Skoki narciarskie

„Nie jedziemy jako faworyci. I to może być nasz atut” – Jakub Wolny o kadrze na igrzyska, cierpliwości i dojrzewaniu polskich skoków

today23.01.2026 08:18

Tło
share close

Polscy skoczkowie nie jadą na igrzyska z etykietą faworytów. I — paradoksalnie — może to być ich największy atut. Tak nadchodzące olimpijskie zmagania ocenia wybitny skoczek z naszego regionu – Jakub Wolny, który w rozmowie z Radiem Bielsko wraca też do własnej historii — dojrzewania i cierpliwości, bez której w skokach nie da się funkcjonować.

Igrzyska to osobny świat. Tu nie zawsze wygrywa faworyt

Jakub Wolny, wychowanek LKS „Klimczok-Bystra”, pochodzący z Wilkowic, w odpowiedzi na nasze pytania o najważniejszą imprezę sportową zimy, od początku podkreśla, że igrzyska olimpijskie są czymś zupełnie innym niż konkursy Pucharu Świata. Tu nie zawsze najlepszy okazuje się ten, kto święci tryumfy w trakcie całego sezonu Pucharu Świata.

Jego zdaniem brak presji bycia w ścisłej światowej czołówce może paradoksalnie pomóc. – Trzeba to sobie powiedzieć uczciwie, że nie jedziemy na Igrzyska jako faworyci. Ale Igrzyska rządzą się swoimi prawami, nie raz zdarzało się, że zawodnicy, którzy w sezonie nie byli w najlepszej formie, później błyszczeli na igrzyskach. I tego też chłopakom we Włoszech życzę! – zaznacza Wolny. 

Gdzie realnie szukać szans? Wolny wskazuje jednoznacznie na duety

Zapytany o najbardziej obiecujące konkursy podczas igrzysk, Jakub Wolny odpowiada bez wahania – Duety! Myślę, że to jest ta konkurencja, w której nasze szanse na dobry wynik powinny być największe.  

Duety (format Super Team) w tym roku zadebiutują na igrzyskach olimpijskich – to jedna z największych zmian w programie na Milano–Cortina 2026. Nowa konkurencja ma być bardziej dynamiczna i zastępuje klasyczny męski konkurs drużynowy na dużej skoczni, znany z igrzysk od 1988 roku. Spekuluje się, że polską reprezentację w tej konkurencji stanowić będzie połączenie doświadczenia z młodością, a więc duet Kamil Stoch i Kacper Tomasiak

Skład znany, ale jedno nazwisko przyciąga szczególną uwagę

Oficjalny skład kadry Polskiego Związku Narciarskiego na imprezę we Włoszech poznaliśmy wczoraj (o tym więcej przeczytasz tutaj: Bez Żyły czy Kubackiego, ale z „beskidzkimi akcentami” – znamy skład kadry narodowej PZN na Igrzyska Olimpijskie). W olimpijskiej kadrze znalazł się, poza wspomnianymi Tomasiakiem i Stochem, Paweł Wąsek. To właśnie najmłodszy z z tej trójki, Tomasiak, budzi dziś największą ciekawość. – Kacper robi bardzo duże wrażenie. Nie tylko na mnie, ale i, z tego co słyszę – na innych zawodnikach kadry. Co go wyróżnia? Jak na swój wiek jest niezwykle dojrzały. – ocenia Wolny. – Zachowuje się jak zawodnik, który już swoje przeszedł, choć realnie dopiero zaczyna.

Kacper Tomasiak, podobnie jak Jakub Wolny jest wychowankiem LKS „Klimczok-Bystra”. Panowie to wychowankowie trenera Jarosława Koniora, którzy nie raz wspólnie, w jednej drużynie rywalizowali choćby podczas Mistrzostw Polski. 

Dopiero z perspektywy widać, co naprawdę było ważne

Przy okazji rozmowy z Jakubem Wolnym nie sposób było nie spytać o jego drogę sportową. Ledwie kilkanaście dni temu odnotować można było sympatyczną rocznicę – 10 lat od pierwszych punktów w Pucharze Świata, młodziutkiego wówczas skoczka (30. miejsce w Willingen 10 stycznia 2016 roku, przyp. red.). Wolny w swojej karierze osiągnął kilka naprawdę godnych uwagi wyników, by wspomnieć 11. miejsce na Mistrzostwach Świata w lotach w Vikersund (2022). Kilkukrotnie kończył zawody Pucharu Świata indywidualnie w pierwszej dziesiątce, a z drużyną, między innymi, wygrywał zawody w Klingenthal (2019). Wielu obserwatorów skoków narciarskich obiecywało sobie jednak po karierze Wolnego więcej, mówimy w końcu o podwójnym Mistrzu Świata Juniorów z 2014 roku z Val Di Fiemme. 

 

Sam Jakub Wolny patrzy dziś na tamte lata z dużym spokojem i dystansem. – Z perspektywy czasu widzę, że wiele rzeczy brałem zbyt emocjonalnie. Każdy słabszy start, każdy brak punktów bardzo przeżywałem – przyznaje. Jak dodaje, młody zawodnik często chce przyspieszyć naturalny proces rozwoju, a w skokach narciarskich to droga donikąd. – Dziś powiedziałbym młodszemu sobie, żeby trochę zwolnił. Żeby nie próbował wszystkiego robić na raz i nie oczekiwał natychmiastowych efektów – mówi Wolny. Jego zdaniem największym błędem było zbyt duże skupienie się na wyniku, zamiast na samym procesie treningowym i stopniowym budowaniu formy.

W rozmowie podkreśla również, jak ogromną rolę odgrywa psychika. – W skokach tak naprawdę rywalizujemy sami ze sobą. Jeśli w głowie coś nie gra, to nawet najlepsze przygotowanie fizyczne niewiele pomoże – zaznacza. To właśnie presja i oczekiwania — zarówno własne, jak i zewnętrzne — często utrudniały mu wejście na poziom, na który pozwalały umiejętności. Dziś, bogatszy o doświadczenia, patrzy na swoją karierę inaczej. – Nie żałuję tej drogi. Każdy sezon, nawet trudny, czegoś mnie nauczył – mówi. Jak dodaje, dopiero po latach zrozumiał, że w skokach nie ma skrótów, a cierpliwość jest jedną z najważniejszych cech zawodnika.

 

 

Autor: Sebastian Snaczke