Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Jego nazwisko widnieje wśród największych gwiazd Podbeskidzia. Kibice go uwielbiają, a on chce pomóc klubowi wrócić do formy sprzed lat. Od drugiej ligi po Ekstraklasę, od Ekstraklasy po drugą ligę. Kariera Maksymiliana Sitka jest pełna wzlotów i upadków. Zapraszamy na wywiad, który doskonale obrazuje, jak przewrotna potrafi być piłka nożna.
Dawid Sztwiorok: Twoim rodzinnym miastem jest Rzeszów i to w tamtejszej Stali stawiałeś pierwsze piłkarskie kroki. Kiedy jednak pojawiła się propozycja z Legii Warszawa, mając zaledwie trzynaście lat, zdecydowałeś się opuścić swój klub, miasto oraz rodzinę i wyjechać do stolicy. Jak trudno było ci zaadaptować się do nowych warunków życia?
Uważam, że tę decyzję bardziej przeżywali moi rodzice, niż ja. Gdybym sam był ojcem i wieku trzynastu lat miał puścić dziecko do innego miasta, to mocno bym się nad tym zastanowił. Jestem im bardzo wdzięczny za to, że postawili na moją pasję i marzenia. W Warszawie mieszkałem w internacie. Wszyscy chłopacy startowali z tego samego miejsca co ja, więc szybko się ze sobą zżyliśmy. Spędzaliśmy ze sobą dużo czasu i ogólnie bardzo dobrze wspominam ten okres.

DS: Z którym zawodnikiem z młodzieżowych drużyn Legii grało ci się najlepiej i kto zrobił na Tobie największe wrażenie?
Ciężko powiedzieć. Na Podkarpaciu byłem jednym z wyróżniających się zawodników w regionie, ale kiedy przyszedłem do Legii, to byli tam zawodnicy ściągnięci z całej Polski i to zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że było wielu chłopaków, którzy prezentowali się lepiej ode mnie w tamtym okresie. Z tych piłkarzy, którzy teraz grają na najwyższym poziomie, to najbardziej zaimponowali mi Sebastian Walukiewicz i Sebastian Szymański.
DS: A z kim z tamtej ekipy utrzymujesz najlepszy kontakt?
Głównie z takimi piłkarzami, którzy nie grają obecnie na najwyższym poziomie. Może nie mamy aż takich dobrych relacji, że jesteśmy przyjaciółmi, ale kontakt jest niezły. Z tych bardziej znanych to może jeszcze z Sebą Walukiewiczem, który zaprosił mnie ostatnio na wesele.
DS: Twoim pierwszym seniorskim klubem była drugoligowa Siarka Tarnobrzeg. Mimo dobrego początku sezonu i walki do ostatniej kolejki, ostatecznie spadliście z ligi. Jak bardzo trudny był dla ciebie ten okres spędzony w Siarce?
Pod względem spadku na pewno był trudny, bo wtedy doświadczyłem pierwszej w życiu degradacji. Jakby nie patrzeć był to smutny ale zarazem pozytywny dla mnie czas, bo ten sezon pozwolił mi się wypromować. Jestem wdzięczny Siarce za to, że mogłem tam grać i pokazać swoje umiejętności. Spadek jest bardzo ciężkim do przeżycia dla zawodnika i nikt nie chce tego doświadczyć, bo to w pewien sposób stawia piętno na twojej karierze.

DS: W kolejnym sezonie byłeś już zawodnikiem Puszczy Niepołomice. Mimo gry na wyższym poziomie rozgrywkowym stałeś się ważną postacią tego zespołu, zdobyłeś dwie bramki i zanotowałeś najwięcej asyst w drużynie. Co sprawiło, że tak szybko stałeś się zawodnikiem pierwszej jedenastki, mimo, że nigdy nie grałeś w 1. lidze?
Myślę, że dużo tu dało zaufanie od trenera Tomasza Tułacza, który jest z Podkarpacia i bardzo ceni tutejszych zawodników. Ze dwa, trzy razy czułem, że zagrałem gorszy mecz, mimo to, nadal na mnie stawiał i to był główny powód dlaczego tak dobrze mi szło. Ale trzeba też przyznać, że dobrze czułem się w Puszczy. Mimo przypiętej łatki do tego zespołu, że gra „siermiężny” futbol, to w mojej opinii graliśmy fajną piłkę.
DS: Swoją grą w tamtym sezonie przykułeś uwagę Podbeskidzia, które zdecydowało się ciebie wykupić z rezerw Legii. Dlaczego twój wybór padł właśnie na ten zespół?
Ten klub od razu wydawał mi się – i nadal jest – bardzo przyjaznym miejscem dla zawodnika. Wszystko jest tutaj dobrze zorganizowane, mamy świetne boisko do treningów, piękny stadion i znakomitych kibiców. Odkąd tu jestem, widać dużą jedność między kibicami, a zawodnikami, co jest naprawdę ważne, bo w moich poprzednich drużynach tak to nie wyglądało. Istotną rolę przy moim transferze odegrała również wizja gry w Ekstraklasie, a cały projekt sportowy wydawał się bardzo interesujący.
DS: Twój debiutancki sezon na poziomie Ekstraklasy był na pewno jednym z trudniejszych w karierze. Panująca pandemia, słabe liczby i przede wszystkim spadek z ligi. Czego twoim zdaniem zabrakło, żeby utrzymać się na najwyższym szczeblu?
To był taki feralny sezon, w którym spadała tylko jedna drużyna, więc wydawało się, że spokojnie się utrzymamy. Mnie samemu też było ciężko się przystosować do poziomu ligi i ta gra nie wyglądała najlepiej. Uważam, że przede wszystkim zabrakło mi doświadczenia, ale młodemu zawodnikowi też nie pomaga, kiedy zespół jest pod kreską. Ogólnie ciężko mi powiedzieć, nawet po takim czasie, co miało wpływ na ten spadek, bo bardzo dużo rzeczy decyduje o tym, czy się utrzymasz, czy nie.
DS: Po zakończeniu tamtych rozgrywek zdecydowałeś się na wypożyczenie do walczącej o utrzymanie Stali Mielec. Był to zespół, który zakończył ubiegły sezon na przedostatnim miejscu. Nie bałeś się, że to może być twój kolejny spadek w karierze?
Nie, szedłem tam z myślą, że jest to dla mnie szansa na pokazanie swoich umiejętności. Po poprzednim sezonie w Podbeskidziu, w którym nie grałem dużo, oczekiwałem po sobie dużo więcej. Uważam, że jak się jest młodym zawodnikiem, to w ogóle nie kalkuluje się i nie myśli o takich rzeczach.

DS: W klubie z Podkarpacia, nie licząc zawieszenia za kartki, zagrałeś w każdym spotkaniu, zdobywając przy tym 3 bramki i 4 asysty. Zadebiutowałeś także w kadrze U21 i byłeś dwukrotnie nominowany do nagrody młodzieżowca miesiąca w Ekstraklasie. Uważasz, że był to twój najlepszy okres w dotychczasowej karierze?
No jakby nie patrzeć to tak. Grałem wówczas dużo na wahadle i zrobiłem niezłe liczby, plus grałem w Ekstraklasie. Tak więc myślę, że był to mój najlepszy sezon do tej pory.
DS: Dlaczego więc nie zdecydowałeś się zostać w Stali, ani też na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce?
Tam było wiele złożonych rzeczy. Moja kwota wykupu była za wysoka dla klubu z Mielca. Generalnie było zainteresowanie ze strony innych klubów, ale tak się potoczyło, że zostałem w Podbeskidziu.
DS: Kiedy wróciłeś z tego wypożyczenia, nadrzędnym celem klubu był powrót do Ekstraklasy. W pierwszym sezonie otarliście się o baraże, natomiast drugi był jednym z gorszych w historii klubu i zakończył się spadkiem do 2. ligi. Zastanawiałeś się już wtedy, czy nie rozwiązać kontraktu z klubem?
Nie. Byłem przywiązany do Podbeskidzia i czułem się częścią tej drużyny. Ogólnie po tym spadku dużo się działo. Wiele zawodników odeszło. Ja jednak, po rozmowach z klubem, ostatecznie zdecydowałem, że zostanę, ponieważ chciałem pomóc klubowi się odbudować i wrócić do 1. ligi.
DS: W bieżącym sezonie masz już więcej rozegranych minut niż w całym poprzednim. W tym roku tylko raz opuściłeś boisko przed końcowym gwizdkiem. Czy przyjście do klubu trenera Marcina Włodarskiego i zmiana twojej pozycji na wahadłowego pomogła ci w odbudowie formy?
No zdecydowanie. Trener dał mi zaufanie, które było i jest dla mnie bardzo ważne, więc chciałbym mu się za to odwdzięczyć. Dzięki temu mam też większą pewność siebie i lepiej wyglądam na boisku. I też ta zmiana pozycji bardzo mi pomogła, bo za trenera Krzysztofa Brede występowałem na „dziesiątce”, gdzie musiałem grać tyłem do bramki, co nie za bardzo mi służyło. Teraz gram przodem do bramki, mogę się rozpędzić z piłką, a są to dwa moje największe atuty. Generalnie uważam, że to zaufanie od trenera Marcina Włodarskiego procentuje i nadal będzie procentować.

DS: Wraz z końcem bieżących rozgrywek wygasa twój kontrakt. Czy nadchodzące spotkania będą dla ciebie jednymi z ostatnich w barwach “Górali”?
Na razie żadnej propozycji nie dostałem, ale sezon jeszcze trwa i wiele może się wydarzyć. W piłce nigdy nic nie wiadomo, także ciężko powiedzieć. Nadal dobrze się tu czuję, więc jest szansa, że zostanę. Na pewno zostało 8 meczów i chcę się w nich pokazać z jak najlepszej strony.
DS: Mimo że niebawem święta, w Wielką Sobotę czeka was mecz z liderem – Unią Skierniewice. Rywale swoją ostatnią porażkę zanotowali pod koniec września, właśnie w meczu z Podbeskidziem. Czy uważasz, że przy formie, jaką prezentujecie w ostatnich tygodniach, zwycięstwo z Unią jest w waszym zasięgu?
Tak, jak najbardziej. Uważam, że w tej lidze możemy wygrać z każdym, bo mamy na tyle jakości w zespole, a także prezentujemy taki styl gry, który temu sprzyja. Tak jak wspomniałeś, wygraliśmy ostatnio 3:0 i to jest ostatnia porażka Skierniewic, także na spokojnie w tej lidze można wygrać z każdym.
Autor:
Dawid Sztwiorok
[email protected]
Betclic 2.Liga Maksymilian Sitek Podbeskidzie Bielsko-Biała Top wywiad
Copyright Radio BIELSKO