to był atak, co najmniej na podium… A jak czas pokazał nawet na pierwsze miejsce w konkursie. Rywale nie dali rady. Skromne 108 metrów Janne Ahonena (późniejszego wielkiego rywala Małysza) wystarczyło jedynie na drugie miejsce. Z kolei lider na półmetku, po skoku na odległość 106 metrów, musiał zadowolić się jedynie lokatą na najniższym stopniu podium.

To właśnie tam – na wzgórzu Holmenkollen napisał się pierwszy, nieco zapomniany dziś rozdział pucharowej drogi Adama Małysza. Drogi pełnej wzlotów i upadków, bo choć raczej przeważały te pozytywny chwile, to tych gorszych również nie brakowało. Po premierowym zwycięstwie w Oslo przyszedł w prawdzie kolejny, całkiem udany sezon. W nim Wiślanin czterokrotnie zdołał stanąć na podium, wygrywając przy okazji dwa konkursy w Japonii – najpierw na Miyanomori w Sapporo, a później na obiekcie w Hakubie.
Później jednak pojawił się kryzys i nadeszły trzy kampanie pełne smutku i niepowodzeń. Sam skoczek poważnie rozważał wówczas nawet zakończenie kariery. Na całe szczęście wytrwał, pozostał przy skokach i w końcu przyszły te lepsze czasy…. Następne zwycięstwo, po wspomnianej wyżej Hakubie odniósł – dokładnie tak – podczas pamiętnego Turnieju Czterech Skoczni. To właśnie ta impreza odmieniła zarówno życie samego zawodnika, jak i milionów kibiców w całym kraju…
Więcej na temat
Autor:
Mikołaj Lorenz
[email protected]
Codziennie od poniedziałku do piątku od 5:30 do 10.
close
Copyright Radio BIELSKO